„ODRODZENI”- POLSCY SKOCZKOWIE PRZED KONKURSAMI W WIŚLE I ZAKOPANEM

„ODRODZENI”- POLSCY SKOCZKOWIE PRZED KONKURSAMI W WIŚLE I ZAKOPANEM

wisla malinka a.kosman.pzn - "ODRODZENI"- POLSCY SKOCZKOWIE PRZED KONKURSAMI W WIŚLE I ZAKOPANEM

Dopiero co siedzieliśmy przy świątecznym stole śledząc świąteczny konkurs w Wiśle, który wskazał formę polskich skoczków na Turniej Czterech Skoczni. Dziś, po rozegraniu czterech konkursów, w których doszło do ciekawych przetasowań w czołówce, wiemy już dużo więcej. Niemiecko- austriacki „Szlem” 2012/2013 przeszedł do historii. Zapamiętany zostanie z czterech ekscytujących konkursów, niemniej interesujących walk w kwalifikacjach, a przede wszystkim z wyścigu po końcowe trofeum młodego, nienasyconego wygrywaniem na zawołanie, dzisiejszego jubilata- 23-letniego Gregora Schlierenzauera i odrodzonego niczym Feniks z popiołów Andersa Jacobsena. W tle norwesko- austriackiej batalii rozgrywały się także piękne chwile z udziałem polskich skoczków, którzy swoimi dobrymi występami zatarli fatalne wrażenie z początku sezonu.

 

Nagrodę za Turniej odebrał Schlierenzauer; dokonał on nie lada wyczynu- obronił zwycięstwo w prestiżowym turnieju sprzed roku, co nie udało się żadnemu ze współczesnych skoczków. Sportowa rywalizacja na papierze i na skoczni trwała aż do ostatniego skoku, świetnie dysponowany Austriak nie pozwolił sobie na utratę punktowych łupów z Innsbrucka. Sportową walkę najlepiej obrazują chwile złości Norwega po przegranym konkursie w Innsbrucku czy zaciśnięta pięść „Schlierego” po ostatnim skoku w Bischofshofen.

stoch kamil martyna.osuchowska - "ODRODZENI"- POLSCY SKOCZKOWIE PRZED KONKURSAMI W WIŚLE I ZAKOPANEMCieszą się też polscy kibice, nareszcie mają powody do zadowolenia. Pamiętamy doskonale ( choć wolelibyśmy do tego nie wracać) jak fatalnie „biało- czerwoni” zainaugurowali sezon w Skandynawii, tą fatalną atmosferę, która towarzyszyła naszej kadrze przez zawody w Rosji, czy chociażby nastroje kibiców niemogących już się doczekać lepszych wyników naszych skoczków. Pompowany przez publikę balonik pękł już na początku; cała sytuacja zamiast postawienia odpowiedzi pozostawiła masę pytań: jak poradzą sobie dalej Polacy? czy jeszcze zdążą się odrodzić? co się stanie z trenerem Łukaszem Kruczkiem? czy konkursy w Zakopanem i Wiśle nie będą sportowym blamażem naszej reprezentacji?

Jeśli zaskoczeniem, w sensie negatywnym, był falstart Polaków w Lillehammer, to z pewnością nie mniejszą niespodzianką, ale na plus, jest jakże szybki powrót naszych skoczków na „swoje” miejsce.lillehammer - "ODRODZENI"- POLSCY SKOCZKOWIE PRZED KONKURSAMI W WIŚLE I ZAKOPANEM Większość kibiców przypuszczała, że treningi w Ramsau i na polskich skoczniach pozwolą naszym zawodnikom na złapanie oddechu i dołączenie chociaż do trzydziestki, może dwudziestki. Oczekiwanie czegoś więcej równało się wówczas marzycielstwu nie mającemu pokrycia w wynikach, a wpadnięcie w kompleksy zdolnych Słoweńców (Hvala, Prevc) Niemców (Wellinger, Freund) czy Norwegów (Fannemel), latających na początku sezonu od Polaków zdecydowanie dalej, wydawało się dla kibiców „słabej wiary” pewnikiem.

Przy drużynówce w Norwegii, która była dla Polaków „zimnym prysznicem”,  Engelberg pokazał, że nasi skoczkowie potrafią podnieść się po takim ciosie. Już w Szwajcarii zapunktowała piątka Polaków, a „odrodzony” Kamil stanął na drugim stopniu podium, przegrywając z Koflerem zaledwie 0,1 punktu. Światełko w tunelu paliło się coraz mocniej, ale jak to w skokach- nic nie dzieje się przypadkiem- weryfikacja miała dopiero przyjść w kolejnych konkursach…

Turniej Czterech Skoczni dał jasny sygnał –występ w Szwajcarii nie był tylko jednorazowym wyskokiem naszego lidera oraz pozostałych zawodników. Kadra wróciła na odpowiednie tory i  przed „polskimi” konkursami znajduje się sytuacji godnej pozazdroszczenia przez inne nacje. W ścisłej czołówce Kamil Stoch zadamawia się już na dobre- jego marsz w górę klasyfikacji trwa w najlepsze (aktualnie ósmy),  za skoczkiem z Zębu regularnie punktuje Maciej Kot.
kot maciek imitacja wm - "ODRODZENI"- POLSCY SKOCZKOWIE PRZED KONKURSAMI W WIŚLE I ZAKOPANEM Sportowa złość i zaledwie częściowe zadowolenie z życiowych osiągnięć ( pierwsza dziesiątka w trzech z czterech konkursów TCS) pokazuje prawdziwe aspiracje i wielką sportową determinację skoczka. Z takim nastawieniem młodszy z braci Kotów może naprawdę wiele osiągnąć. W Innsbrucku Polacy swoim występem w  kwalifikacjach (3 miejsca w pierwszej piątce) wbili w osłupienie cały światek sportowy z trybunami na Bergisel włącznie, Stoch w seriach próbnych i treningach z reguły był w czołówce, po pierwszych seriach konkursowych zawsze był w piątce (!), w końcu cieszyły nas zwycięstwa Polaków w rywalizacyjnym systemie K.O. z mocnymi Niemcami w ostatnim konkursie Turnieju.

Jedynym składnikiem potrzebnym Stochowi do pełni sukcesu jest… łut szczęścia. Kiedy już sportowe szczęście przyjdzie, w konkursowej walce z najlepszymi problemem nie będzie 0,1 punktu straty (do Koflera) czy 1,1 pkt (Kraft, nie zamierzam sugerować tendencji). Biorąc pod uwagę wzrost znaczenia matematycznej kalkulacji i strategii w skokach narciarskich, Kamilowi z odsieczą musi przyjść Łukasz Kruczek. (Nie)stety, dziś lepiej skoczyć krócej, ładniej, z niższej belki niż dalej, z zachwianym lądowaniem– o czym przekonaliśmy się w Ga- Pa.

Pozostałym skoczkom ( Hula, Żyła, Kubacki) brakuje już tylko (i aż) drugiego równego skoku, który pozwoli na zdobycie więcej niż jednego, dwóch punktów w klasyfikacji generalnej. Lepszej okazji do sprawdzenia niż konkursy w Wiśle i Zakopanem w tym sezonie chyba już nie będzie.

Bartłomiej Chudy

 

Podziel się: