Niemcy bez Eisenbichlera w Titisee-Neustadt. Mistrz świata uniknie jednak operacji

Markus Eisenbichler (fot. Julia Piątkowska)

Markus Eisenbichler (fot. Julia Piątkowska)

Markus Eisenbichler, który po Turnieju Czterech Skoczni nabawił się pechowej kontuzji nadgarstka, nie wystartuje w kolejnych konkursach Pucharu Świata przed własną publicznością w niemieckim Titisee-Neustadt. Najprawdopodobniej mistrz świata z 2019 roku powróci do zmagań elity już w Zakopanem.

 

Jak już informowaliśmy, 28-latek z Siegsdorfu doznał urazu zupełnie niespodziewanie i nie był on związany z aktywnością sportową. – Na parkingu przy moim samochodzie po prostu poślizgnąłem się na oblodzonej powierzchni i chciałem się ratować, podtrzymując się prawą ręką. Wtedy doznałem tego urazu – mówił Eisenbichler przed tygodniem.

Po badaniach, którym przewodził lekarz reprezentacji Niemiec, dr Mark Dorfmueller, okazało się, że zawodnik doznał bolesnego uszkodzenia aparatu torebkowo-więzadłowego w prawym nadgarstku. To oznaczało absencję w pucharowych zmaganiach we włoskim Predazzo i nerwowe oczekiwanie na rozwój sytuacji. Dla podopiecznego trenera Stefana Horngachera była to zła informacja, ponieważ po niemrawym początku sezonu, niektóre jego próby oddawane podczas Turnieju Czterech Skoczni sygnalizowały powracającą dobrą formę.

Teraz okazuje się, że Markus Eisenbichler nie dostał zielonego światła na powrót do zmagań elity podczas zawodów w niemieckim Titisee-Neustadt. Pozytywną informacją jest natomiast to, że uniknie on operacji. – Interwencja chirurgiczna nie będzie konieczna. Zraniony nadgarstek leczymy poprzez jego unieruchomienie za pomocą specjalnej szyny. Teraz Markus musi kilka jeszcze kilka dni pauzować. Zakładając normalny proces gojenia, będzie mógł ponownie wystartować podczas zawodów Pucharu Świata w Zakopanem – powiedział dr Dorfmueller.

Dla 28-letniego skoczka kluczową informacją jest to, że nie będzie musiał przejść operacji, która z pewnością wydłużyłaby proces rehabilitacji. – Cieszę się, że mnie to ominie. Aktualnie mam na ręce sobie regulowaną szynę, która unieruchomiła mój nadgarstek – powiedział Niemiec, zaznaczając, że już nie może się doczekać pucharowych zmagań na zakopiańskiej Wielkiej Krokwi.

Dodajmy, że na obecnym etapie sezonu, Eisenbichler zajmuje 27. miejsce w pucharowej generalce i raczej może się już skupiać wyłącznie na poszczególnych zawodach i pobocznych celach. Jednym z największych celów mogą być dla niego marcowe Mistrzostwa Świata w lotach narciarskich w słoweńskiej Planicy. Wszak Niemiec jest jednym z najlepszych lotników, a jego rekord ustanowiony właśnie na Letalnicy wynosi aż 248 metrów.

 

źródło: DSV

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram