Słoweńcy pracują nad nowinkami sprzętowymi. Szykują rewolucyjne wkładki do butów

Peter Prevc i Peter Slatnar (fot. SkokiPolska)

Peter Prevc i Peter Slatnar (fot. SkokiPolska)

Wojna technologiczna w skokach narciarskich trwa w najlepsze. Poszczególne reprezentacje, chcąc uzyskać przewagę nad rywalami decydują się na nietuzinkowe rozwiązania.

 

Tak było m.in. w przypadku Simona Ammanna i wiązań z zakrzywionymi bolcami, które zrobiły prawdziwą furorę podczas Igrzysk Olimpijskich w Vancouver, czy czekoladowych kombinezonów, które pomogły polskim skoczkom w osiąganiu świetnych wyników w sezonie 2016/17. Dziś, przed szereg próbują wybić się Słoweńcy, którzy chcą zaskoczyć świat skoków nowatorskimi wkładkami do butów.

Inicjatorem wspomnianego rozwiązania jest tamtejsza firma Slatnar, która zajmuje się produkcją sprzętu narciarskiego. Słoweński producent pracę nad rewolucyjnymi wkładkami do butów rozpoczął już w minionym sezonie. Wówczas, na ich testy zdecydowali się m.in. Peter Prevc, Anze Lanisek, Timi Zajc oraz Ziga Jelar.

Teraz słoweńscy eksperci, chcą zrobić krok naprzód i stworzyć coś jeszcze lepszego. Mają to być specjalne wkładki do butów, które poprawią bezpieczeństwo zawodników. Nie od dziś bowiem wiadomo, że skoki narciarskie to sport niezwykle kontuzjogenny, o czym w poprzednim sezonie przekonał się choćby Niemiec Stephan Leyhe, upadając w Trondheim. Nowatorskie wkładki zaprojektowane przez Petera Slatnara mają zapobiegać takim sytuacjom w obozie słoweńskich skoczków.

Pomysł zrodził się minionego lata. Już wtedy zaczęliśmy wprowadzać drobne modyfikacje w produkcji obuwia dla słoweńskich skoczków – mówi Peter Slatnar. Słoweński biznesmen zaznacza, iż podczas projektowania wkładek inspirował się modelem, w którym skakał Japończyk Noriaki Kasai. Eksperci wykonali specjalny odlew, a następnie, przy pomocy technologii 3D rozpoczęli wprowadzanie własnych poprawek, po to, aby w oparciu o model japoński stworzyć model idealny.

Inwestujemy w to wszystko bardzo dużo pieniędzy. Wycinamy modele butów i piłujemy je tak, żeby uzyskać wewnętrzny kształt buta. Japońska wersja była bardziej uniwersalna, lecz z tego powodu wkładka niekiedy niepotrzebnie ruszała się w bucie. Teraz zrobiliśmy to na nodze. Stworzyliśmy „maszynę” do drewnianych części, za pomocą której wykonujemy model nogi w skali 1:1, zarówno lewej jak i prawej. Następnie wykonujemy wkładkę i dopasowujemy całość – tłumaczy właściciel firmy Slatnar w rozmowie dla Siol.net, zaznaczając, że każdy z zawodników będzie miał dostosowane obuwie do własnych, indywidualnych potrzeb.

Rewolucyjny pomysł Slatnara, który ma wpłynąć na bezpieczeństwo skoczków wzbudza jednak sporo kontrowersji. Sam zainteresowany jednak uspokaja. – Myślę, że popełniono błąd, ponieważ wcześniej umieszczaliśmy wkładkę z boku buta. Była ona owijana paskiem, aby przymocować ją do nogi. Jeśli chodzi o testy, w jaki sposób będą odbywały się kontrole, został stworzony szablon. Wkładka będzie umieszczana w szablonie, na wzór sprawdzania wymiarów walizki na lotnisku. Drugim testem jest ustawienie wkładki w pozycji pionowej i dokładne sprawdzenie wymiarów. Wyniki tych pomiarów muszą mieścić się w przewidzianych granicach – dodaje Slatnar.

Jak zatem rozwiązanie słoweńskiego biznesmena wpłynie na formę słoweńskich skoczków? Czy z nowatorskiego pomysłu skorzystają również inne reprezentacje? Odpowiedź na to pytanie poznamy zapewne już niebawem.

 

Łukasz Serba,
źródło: Siol.net

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram