KAMIL STOCH: NA PRZESZŁOŚĆ NIE MAM WPŁYWU

KAMIL STOCH: NA PRZESZŁOŚĆ NIE MAM WPŁYWU

stoch kamil sp kd w - KAMIL STOCH: NA PRZESZŁOŚĆ NIE MAM WPŁYWU

Kamil Stoch podczas sobotnich zawodów Mistrzostw Świata w Val di Fiemme zmarnował wspaniałą okazję do zdobycia medalu na skoczni normalnej. Nasz najlepszy skoczek nie rozpamiętuje jednak tej klęski i z nadzieją patrzy na kolejne konkursy. Pierwszą okazją do do poprawienia humoru swojego i kibiców będzie czwartkowy konkurs na skoczni dużej. {jcomments on}

 Noc była spokojna, zasnąłem jak dziecko. Ciężko było mi w sobotę wieczorem, kiedy rozmyślałem o tym, że miałem medal w garści. Zastanawiałem się dlaczego w tym sezonie miałem już kilka podobnych sytuacji i nie potrafiłem ich wykorzystać. Do niczego nie doszedłem. Nie wiem też, dlaczego zepsułem decydującą próbę. Wszystko było dobrze do momentu, kiedy puściłem się belki. Być może ostatnio miałem za mało takich skoków o stawkę?- opowiedział o swoich przeżyciach po sobotnim konkursie Kamil Stoch.

Wielu skoczków robi wszystko żeby jak najszybciej zapomnieć o porażce. Dzięki temu z „czystą głową” mogą przystąpić do kolejnych zawodów, a co robi w tekiej sytuacji Stoch?

– Nie mam sposobu, by się nie zadręczać. Mało kto pewnie ma. Najważniejsza jest szybka analiza i skupienie myślenia na tym, co przede mną. Jak w piosence Marka Grechuty o tym, że „ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy”… Na przeszłość nie mam wpływu. Istotne jest, jak zachowam się w kolejnych zawodach mistrzostw- powiedział Kamil Stoch.

25-letni skoczek z Zębu w treningach przed konkursem na skoczni normalnej spisywał się przeciętnie. Formą błysną dopiero w serii próbnej i pierwszej serii zawodów. Lider naszej kadry ma nadzieję, że już wszystkie jego skoki w Predazzo będą zadowalające.

– Przychodzi moment, kiedy trzeba włączyć tryb bojowy i wtedy uwalniają się ze mnie super-skoki. Te z serii próbnej i pierwszej w konkursie z soboty były najlepsze nie tylko na tej skoczni, ale od miesiąca. Mam nadzieję, że w najbliższym konkursie będą takie dwa, a nie jeden – zakończył Stoch.

Więcej na www.eurosport.onet.pl

 

 

Podziel się:

Dodaj komentarz