Olimpijska niepewność

Olimpijska niepewność

polska zyla.stoch.mietus.kot podium s.piwowar - Olimpijska niepewność

„Polskie” konkursy Pucharu Świata za nami, kadry na Soczi i Saporro ogłoszone, ale na dobrą sprawę wiemy niewiele. Po części z winy matki natury, która to nie pozwoliła przeprowadzić równych i sprawiedliwych zawodów. Na domiar złego nie popisali się sędziowie, którzy zamienili święto skoków w przeciągającą się farsę.

Już przed rozpoczęciem skoków dziennikarze wieścili długi i trudny konkurs. Odwołanie serii próbnej w celu „zaoszczędzenia” torów było sygnałem alarmowym. Gospodarze z Podhala nie popisali się. Z warunkami wiosennymi organizatorzy stykali się w tym sezonie niemal co tydzień (wyłączając rzecz jasna Skandynawię) i jakoś problemów z rozbiegami nie mieli. „Miękkie” te nasze najazdy, najpierw na Mistrzostwach Polski w Wiśle, teraz na Pucharze Świata w Zakopanem.

Do wietrznej loteriady swoje trzy grosze dołożyło jury zawodów. Głowimy się dlaczego Thomas Diethart i Andreas Wellinger mogli skoczyć jeszcze raz. Po kilkunastominutowej przerwie nie osiągnęli lepszych rezultatów. Skoczyli, by zakończyć przerywaną raz po raz serię do końca. Walka tej dwójki i całej czołowej dziesiątki o punkty zamieniła się w walkę o ustanie skoku.

Domyślamy się, że trener Aleksander Pointner zastraszył dyrektora Waltera Hofera wyrażając wyraźnie swoją dezaprobatę po nieudanym skoku swojego podopiecznego. Innym szkoleniowcom jakoś podobne zachowanie nie przeszło przez myśl, a przecież popsutych skoków w trudnych warunkach było więcej. Najpierw jury uchyliło się trenerowi Austriaków, potem zdecydowało się na kontynuację zawodów w drugiej serii. W kontekście rzęsistego deszczu i „pływającego” rozbiegu finałowe skoki nie powinny być w ogóle brane pod uwagę.

Zwycięzcą weekendu w polskim obozie został Dawid Kubacki. Choć w niedzielę nie poradził sobie z warunkami to świetnymi skokami w konkursie drużynowym utorował sobie drogę do składu na igrzyska w Soczi. O trudnym wyborze między nim, Klemensem Murańką i Krzysztofem Biegunem (dobre występy dzisiaj) trener wspomniał na konferencji prasowej.

Po czwartym miejscu w drużynowej rywalizacji będziemy celować w podium z dużo większą ostrożnością. Brązowy skład z Predazzo plus Jan Ziobro to zespół, który spokojnie może walczyć o medal w drużynie. O słuszności olimpijskich nominacji przekonamy się jednak dopiero w lutowych treningach w Rosji. Wierzymy, że trener wybrał najlepszych z najlepszych. Oby najlepsi dzisiaj byli wciąż najlepszymi za trzy tygodnie.

Podziel się:

Dodaj komentarz