Jakub Kot dla SkokiPolska: „Wygrana w Pucharze Prezesa motywuje na przyszłość”

Jakub Kot dla SkokiPolska: „Wygrana w Pucharze Prezesa motywuje na przyszłość”

Kot Jakub fot.Anna .Cis  - Jakub Kot dla SkokiPolska: "Wygrana w Pucharze Prezesa motywuje na przyszłość"Walka o miejsce w składach na zimowe konkursy trwa w najlepsze. Polacy najsilniejszą ekipą skakali w Klingenthal, pozostali walczyli o Puchar Prezesa w Zakopanem, a wciąż przed nami są Mistrzostwa Polski w Szczyrku. Po zakopiańskim konkursie zapytaliśmy Jakuba Kota, zwycięzcę cyklu zawodów o PP, o aspiracje na zimę oraz obecną sytuację w polskich skokach „na zapleczu”. 

 

SkokiPolska: Zwyciężyłeś w pierwszym konkursie Pucharu Prezesa w Wiśle, w Zakopanem utrzymałeś prowadzenie w klasyfikacji generalnej. Jak możesz porównać oba konkursy?

Jakub Kot: Najwięcej radości i zabawy było w Wiśle. Przede wszystkim dlatego, że wygrałem tamte zawody. Z drugiej strony w Zakopanem konkurs był bardziej wymagający, w Wiśle nie było tylu kadrowiczów co tutaj. Przyjemnie było wygrać, ale siódme miejsce na Wielkiej Krokwi też mnie nie zadowala. Cieszy utrzymanie prowadzenia i zwycięstwo w cyklu. To motywuje na przyszłość.

 

SkokiPolska: Pokusiłbyś się o stwierdzenie, że jest to najlepsze lato dla polskich skoków narciarskich? Mamy rozmaite nazwiska na pierwszych stopniach – w Letnim Pucharze Kontynentalnym triumfował Jakub Wolny, a w zawodach FIS Cup prowadzi Andrzej Stękała.

Jakub Kot: Myślę, że nie jest to kwestia tego jednego lata, tylko kilku poprzednich. Jesteśmy teraz zespołem, w którym jeśli np. Kamil Stoch ma spadek formy, „zastępuje” go Piotr Żyła lub Maciek Kot. Mamy Puchar Kontynentalny, gdzie swoje osiągają już: Kuba Wolny, Aleksander Zniszczoł, czy Klemens Murańka. Pod okiem Roberta Matei rozwijają się kolejni młodzi: Andrzej Stękała, Adam Ruda, Andrzej Zapotoczny, czy też ja. Generalnie rozwija się cała drużyna. Dawniej jeździłem na Puchar Kontynentalny skacząc nie najlepiej, dzisiaj, jeśli mi brakuje formy, po prostu jedzie lepszy.

 

SkokiPolska: Wielokrotnie powtarzałeś, że Twoje ambicje sięgają ponad FIS Cup.

Jakub Kot: Dla mnie nie ma innego wyjścia. Zawody rangi FIS Cup są fajne, ale dla juniorów. W Szczyrku wystartowałem, dlatego że kwota startowa dla polskich zawodników była wyższa. Moim docelowym startem jest jednak Puchar Świata, a wcześniej przejście przez sito zawodów Pucharu Kontynentalnego. Nie celuję rzecz jasna prosto w PŚ, na tę zimę koncentruję się na tym, żeby przede wszystkim wybijać się z „Kontynentala”. Bardziej cieszyłyby mnie punkty w tym cyklu niż szóste miejsce w FIS Cupie.

 

SkokiPolska: Dajecie trenerom spory ból głowy związany z… nadmiarem bogactwa. Siódemka Polaków pojechała do Klingenthal na ostatnie zawody LGP, ale tu w Polsce, została walcząca o miejsce w składzie konkurencja.

Jakub Kot: Zgadza się, tym bardziej że zbliżają się Mistrzostwa Polski w Szczyrku. Zakładam, że będzie to pasjonująca konkurencja, w dziesiątce-piętnastce będzie naprawdę ciasno. Dla kadry przekłada się to dobrze, gdy ktoś ma słabszy dzień, odpocznie, zregeneruje siły, poszuka formy, a w tym czasie będzie skakał ktoś inny. Mamy zdolnych juniorów, dobre „zaplecze” w postaci kadry B.

 

SkokiPolska: Jakie masz nastawienie na zbliżające się Mistrzostwa Polski? Myślisz już o zimie, czy czekasz na MP i oddzielenie kreską lata od zimy?

Jakub Kot: Nastawienie jest takie jak zawsze – robić swoje i daleko skakać. Mamy teraz ostatni start lata, krajowy czempionat i na tym się skupiam. Nie mierzę wysoko, bo profil skoczni w Szczyrku nie do końca mi odpowiada. Będę oczywiście walczył, choć biorąc pod uwagę mocną obsadę, łatwo nie będzie. Fajnie jeśli się powiedzie, jeśli nie to będę szukał dalej swoich szans w zimie. Jest Uniwersjada, Puchary Kontynentalne, może wpadnie jakiś FIS Cup. Najważniejsza jest w tym momencie walka i łut szczęścia, które pozwolą konkurować o miejsca, które będą mnie w pełni satysfakcjonować.

 

rozmawiał Bartłomiej Chudy

 
Podziel się: