Kamil Stoch: „Wszystko dzisiaj grało. Skoki były na wysokim poziomie”

Kamil Stoch (fot. Julia Piątkowska)

Kamil Stoch (fot. Julia Piątkowska)

Kamil Stoch bardzo solidnie rozpoczął weekendowe skakanie w Zakopanem. Pierwsze i drugie miejsce w treningach, a także piąta lokata w kwalifikacjach pozwalają sądzić, że utytułowany 32-latek z Zębu jest coraz bliżej stabilizacji formy na najwyższym poziomie. – Wszystko dzisiaj grało. Skoki były z dobrą energią, na wysokim poziomie – cieszył się po piątkowej rywalizacji na Wielkiej Krokwi.

 

Stoch mocno zaczyna w Zakopanem

129,5 metra w pierwszym treningu, 135 metrów w drugim, ponadto 136 metrowa próba w rundzie kwalifikacyjnej. Wygląda na to, że o formę Kamila Stocha podczas weekendu ze skokami w Zakopanem możemy być spokojni. – Uwagi zawsze się znajdą, ale w moim odczuciu ten dzień był naprawdę bardzo dobry, wszystko dzisiaj grało. Skoki były z dobrą energią, przede wszystkim na wysokim poziomie. Bardzo dużo przyjemności mogłem z tego. Czy coś mnie zaskoczyło? Chyba pogoda, dosyć stabilna – komentował zwycięzca grudniowych zawodów w Engelbergu.

Stoch wielokrotnie podkreślał, że rywalizacja w Zakopanem, gdzie stawiał swoje pierwsze kroki w karierze skoczka, jest dla niego wyjątkowa. – Tutaj się urodziłem, wychowałem. Zawsze wracam tutaj jak do siebie, mam ku temu powody i prawo. Cieszę się, że znowu tu jesteśmy i znowu będziemy mogli zmierzyć się ze swoimi słabościami, ale też z tym, co uwielbiamy robić, czyli skakać przed własną publiką. Chciałoby się więcej konkursów w Zakopanem – przyznał.

 

Przewaga własnej skoczni? „W ostatnich latach mocno się na tym przejechałem”

Jeszcze podczas konferencji prasowej poprzedzającej piątkowe skoki, trzykrotny mistrz olimpijski nieco studził jednak emocje i wspomniał swoje dwa ostatnie nieudane starty w Zakopanem. Przypomnijmy, że w 2018 i 2019 roku Stoch nie awansował w Zakopanem do serii finałowej. – Z przewagą i mówieniu o niej w Zakopanem może być przewrotnie. Jak sami wiecie, nie jestem odpowiednią osobą, żeby mówić z jakimi przewagami startujemy, bo w ostatnich dwóch latach mocno się na tym przejechałem. Natomiast znajomość swojej skoczni ma duże znaczenie. Wydaje mi się jednak, że dla nas największe znaczenie ma wsparcie dziesiątek tysięcy kibiców, ten cały szum, zgiełk, ryk, a zwłaszcza pozytywna energia, z której możemy czerpać i wykorzystywać, każdy na swój własny sposób – ocenił.

W czwartek w zakopiańskim Teatrze im. Stanisława Ignacego Witkiewicza po konferencji prasowej z udziałem polskich skoczków odbył się wernisaż wystawy fotograficznej Ewy Bilan Stoch pn. „Perpetui flores”, na którym żona Kamila Stocha ujęła w wyjątkowy sposób 30 czołowych skoczków narciarskich świata prezentuje na zdjęciach swoje najważniejsze medale. Wówczas polski zawodnik nawiązując do tego wydarzenia, powiedział: – Możemy się spotkać w takich miłych okolicznościach, dzięki czemu można się poczuć nie tylko jako sportowiec, ale też artysta. Mam nadzieję, że z takim nastawieniem i z taką nutą artyzmu my zawodnicy przystąpimy do swojej pracy na skoczni.

 

O drużynówce: „Mam nadzieję, że będziemy mieli problem z pierwszym… miejscem”

Podczas spotkania z dziennikarzami pojawiło się pytanie związane z presją narzucaną przez media podczas wywiadów. Jak do tej kwestii podchodzi Stoch? – To kwestia indywidualna, podejścia zawodnika do rozmówcy, do pytań i do narzucanej presji. Wydaje mi się, że największa presja jaką możemy odczuć, to ta, którą narzucamy sobie sami… Przerost własnej ambicji, nastawianie się na coś konkretnego. Wszystko też zależy od dyspozycji, w jakiej się znajdujemy, od tego jaki oddamy skok, wiele okoliczności składa się na to, jak odpowiadamy i jak przebiega rozmowa – stwierdził.

Najbliższym sportowym wyzwaniem dla Kamila Stocha będzie sobotni konkurs drużynowy, w którym wraz z Piotrem Żyłą, Jakubem Wolnym i Dawidem Kubackim powalczy o kolejne polskie podium na Wielkiej Krokwi. Zapytany o to, czy reprezentacja Polski będzie miała problem z niepewnym, czwartym zawodnikiem, odparł: – Mam nadzieję, że będziemy mieli problem z pierwszym… miejscem. A nie z czwartym. Trochę obejdę to pytanie. To jest temat, który trzeba obgadać z trenerem, a nie z zawodnikiem.

 

korespondencja z Zakopanego,
Bartosz Leja

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram