Chińskie problemy w olimpijskim projekcie „Pekin 2022”. Co zrobi Kojonkoski?

Logo Zimowych Igrzysk Olimpijski Pekin 2022 (fot. Małgorzata Leja)

Logo Zimowych Igrzysk Olimpijski Pekin 2022 (fot. Małgorzata Leja)

Za niespełna dwa lata w Pekinie zostaną rozegrane XXIV Zimowe Igrzyska Olimpijskie. Rywalizacja w skokach narciarskich odbędzie się na powstających obiektach w Zhangjiakou. W budowie „od podstaw jest także” chińska drużyna, a podwaliny pod nie kładzie słynny trener Mika Kojonkoski. W związku z pandemią koronawirusa, sytuacja Chińczyków mocno się jednak skomplikowała.

 

„Mission Impossible” Kojonkoskiego i Kuttina?

Heinz Kuttin (fot. Martyna Osuchowska)
Heinz Kuttin (fot. Martyna Osuchowska)

Jako że wirus COVID-19 najpierw zanotowano w chińskiej prowincji Wuhan, to właśnie obywatele tego kraju na początku epidemii byli najbardziej narażeni na poważne konsekwencje zdrowotne. To Chińczycy notowali największą liczbę zarażeń i zgonów związanych z koronawirusem. Nie może więc dziwić niepokój chińskich skoczków narciarskich, którzy przebywając w Finlandii uczestniczą w projekcie przygotowawczym do igrzysk.

Niemalże „utopijnej” misji budowy solidnej chińskiej drużyny mężczyzn na olimpijski czas podjął się jesienią 2018 roku znakomity fiński trener Mika Kojonkoski, który w latach 1997-2011 święcił imponujące sukcesy wraz z reprezentacjami Austrii, Finlandii i Norwegii. Ponadto w chiński projekt zaangażowano znanego austriackiego szkoleniowca, Heinza Kuttina, który zajął się prowadzeniem kadry kobiet. Obaj mają doprowadzić chińskie kadry do udanego startu przed własną publicznością w lutym 2022 roku.

Chińczycy na swoją główną bazę treningową obrali fińskie Kuopio, jednak nie brakuje im także innych zagranicznych obozów szkoleniowych, jak choćby w słoweńskiej Planicy. Związek narciarski Państwa Środka nie zamierza oszczędzać środków finansowych na przygotowanie swoich sportowców do najważniejszej sportowej imprezy czterolecia, nawet mimo tego, że realnie patrząc, ciężko uwierzyć, aby to właśnie chińscy zawodnicy mieli odgrywać kluczowe role podczas olimpijskich konkursów skoków narciarskich.

 

Chińska ewakuacja z Finlandii

Kompleks skoczni Puijo w Kuopio (fot. Dasha Mashkina)
Kompleks skoczni Puijo w Kuopio (fot. Dasha Mashkina)

W związku jednak z tym, że rozprzestrzeniająca się epidemia koronawirusa zaczęła w ostatnich tygodniach stwarzać naprawdę realne zagrożenie dla ludzkiego życia i zdrowia, niektórzy Chińczycy przebywający w Finlandii, również pod mocnym naciskiem swoich władz państwowych, podjęli decyzję o powrocie do ojczyzny. Takiemu rozwiązaniu jeszcze na początku marca sprzeciwiał się Kojonkoski, który wraz ze swoimi podopiecznymi chciał udać się do Pekinu dopiero w kwietniu, zgodnie z wcześniej ustalonym planem. Argumentował to potrzebą kontynuacji cyklu treningowego. Po kolejnych, coraz poważniejszych informacjach związanych z ogłoszeniem stanu pandemii, 19 chińskich skoczków trenowanych przez fińskiego szkoleniowca powróciło niedawno kraju. Tam przechodzą obowiązkową czternastodniową kwarantannę. Dodajmy, że w Chinach zdiagnozowano do tej pory ponad 81 tys. przypadków koronawirusa.

Mika Kojonkoski (fot. Stefan Piwowar)
Mika Kojonkoski (fot. Stefan Piwowar)

Czy w związku z bardzo niepewną międzynarodową sytuacją, zamykaniem granic państwowych i odwoływaniem wszelkich imprez sportowych, kontynuacja fińsko-chińskiego projektu będzie w ogóle możliwa? To kwestia otwarta, jednak jak twierdzi Kojonkoski, nie wiadomo kiedy nastąpi wznowienie szerszej współpracy i szkoleń. Według pierwotnego planu, chińscy podopieczni 56-letniego szkoleniowca mieli powrócić do Kraju Świętego Mikołaja 12 maja. Najprawdopodobniej jednak tak się nie stanie. Trenerska grupa z Finlandii rozważa w takiej sytuacji podróż do Chin w połowie kwietnia, oczywiście o ile umożliwi to międzynarodowa sytuacja. brane jest też pod uwagę przeniesienie całego projektu w inne miejsce. Przez czas funkcjonowania „grupy Kojonkoskiego”, w Kuopio pojawiło się łącznie 60 młodych chińskich sportowców. Aktualnie w Finlandii wciąż pozostaje jedna chińska skoczkini i sześciu skoczków.

 

Skocznie olimpijskie (po przerwie) znów w budowie

Wizualizacja wyglądu skoczni olimpijskich w Zhangjiakou (fot. My Daily Art / Beijing 2022 OC)
Wizualizacja wyglądu skoczni olimpijskich w Zhangjiakou (fot. My Daily Art / Beijing 2022 OC)

Warto zaznaczyć, że problemy dotknęły ostatnio nie tylko przygotowania chińskich zawodników, ale także budowę skoczni olimpijskich w regionie miasta Zhangjiakou (ok. 160 kilometrów na północny zachód od Pekinu), gdzie odbędą się zmagania w lutym 2022 roku. Przerwę w pracach na placu budowy wymógł kryzys związany z szalejącą w Chinach epidemią koronawirusa. Mimo, że sytuacja ta spowodowała pewne opóźnienia, jednak komitet organizacyjny zapewnia, że z pewnością nie przeszkodzi to w terminowym skonstruowaniu wszystkich potrzebnych aren sportowych.

Po kilkutygodniowej przerwie, która trwała jeszcze w lutym, prace w obrębie kompleksu Snow Ruyi National Ski Jumping Centre usytuowanego dokładnie w pobliżu wioski Guyangshu, zostały wznowione. Według pierwotnych założeń, koszt całej inwestycji wyniesie ponad 60 milionów dolarów. Początkowe plany zakładały też ukończenie prac jeszcze w 2020 roku. Przypomnijmy, że w dniach 13-14 lutego 2021 roku odbędą się tam zawody Pucharu Świata (kobiet i mężczyzn), będące jednocześnie przedolimpijską próbą skoczni HS-140 i HS-106. Dodajmy, że jeżeli nic nie ulegnie zmianie, podczas igrzysk olimpijskich w Pekinie, na skoczniach w Zhangjiakou tytułów mistrzowskich zdobytych w południowokoreańskim PyeongChang bronić będą Kamil Stoch (Polska), Andreas Wellinger (Niemcy), Maren Lundby (Norwegia) oraz męska reprezentacja Norwegii.

 

Bartosz Leja
źródło: Yle.fi / TVP / Skisprungschanzen.com

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram