Klemens Murańka dla SkokiPolska.pl: „Mam góralski charakter!”

Klemens Murańka (fot. Anna Karczewska/PZN)

Klemens Murańka (fot. Anna Karczewska/PZN)

Klemens Murańka w miniony weekend zapunktował w konkursie Pucharu Świata po trzyletniej przerwie. W obszernym wywiadzie zakopiańczyk podzielił się z nami swoją radością ze zdobytych punktów, opowiedział m.in. o ciężkim okresie w swojej karierze, miłych wspomnieniach i o tym, czego boi się Klemens Murańka junior! Zapraszamy do lektury! Z popularnym Klimkiem rozmawiała Julia Piątkowska.

 

Julia Piątkowska (SkokiPolska.pl): Klimek, na wstępie gratuluję ostatnio zdobytych pucharowych punktów! Powracasz do trzydziestki po trzyletniej przerwie! Jakie to uczucie?

Dziękuję za gratulacje. Bardzo się cieszę! Wstąpiła we mnie wreszcie radość i chęć do dalszego skakania. Nie oznacza to oczywiście, że wcześniej nie miałem tej chęci – po prostu czuję teraz taki dodatkowy „power”. Pucharowe punkty, zdobyte po tak długiej przerwie, są dla mnie dużą motywacją.

 

Trener Doleżal konsekwentnie stawia na Ciebie na początku tego sezonu i pokazałeś mu, że warto. Jak oceniasz współpracę z tym trenerem? Co wyróżnia Michala Doleżala na tle pozostałych trenerów, z którymi miałeś okazję współpracować?

Michal Dolezal (fot. Bartosz Leja)
Michal Dolezal (fot. Bartosz Leja)

Udało mi się wyskakać dla nas kwotę startową w Pucharze Świata i dlatego mogę teraz jeździć na zawody tej rangi w pierwszym periodzie. Jak to się dalej potoczy, czy pojadę na Turniej Czterech Skoczni – tego jeszcze nie wiem. Nie ustalaliśmy jeszcze tego. Z trenerem Doleżalem mam bardzo dobry kontakt. Rozumiem dużo więcej niż podczas współpracy ze Stefanem Horngacherem. Mówię po angielsku, jednak znacznie łatwiej jest mi komunikować się z trenerem w języku polskim. Michal Doleżal naprawdę dobrze posługuje się naszym językiem i jest w stanie przekazać mi konkretne uwagi. Widać, że ta współpraca idzie w dobrym kierunku. Jeżeli chodzi o system treningowy, Michal kontynuuje metody wprowadzone przez Stefana Horngachera.

 

Jesteś określany „Złotym Dzieckiem polskich skoków narciarskich”. Skok na 135,5 metra na Wielkiej Krokwi w Zakopanem w wieku 10 lat… Wieloletnim kibicom skoków to wydarzenie zapadło w pamięć. Co dziś poradziłbyś zawodnikom, którzy w równie młodym wieku odnoszą sukcesy? Jak powinni do tego podchodzić?

Lata lecą, człowiek już stary, a ludzie dalej mają mnie za złote dziecko! (śmiech). Mam już 25 lat na karku! (śmiech). Leci ten czas. Jak pomyślę wstecz, to nie myślałem wtedy o tym, jak zachować moje dzieciństwo, czy jak uchronić się przed szumem medialnym. Oczywiście, interesowały się mną media, podczas zawodów były wokół mnie kamery. Teraz wydaje mi się, że mogło mnie to trochę dekoncentrować. W wywiadach starałem się wypaść jak osoba dorosła. Skupiałem się na tym, żeby nie palnąć jakiejś głupoty. Dla dzieci na pewno korzystniej jest omijać media i koncentrować się na skokach. Na pewno plusem całej tej mojej sytuacji było to, że przyciągałem sponsorów i dzięki temu miałem już wtedy własne pieniądze. Dużym minusem jest jednak fakt, że wszystko to zabiera część koncentracji na skokach.

 

Za Tobą ciężkie chwile w karierze sportowca. Zdarzało się, że myślałeś o zrezygnowaniu ze skakania?

Jeszcze do niedawna wiele osób mi mówiło, że jeszcze mam czas, że wszystko na spokojnie. Długo czekałem na kolejne punkty w Pucharze Świata. Miałem momenty zawahania, zniechęcenia w ciągu ostatniego okresu. Nie wiedziałem czy dalej skakać, czy nie. Jak miewałem gorsze dni, to byłem na granicy zakończenia kariery. Oczywiście, wspierała mnie żona i moi rodzice. Dużo dało mi ich wsparcie. Do dalszego skakania motywowało mnie to, że chciałem zakończyć karierę w lepszym stylu. Nie chciałem, żeby kibice zapamiętali mnie jako słabo skaczącego zawodnika. Fajnie skakało mi się w lecie, sezon zimowy dopiero się rozpoczął. Zobaczymy, jak to będzie.

 

Klemens Murańka (fot. Julia Piątkowska)
Klemens Murańka (fot. Julia Piątkowska)

Ostatnimi laty, znacznie lepiej wychodziło Ci skakanie latem niż zimą. Dwukrotnie byłeś nawet zwycięzcą cyklu Letniego Pucharu Kontynentalnego? Jak to się dzieje, że latem skacze Ci się tak dobrze?

Może promienie słoneczne lepiej we mnie uderzają (śmiech). Jak mam możliwość i forma mi dopisuje, to korzystam. Nie wybieram, że chcę mieć formę latem, ale oczywiście korzystam z tego. Faktycznie, ostatnio tak się układa, że latem bardzo dobrze mi się skacze. Wyskakałem nam kwotę startową w Pucharze Świata i dlatego teraz mogę startować w konkursach, więc procentuje to również zimą.

 

W ciągu ubiegłych dwóch sezonów w wywiadach podkreślałeś, że ciężko jest Ci kontynuować karierę bez sponsora. Czy coś się zmieniło w tej kwestii? Czy po Twoim powrocie do PŚ kontaktowali się z Tobą potencjalni sponsorzy?

Jeszcze nie, ale czekam. Może się coś uda. Startuję teraz w Pucharze Świata, więc słychać o mnie w mediach, pokazuję się w telewizji, to przyciąga sponsorów. Jak będę dobrze skakał, będę miał dobre wyniki, to sponsor się na pewno znajdzie. W tej chwili nie mam sponsora, ale wspiera mnie prezes klubu. Nie są to nie wiadomo jakie pieniądze, ale jestem w stanie się za nie utrzymać.

 

Masz 5-letniego syna, Klemensa juniora. Chciałbyś, żeby zaczął trenować skoki narciarskie?

Chciałbym, bo jest to fajna dyscyplina sportu, ale wiem też, że wymaga ona wielu wyrzeczeń. Jest to ciężki kawał chleba. Na co będzie miał ochotę, to będzie robił. Na razie nie widzę w nim skoczka, bo boi się wiatru. Może mu to minie. Póki co chodzi do przedszkola i nie zastanawia się nad tym, kim kiedyś będzie.

 

Kiedyś borykałeś się z problemami ze wzrokiem. Przeszedłeś kilka zabiegów. Masz już to za sobą?

Miałem w sumie trzy zabiegi. W tamtym roku odpuściłem skakanie latem, bo chciałem właśnie zregenerować mój wzrok. Nie mam zaplanowanych kolejnych zabiegów. Zgodnie z zaleceniami lekarzy, noszę specjalne soczewki, które sprowadzam ze Stanów Zjednoczonych. Są to soczewki, dzięki którym mogę w pełni realizować treningi, ćwiczyć ciężko na siłowni, dźwigać ciężkie przedmioty. Przy mojej dolegliwości, czyli przy stożku rogówki, przy dużym wysiłku ciśnienie w moim oku bardzo wzrastało. Odpowiednie soczewki niwelują ten wzrost ciśnienia.

 

Klemens Murańka (fot. Julia Piątkowska)
Klemens Murańka (fot. Julia Piątkowska)

Co Cię najbardziej motywuje do skakania?

Motywuje mnie doping rodziny i bliskich osób. Sam również potrafię siebie motywować. Mam góralski charakter! Liczyłem na to, że kiedyś moja praca przyniesie efekty.

 

Przed nami konkursy Pucharu Świata w Engelbergu. Lubisz tam skakać? Stawiasz sobie jakiś cel na te zawody?

Engelberg jest dla mniej bardzo miłym wspomnieniem. Wywalczyłem tam moje najlepsze miejsce w Pucharze Świata w dotychczasowej karierze. Było to 7. miejsce (w sezonie 2013/2014 – przyp. red). Cieszę się, że mogę tam pojechać i zawalczyć o punkty i o dobre skoki. Nie mam konkretnych celów wynikowych, czy punktowych. Chcę po prostu skakać przynajmniej tak dobrze, jak w Klingenthal. Jedyną rzeczą, na którą mam wpływ są skoki, więc postaram się skakać jak najlepiej.

 

Polscy kibice darzą Cię dużym sentymentem i z pewnością bardzo ich cieszy, że znów mogą Cię widzieć w zawodach najwyższej rangi. Co chciałbyś im przekazać?

Myślę, że kibice mają wpływ na wyniki zawodników. Zawsze jest mi miło, kiedy mam doping. Fajnie widzieć na skoczni fanów, którzy potrafią podróżować za Tobą po całej Europie. Jest to bardzo motywujące! Chciałbym kibiców prosić, żeby potrafili być z zawodnikami na dobre i na złe. Wiadomo, w skokach jest tak, jak w życiu. Nie zawsze jest z górki, czasem jest pod górkę. Również wtedy przydaje się wsparcie kibiców.

 

Powodzenia w kolejnych startach  i Radosnych Świąt Bożego Narodzenia!

Dzięki i wzajemnie!

 

rozmawiała Julia Piątkowska

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram