Rosjanie mieli być olimpijską potęgą… Co poszło nie tak w Soczi?

W momencie, gdy ogłoszono gospodarza XXII Zimowych Igrzysk Olimpijskich, przed reprezentacją Rosji otworzyła się ogromna szansa. W budowie drużyny uczestniczyło kilku szkoleniowców, a plan został oficjalnie zakończony po kilku latach. Czas rozliczeń nastąpił tuż po najważniejszej imprezie czterolecia, w której Rosjanie liczyli na wielometrowy skok w przyszłość.

 

Skocznie olimpijskie w Pragelato (fot. bryangeek)
Skocznie olimpijskie w Pragelato (fot. bryangeek)

Gdy podczas konkursu olimpijskiego na skoczni normalnej w Pragelato (K-95 / HS-106), liderem na półmetku zawodów był Dimitry Vassiliev, wszyscy zastanawiali się, czy zawodnik Sbornej utrzyma prowadzenie po drugim skoku. Pomimo, że Dima nie był anonimowy w świecie skoków i miewał dobre występy, to jednak nie był wcześniej stawiany w gronie kandydatów do medali. Przypomnijmy, że skoczek z Ufy powrócił do rywalizacji po dwuletnim zawieszeniu spowodowanym zażywaniem środków dopingowych (od konkursu w Bischofshofen w 2003 roku) i w dalszym ciągu był zawodnikiem napiętnowanym, za którym ciągnął się ślad z przeszłości. Jednak jak dobrze wiemy, konkursy olimpijskie rządzą się własnymi prawami i rosyjski skoczek po pierwszym oddanym skoku potwierdzał regułę.

Vladimir Bielousov (fot. Wikimedia.org)
Vladimir Bielousov (fot. Wikimedia.org)

Przed przystąpieniem do drugiej serii, rodziło się wiele pytań w głowie kibiców i dziennikarzy, czy za sprawą Vassilieva, tytuł mistrza olimpijskiego powędruje do Rosji. Jak dobrze wiemy, tak się nie stało. Popularny Dima nie wytrzymał napięcia i zepsuł drugi skok na tyle, że przestał się liczyć w walce o końcowe podium. Zmagania zakończył na dziesiątej pozycji, „budząc się” niejako z pięknego olimpijskiego snu. Konkurs jak dobrze pamiętamy wygrał dość nieoczekiwanie Norweg, Lars Bystoel. Tym samym jedynym mistrzem olimpijskim naszych sąsiadów ze wschodu, pozostał reprezentant ówczesnego Związku Radzieckiego, Vladimir Belousov, który podczas igrzysk w Grenoble w 1968 roku sięgnął na dużej skoczni po złoto.

 

Rassija dawaj!

Dimitry Vassiliev (fot. Bartosz Leja)
Dimitry Vassiliev (fot. Bartosz Leja)

Rok po konkursie olimpijskim (czyt. 2007), wiadomym było, że prawo organizacji XXII Zimowych Igrzysk Olimpijskich trafi do Rosjan, a impreza zostanie rozegrana w nadmorskiej miejscowości Soczi. Wiązało się to z momentalną mobilizacją rosyjskich struktur odpowiedzialnych za szkolenie, aby te było owocne i żeby impreza do której pozostało stosunkowo niewiele czasu, okazała się zarówno sportowo, jak i organizacyjnie wzorem dla świata. W rosyjskich skokach narciarskich oczekiwano sukcesów, a pierwszym który stanął przed szansą budowy był niemiecki szkoleniowiec Wolfgang Steiert. Wyniki jak się okazało przyszły szybko, a na początku wieku Rosjanie byli liczącą się nacją wśród drużyn.

Pavel Karelin (fot. Julia Piątkowska)
Pavel Karelin (fot. Julia Piątkowska)

Steiert wraz z asystentem Bernim Schoedlerem mieli z czego „rzeźbić”. W gazie był Vassiliev, dobrze spisywali się młodzi: Denis Kornilov i Pavel Karelin, czy nieco starsi Dimitry Ipatov i Ilya Rosliakov. Główny trener reprezentacji Rosji miał z czego wybierać, a zawodnicy wydawać się mogło, że w niezmienionym składzie mogą dotrwać do imprezy głównej, jaką były zbliżające się igrzyska. Przewidywania nie wzięły się znikąd, bo przecież nasi sąsiedzi ze wschodu coraz śmielej poczynali sobie wśród najlepszych, a początkiem tego były przebłyski formy ich lidera – Vassilieva.

Rosjanie udowodnili już w sezonie 2008/2009, że są liczącą się reprezentacją. Wówczas projekt budowy kadry znacząco nabrał tempa, a przewidywalny sukces nie wydawał się niemożliwy. W Pucharze Świata wybornie skakał Vassiliev, który niejednokrotnie wskakiwał do czołówki, zajmując miejsca na podium. Efektem tego było zajęcie piątego miejsca w klasyfikacji generalnej oraz szóstego wśród lotników. Wraz z poprawą wyników u Vassilieva, reszta ekipy zaczęła skakać ponadprzeciętnie. Sborna dwukrotnie zameldowała się na drużynowym podium, uzyskując drugą lokatę na obiekcie do lotów w Oberstdorfie i trzecią na zakończenie sezonu w Planicy. W obydwu przypadkach rosyjski zespół wystąpił w składzie: Kornilov, Karelin, Rosliakov, Vassiliev.

 

Kryzys Sbornej

Wolfgang Steiert (fot. Nawi112 / CC BY-SA 3.0)
Wolfgang Steiert (fot. Nawi112 / CC BY-SA 3.0)

Po tak udanym sezonie liczono na kolejne sukcesy. Pomimo, że do igrzysk w Soczi na tamten moment, pozostało jeszcze trochę czasu, to jednak już na horyzoncie widniały konkursy olimpijskie w Vancouver. Sezon 2009/2010 okazał się niepowodzeniem na całej linii. Najlepszym z Rosjan był ponownie Vassiliev, jednak nie w takich okolicznościach, w jakich mógł sobie to doświadczony zawodnik wymarzyć. Pierwsza część sezonu była dla skoczka z Ufy udana, skakał równo i daleko. Po zakończonym 58. Turnieju Czterech Skoczni, karuzela Pucharu Świata przeniosła się na Kulm i na nieszczęście dla lidera rosyjskiej kadry, były to ostatnie zawody w sezonie. Upadek, a w konsekwencji kontuzja, przekreśliły szansę 30-letniego skoczka na sukces podczas najważniejszej imprezy czterolecia.

Dima próbował powrócić na skocznię, jednak kolano nie pozwoliło na start, a sam zawodnik być może stracił szansę życia, gdyż po raz kolejny znajdował się w bardzo dobrzej dyspozycji. Rosjanie zostali bez lidera, a ich wyniki były zadziwiająco słabe. Podczas konkursów w Kanadzie byli cieniem samych siebie. Indywidualnie najlepszy był Kornilov (27. lokata na skoczni normalnej), a w drużynie uplasowali się na 10. pozycji. Po nieudanym sezonie i fiasku na igrzyskach, przygodę z kadrą zakończył Steiert, a miesiąc później Schoedler. Cały plan został zatem mocno zachwiany, a nawet odważniej twierdząc, legł w gruzach.

 

Soczi 2014

Denis Kornilov (fot. Julia Piątkowska)
Denis Kornilov (fot. Julia Piątkowska)

Szansę budowy zespołu w kolejnych latach otrzymał Alexander Sviatov. Czasu pozostawało stosunkowo dużo, więc nadal pozostawała nadzieja na zbudowanie zespołu, który będzie w stanie rywalizować o medale. Dość nieoczekiwanie liderem kadry stał się Karelin, który już podczas noworocznego konkursu sygnalizował wysoką formę, zajmując sensacyjnie drugie miejsce. Niestety żaden z kolegów nie poszedł w ślad za 20-latkiem. Pojedyncze dobre starty notował Kornilov, jednak dość znacząco odstawał od młodszego kolegi. Zupełnie posypał się Vassiliev.

Pomimo słabszej dyspozycji kadry, duże nadzieje upatrywano w Karelinie. Zawodnik z Niżnego Nowogrodu nie stracił formy, skacząc nadal dobrze w cyklu Letniej Grand Prix (2. miejsce w Wiśle). Wywalczone podium było ostatnim w karierze 21-latka. Do sezonu 2011/2012 utalentowany zawodnik nie przystąpił. Jesienią 2011 roku zginął w wypadku samochodowym, prowadząc samochód pod wpływem alkoholu. W zaistniałym obliczu, skoki w Rosji znalazły się w wielkiej niewiadomej. Zginął nowy lider kadry, a rezultaty pozostałych skoczków nie zwiastowały niczego optymistycznego. Vassiliev z roku na rok był starszy, a młodsi zawodnicy nie wkraczali pewnym krokiem do światowej czołówki.

Roman Sergeevich Trofimov (fot. Julia Piątkowska)
Roman Sergeevich Trofimov (fot. Julia Piątkowska)

Wszystko zmieniło się na inaugurację sezonu w Kuusamo. Ku zaskoczeniu, Rosjanie odbudowali się i zajęli trzecią pozycję w konkursie drużynowym, skacząc w składzie: Vassiliev, Anton Kalinichenko, Roman Trofimov, Kornilov. Jednak to jedyne dobre wyniki osiągnięte w tamtym czasie przez rosyjskich skoczków, a recepty na poprawę sytuacji nie mógł znaleźć nowy trener Alexander Arefiev. Indywidualnie najlepszy okazał się 25-letni Kornilov, gromadząc 251 punktów oraz notując najlepszy sezon w karierze. Po zakończeniu zimy pozostawały dwa lata do igrzysk, a drużyna pomimo pojedynczych zrywów, nadal pozostawała przeciętna, nie nawiązując do sukcesów sprzed trzech sezonów. Rok przed igrzyskami do lepszego skakania powrócił Vassiliev, ocierając się o podium oraz uzyskując 372 punkty w sezonie. Wraz z Kornilovem stanowili dość mocny punkt kadry, jednak brakowało dwóch zawodników do skompletowania zespołu. Pojedyncze punkty zdobyli: Rosliakov, Kalinichenko i Alexey Romashov.

 

Russkije Gorki i przegrane marzenia

Ilmir Hazetdinov (fot. Julia Piątkowska)
Ilmir Hazetdinov (fot. Julia Piątkowska)

Projekt budowy zespołu w 2014 roku dobiegł końca. Chyba śmiało można było założyć przed rozpoczęciem sezonu, że nie wygląda to jednak dobrze i huczne zapowiedzi z góry są skazane na niepowodzenie. W całym sezonie najlepszy był wiekowy już Vassiliev, zajmując 40. pozycję. Z drugiego szeregu atakowali Mikhail Maksimochkin, lecz to pozwoliło na zajęcie jedynie 54. lokaty. Następni byli kolejno: 57. Kornilov i 68. Romashov.

Pierwszy konkurs olimpijski na skoczni normalnej (K-95 / HS-106) w miejscowości Krasnaja Poljana okazał się dla gospodarzy ogromnym rozczarowaniem. W pierwszej próbie z bardzo dobrej strony zaprezentował się tylko Maksimochkin (10. pozycja i 104 metry), lecz skok drugi skok już tak udany nie był. Uzyskana odległość 90,5 metra odebrała szansę o marzeniach. Młody skoczek po nieudanej próbie spadł na przedostatnią 30. lokatę, niszcząc zarówno swoje, jak i rosyjskie marzenia o ugraniu czegoś więcej. W konsekwencji ciężko było uznać start 20-latka jako udany, gdyż apetyty z pewnością sięgały znacznie wyżej. Pozostali rosyjscy skoczkowie zakończyli zmagania na pierwszej serii, z rezultatem o którym chcieliby jak najszybciej zapomnieć. Ilmir Hazetdinov ostatecznie uplasował się na 35. lokacie, Romashov i Kornilov zajęli kolejno 43. oraz 48. miejsce.

Skocznie olimpijskie, Krasnaja Polana (fot. skijumpingrus.ru)
Skocznie olimpijskie, Krasnaja Polana (fot. skijumpingrus.ru)

Przed przystąpieniem do rywalizacji na skoczni dużej (K-125 / HS-140) nie zakładano znaczącej poprawy, lecz z pewnością rosyjscy kibice wciąż wierzyli w odrodzenie Vassilieva i poprawę dyspozycji reszty kadry. Tak się jednak nie stało. W drugiej serii znalazł się co prawda Vassiliev i Hazetdinov, lecz miejsca po pierwszym skoku, nie umożliwiały ataku czołowych miejsc w drugiej próbie. Na pierwszej serii rywalizację zakończyli Kornilov (31.) i Romashov (46.). W drugiej próbie aż 144,5 metra huknął 34-letni Vassiliev, przypominając kibicom na moment igrzyska sprzed ośmiu lat. Doświadczony skoczek próby nie ustał, a więc finalnie uzyskana próba zamiast pomóc w awansie o kilka miejsc, zepchnęła go z 25. na 26. pozycję. Hazetdinov zmagania zakończył na 29. miejscu, skacząc 124,5 oraz 125 metrów.

Konkurs drużynowy był ostatnią szansą na pozostawienie dobrego wrażenia. W drużynie wystąpiła mieszanka doświadczenia i młodości. Sborna otrzymała jeszcze jedną szansę, a wśród nominowanych byli Hazetdinov, Romashov, Vassiliev i Kornilov, stając przed próbą rehabilitacji za wcześniejsze niepowodzenia. Pomimo dość przyzwoitych skoków (121, 124,5, 123,5 i 118,5 metra), Rosjanom nie udało się wywalczyć awansu do drugiej serii, kończąc zmagania na 9. pozycji. Stało się jasne, że plan budowy zawiódł, a młodzi wchodzący do kadry skoczkowie nie popchali „wózka”. Niesmak i rozgoryczenie pozostało, a gospodarz igrzysk po raz kolejny sportowo pozostawał tłem dla reszty konkurentów.

Po igrzyskach przyszedł czas podsumowań ile z zakładanego planu udało się zrealizować. Do najważniejszej imprezy czterolecia nie dotrwał Ipatov. Rosliakov w sezonie olimpijskim był cieniem skoczka sprzed lat, a talent rosyjskich skoków – Karelin, być może liczyłby się w walce o medale, jednak sam sobie wykluczył możliwość udowodnienia swojej klasy sportowej. Dość wiekowi Vassiliev i Kornilov nie byli w stanie zbudować formy na wygrywanie, czy chociażby na nawiązanie walki z czołówką. Projekt Soczi 2014 po latach wiemy, że się nie udał, pozostawiając spory niesmak, bo przecież za czasów Steierta, rosyjska drużyna była naprawdę mocna.

 

Michał Pasek,
informacja własna

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram