Jakub Kot dla SkokiPolska: „Męczyłem się na skoczni, mam co poprawiać”

Jakub Kot dla SkokiPolska: „Męczyłem się na skoczni, mam co poprawiać”

Kot Jakub fot.Anna .Cis  - Jakub Kot dla SkokiPolska: "Męczyłem się na skoczni, mam co poprawiać"Jakub Kot reprezentujący klub AZS Zakopane w czasie minionego tygodnia wraz z kadrą juniorską, a także Grzegorzem Miętusem, Stanisławem Bielą i Andrzejem Zapotocznym trenowali na skoczni w Hinzenbach, na której już zainstalowano rozbieg lodowy. – Męczyłem się na skoczni, potrzebuję kolejnych skoków żeby coś ulepszyć – przyznał starszy z braci Kotów.

 

Jakub Kot, który w sezonie letnim zaliczył kilka całkiem udanych występów, m.in. triumf w Pucharze Prezesa PZN, sam twierdzi, że ma znacznie większe aspiracje. Niestety z obozu w austriackim Hinzenbach, gdzie po raz pierwszy w tym sezonie oddawał skoki na rozbiegu lodowym, również nie był zadowolony.

Kot Jakub lot fot.Julia .Piatkowska 300x200 - Jakub Kot dla SkokiPolska: "Męczyłem się na skoczni, mam co poprawiać"
Jakub Kot, fot. Julia Piątkowska

– Każda skocznia jest inna. Ta w Hinzenbach jest mała, może trochę specyficzna i na pewno nie jest łatwa, ale do treningów raczej jest OK – powiedział Kot i dodał – Dla mnie obóz nie był udany. Męczyłem się na skoczni, próbowałem eliminować różne błędy, ale mało co z tego wyszło. Zdecydowanie potrzebuję kolejnych skoków żeby coś ulepszyć.

Zapytany o porównanie aktualnej dyspozycji, do obiecującego lata, odparł: – Nie postrzegałbym tego lata jako bardzo udanego dla mnie. Były lepsze momenty, ale ogólnie nie mogę być z całości zadowolony. Byłem pozytywnie nastawiony na wyjazd do Hinzenbach i liczyłem, że tam podszlifuję swoją formę, ale nie udało się, a błędy pozostały. Tak więc na tą chwilę moja dyspozycja jest kiepska, brakuje mi sporo do chłopaków i mam co poprawiać.

Jakub Kot opowiedział też o swoich sportowych planach na najbliższe tygodnie: – Na razie jestem w domu i trenuję na miejscu, tylko na hali, gdyż na igielicie już nie skaczemy. Na kolejny obóz na lód raczej nie pojadę, bo nie ma aż tylu pieniędzy w klubie, więc następny wyjazd raczej będzie już na „pierwszy śnieg”.

 

informacja własna

 
Podziel się:

Dodaj komentarz