Czy rozgrywanie cyklu Letniego Grand Prix 2020 ma sens?

Skocznie w Czajkowskim (fot. Dasha Mashkina)

Skocznie w Czajkowskim (fot. Dasha Mashkina)

Do rozpoczęcia sezonu letniego pozostało coraz mniej czasu, a wciąż pojawia się wiele niewiadomych. Czy w obecnej sytuacji zorganizowanie Letniego Grand Prix w skokach ma sens?

Skocznia w Wiśle (fot. Bartosz Leja)
Skocznia w Wiśle (fot. Bartosz Leja)

 

Z tygodnia na tydzień do opinii publicznej wyciekają coraz to nowe informacje. Pojawia się wiele spekulacji co do formatu i kształtu poszczególnych imprez. W przeciągu ostatnich kilku dni, napływających informacji było na tyle dużo, że kibic ma prawo do niezrozumienia i zakłopotania w coraz to nowej sytuacji. Uporządkujmy fakty i zastanówmy się czy 27. edycja Letniego Grand Prix powinna się odbyć?

 

Rollercoaster

Od wielu sezonów letnie skoki są świętem w naszym kraju. Wisła otrzymała prawo do organizacji pierwszych zawodów w sezonie, a do miasta Adama Małysza zjeżdżało rokrocznie wiele tysięcy kibiców z różnych stron Polski. Podczas tego lata, może być inaczej. Wciąż dokładnie nie wiemy jak ostatecznie będzie wyglądał format tych zawodów, i co najważniejsze jaka obsada zawodników pojawi się na starcie. W ostatnich dniach pojawił się pomysł, aby zorganizować dwa konkursy indywidualne, co wydaje się bardzo rozsądne. Niestety ta mniej korzystna wiadomość to fakt, iż na skoczni im. Adama Małysza najprawdopodobniej zabraknie kibiców.

Skocznia w Hinzenbach (fot. Julia Piątkowska)
Skocznia w Hinzenbach (fot. Julia Piątkowska)

Z kalendarza odpadło austriackie Hinzenbach, czyli miejscowość, która do niedawna mogła wydawać się jako pewny punkt sezonu letniego. Zawody w Austrii były zaplanowane na końcówkę września, zatem stosunkowo dużo czasu zostało na organizację imprezy. Wydaje się, że w ogłoszeniu tej decyzji pomógł zdrowy rozsądek i przysłowiowe „dmuchanie na zimne” w obawie przed zarażeniem koronawirusem. Jak jednak w takiej sytuacji mogą się czuć kibice skoków narciarskich, wiedząc że Austria całkowicie nie rezygnuje ze sportu, a Grand Prix Formuły 1 właśnie zainaugurowało sezon na torze nieopodal Grazu?

Najwięcej niewiadomych pojawia się jednak w przypadku zawodów zaplanowanych w dniach 5-6 i 12-13 września. Właśnie wtedy tydzień po tygodniu, kalendarz letniego sezonu przewiduje wyprawę na wschód do Szczuczyńska (Kazachstan) i Czajkowskiego (Rosja). Zastanówmy się, jak bardzo absurdalne mogą okazać się te zawody. Już w poprzednim sezonie mogliśmy zauważyć, że większość federacji wysyła na daleką podróż na wschód drugi skład, czy często dość okrojoną obsadę. Tak było chociażby w japońskiej Hakubie i to podczas ubiegłego lata, gdzie nie czyhało na zawodników żadne zagrożenie epidemiczne. Jak zatem mogą wyglądać zawody pod Uralem? Wiele federacji wyraża dość wyraźne stanowisko, informując zawczasu, że na wschód się nie wybiera. Nic w tym dziwnego, gdyż nawet w Beskidach nie pojawi się komplet zagranicznych ekip.

 

Dawid Kubacki - triumfator LGP 2019, (fot. Julia Piątkowska
Dawid Kubacki – triumfator LGP 2019, (fot. Julia Piątkowska

Latający kalendarz

Kwestia związana z terminarzem może okazać się dla wielu obserwatorów najbardziej frustrująca. Brak zdecydowania i pojawiające się do niedawna możliwe terminy rozegrania inauguracji w Wiśle, mogły zamieszać w głowie. W pełni możemy zrozumieć poszukiwania przez komitet organizacyjny optymalnego okna czasowego na zorganizowanie konkursów, jednak do niedawna nie wiedzieliśmy w zasadzie nic konkretnego. Od przeszło tygodnia jednak wiemy, że zawody przypadną na termin sierpniowy, lecz co z tego skoro najprawdopodobniej bez publiczności? Z pewnością wielu kibiców może poczuć rozgoryczenie. 

Gdybyśmy się cofnęli jeszcze kilka tygodni wstecz, podstawowym pytaniem jakie mogliśmy sobie zdać było to, czy lipcowy i sierpniowy termin jest realny na organizację zawodów. Teraz częściowo wiemy, że tak. Jednak po raz kolejny stawiam pytanie, jak mogą się czuć kibice wiedząc, że na stadionach piłkarskich pojawiają się fani, a na trybunach usytuowanych przy skoczniach – nie mogą? W takim wypadku może warto poddać analizie ten nierozpoczęty sezon i zastanowić się nad sensem jego organizacji? Spoglądając na pojawiające się informację, można odnieść wrażenie, że najbardziej poszkodowaną grupą obok zawodników mogą się okazać kibice, a niestety w tej całej dezorientacji organizacja Letniego Grand  Prix 2020 może okazać się sportowym niewypałem.

 

Michał Pasek,
informacja własna

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram