You are currently viewing „No i poleciało!” (Nie)loty narciarskie
Walter Hofer (fot. Bartosz Leja)

„No i poleciało!” (Nie)loty narciarskie

Hofer Walter Zakopane B.Leja  - „No i poleciało!" (Nie)loty narciarskie

„Zmagania” w Harrachovie poruszyły grono ekspertów i fanów dyscypliny. Czy jest sens organizować zawody na obiekcie tak zróżnicowanym i przewidywalnie nieprzewidywalnym pod względem warunków? Zapraszam do lektury!

„Po co organizować zawody w Harrachovie?!” – to pytanie jak mantra przewija się do dziś w mediach, wśród samych kibiców. Fani mają prawo czuć się rozczarowani brakiem większości rywalizacji podczas mistrzostw świata. Jak to jest, że skocznia, na której do tej pory 8 na 25 zaplanowanych konkursów było albo przekładane, albo anulowane gości tak prestiżową imprezę? Pojawia się w tym miejscu zmienność skoczni do lotów w kalendarzu MŚ. Hegemonia jednego obiektu panować nie może – tak uważają panowie z FIS. Mają przy tym trochę racji. Źle dla „światka” skoków byłoby, gdyby jedno miasto ciągle dzierżyło miano miasta-organizatora MŚ w lotach. Z jednej strony udało się przeboleć ten Harrachov, choć plama nienasycenia zostanie.

harrachov orkan 300x200 - „No i poleciało!" (Nie)loty narciarskieTo już kolejne loty narciarskie, podczas których nie udaje się zorganizować pełnego konkursu indywidualnego. Pierwsze zaś, gdy drużynowe medale nie zostają rozdane. Harrachov podzielił pod tym pierwszym względem los Vikersund sprzed dwóch lat. Kibice w tym przypadku są niczym „krwawy lud” podczas wojny, pożądają dalekich lotów. „Małe” mamuty nie są w stanie im tego zagwarantować. Do tego swój grosz dokładają warunki atmosferyczne, które torpedują zawody. To nie jest woda na młyn dla fanów.

Pragną oni takich konkursów jak ten pamiętny w Planicy w 2005 roku, gdy zawodnicy prześcigali się w dalekich lotach. Teraz hamulcem do dalekich lotów jest „rozsądek” władz FIS. Federacja wymyśla co raz to nowsze wynalazki, poprzez które chce ukrócić i poniekąd „zabić” ducha skoków narciarskich. Tylko czy to nie prowadzi do śmierci przez uduszenie piękna dawnych skoków narciarskich? Trzeba dbać o zdrowie zawodników – to oczywisty priorytet. Należałoby jednak nie zapominać o otoczce tego sportu. Jak tak dalej pójdzie władze skoków doprowadzą za jakiś czas skoki do poziomu sportu niszowego. Nowe trendy można łatwo porównać do piłki nożnej. To tak, jakby w futbolu zakazać piłkarzom biegania. Dlaczego aż takie porównanie? Dystans przezeń pokonywany to duże liczby w kilometrach. Odpowiada to w skokach odległościom uzyskiwanym przez zawodnika. Można zmienić to porównanie. Że przez próbę osiągnięcia krótszych odległości, przez zmiany belek, chce się we wspomnianej piłce (odpowiednio) skrócić dystans biegu piłkarza. Oczywiście w futbolu do takich zmian nie dojdzie, ale skoki zaś, a raczej jej władze próbują coś takiego osiągnąć. Dlatego też Słoweńcy nie chcą odpuścić i za rok planują loty ponad 250-metrowe na Velikance. Można by rzec: „słoweński sprzeciw”. Tylko czy jury się na to zgodzi? My tymczasem nie dajmy się zwieść władzom i podążajmy w stronę tego, co kochamy. A kochamy dalekie loty.

Na wspomniane warunki atmosferyczne nie ma rady. Budowa zadaszonej skoczni? To mija się z ideą skoków. Można ją usytuować w niecce – tak jak planowano to na Stadionie Narodowym. Jednakże skoki kilkudziesięciumetrowe nie są niczym nadzwyczajnym. Na jedyny plus zasługiwałaby tu piknikowa atmosfera na trybunach, którą znamy już z niejednego konkursu w Zakopanem…

Piotrek Więcławek

Podziel się:

Dodaj komentarz