PIOTR ŻYŁA: „WIEM CO TO ZA SPORT. TRZEBA GO KOCHAĆ, INACZEJ NIC SIĘ NIE UDA”

PIOTR ŻYŁA: „WIEM CO TO ZA SPORT. TRZEBA GO KOCHAĆ, INACZEJ NIC SIĘ NIE UDA”

zyla piotr s.piwowar - PIOTR ŻYŁA: "WIEM CO TO ZA SPORT. TRZEBA GO KOCHAĆ, INACZEJ NIC SIĘ NIE UDA"
Piotr Żyła, fot. Stefan Piwowar

Piotr Żyła po długim sezonie opowiada w wywiadzie dla Rzeczypospolitej o zeszłym sezonie, o nagłym wybuchu popularności, o skakaniu i o planach na przyszłość.


Skoczek mówi o swoim usposobieniu do życia – Ale wolne od czego, od bycia sobą? Ja nie udaję 
wesołka. Tak samo rozmawiam z żoną, z kolegami, z mediami. Nie umiem nie mówić gwarą, nie umiem się inaczej śmiać, nie zastanawiałem się nigdy, czy to się ludziom spodoba, czy nie. – dodaje także, że nigdy nie zabiegał o popularność. Mówi również, że nie spodziewał się iż zgromadzi tak wielu fanów a fanpage na Facebook’u stał się dla niego największym zaskoczeniem. Żyła wspomina również o przerażeniu natłokiem popularności pod koniec sezonu, jednakże z czasem zawodnik powrócił do normalności.
Skoczek mówi również, że nie potrafi odmawiać na propozycje mediów
Ale dobrze, że już wracamy do treningów, wtedy łatwiej odmawiać. Bo ja w odmawianiu jestem fatalny. Tak bardzo, że teraz już w moim imieniu odmawia żona. Została moją menedżerką, jest nią od tych wspomnianych mistrzostw Polski. Tyle wtedy ludziom naobiecywałem, że ledwo potem wyszedłem na prostą. Teraz ona odbiera telefony, przesiewa propozycje.

Piotr Żyła wspomina również swoje usunięcie z kadry trzy lata temu, i opowiada – To była moja wina. Trenowałem od małego i odkąd pamiętam, byłem w kadrze. Wpadłem w monotonię, nudę, doszło do tego, że ćwiczyłem, bo trener tak wymagał, a nie dlatego, że czułem potrzebę. Szedłem na trening z niechęcią, skoki straciły urok. I dopiero gdy wyleciałem z kadry, zrozumiałem, że to był mój świat, że chcę to robić. – skoczek dodaje także, że powrocie do drużyny pomagał mu Adam Małysz.

Na pytanie o medal Mistrzostw Świata, zwycięstwo w Pucharze Świata oraz podium podczas konkursu w Planicy, zawodnik mówi, że dzięki czerpaniu radości ze skoków był w stanie osiągnąć to wszystko. Na Igrzyska Olimpijskie w Soczi nie zamierza stawiać sobie konkretnych celów, tylko „skakać swoje”.

Ostatecznie Piotr mówi o swoim synu, że nigdy nie będzie chciał zmuszać go do skoków narciarskich jednakże teraz gdy 6-letni Kuba próbuje swoim sił to jest to coś, co go uszczęśliwia.
Dodaje także, że na razie nie myśli szczególnie o przyszłości, chce się skupić na skakaniu.

Źródło: rp.pl

Podziel się:

Dodaj komentarz