Dlaczego Polacy skaczą słabo i dlaczego będą jeszcze wygrywać?

Dlaczego Polacy skaczą słabo i dlaczego będą jeszcze wygrywać?

Kot.M Zyla Kubacki fot.Julia .Piatkowska - Dlaczego Polacy skaczą słabo i dlaczego będą jeszcze wygrywać?Mówiąc o aktualnej dyspozycji polski skoczków, należy przyznać, że na chwilę obecną jest źle. Trzeba jednocześnie dodać, że głosy mówiące o pochopnych decyzjach personalnych w trakcie sezonu są tyle nieodpowiedzialne, co po prostu głupie. Zastanówmy się jednak, dlaczego to akurat Niemcy, Norwegowie i Austriacy są lepsi i dlaczego nasi skoczkowie będą jeszcze wygrywać? Bo będą, nie mam wątpliwości.

 

Wyniki Polaków startujących w Pucharze Świata są poniżej wszelkich oczekiwań. Miało być mocne otwarcie sezonu i nic nie wskazywało na katastrofę. Bo jeśli ciułanie punktów przez Żyłę, pojedyncze punkty Kota i Kubackiego, a także 9. miejsce Polski w Pucharze Narodów nie jest katastrofą, to na pewno wielkim rozczarowaniem. Atmosfera nerwowości już się wkradła. Nie należy tego jednak podsycać, a jedynie przekuć w typową „sportową złość”, która wyzwoli chęć walki.

kruczek lukasz lgp bl sp 300x200 - Dlaczego Polacy skaczą słabo i dlaczego będą jeszcze wygrywać?
Łukasz Kruczek, fot. Bartosz Leja

Sięgnijmy jednak pamięcią do historii, która, jak wiadomo, jest wielką nauczycielką życia, a konkretnie do sezonu 2012/2013. Wówczas także oczekiwano przebojowego początku. Podczas konkursu drużynowego w Kuusamo Polacy w składzie Stoch, Żyła, Kot, Kubacki zajęli ostatnie miejsce, co wszyscy zgodnie okrzyknęli tragedią. Już wtedy pojawiały się liczne głosy o dymisji sztabu szkoleniowego na czele z trenerem Kruczkiem. Wówczas murem za szkoleniowcem stanęli zawodnicy.

Jak było później? Odrodzenie polskich skoczków, złoty medal mistrzostw świata Stocha, brązowy medal światowego czempionatu dla polskiej drużyny (identycznej jak w Ruce: Stoch, Żyła, Kot, Kubacki), triumf Żyły na Holmenkollbakken oraz podium Stocha w generalce PŚ. To właśnie w takich sytuacjach, podczas podnoszenia się z upadków powstaje drużyna. Nagrodą za tę jedność i ciężką pracę był z pewnością sezon 2013/2014 z podwójnym mistrzostwem olimpijskim i Kryształową Kulą Stocha oraz triumfami Bieguna i Ziobry. Wydawało się, że Kruczek zdobył dzięki temu zaufanie nie tylko swoich podopiecznych, ale też osób śledzących pucharowe zmagania „przed telewizorem”.

Przypominać o tym warto, bo pamięć kibiców bywa często krótka i wybiórcza. Porównując tę sytuację do futbolu, znakomicie przedstawił to choćby Leo Beenhakker, który odnosząc z Polakami pamiętne zwycięstwa (choćby nad Portugalią), powiedział: „Dziś wszyscy wkoło mówią: ‚Leo, Leo, Leo!’ Ale niech Polska przegra dwa mecze na Euro, to się szybko zakończy”.

polacy podium 300x199 - Dlaczego Polacy skaczą słabo i dlaczego będą jeszcze wygrywać?
Polska drużyna w Planicy w 2014 r. (Stoch, Żyła, Murańka, Kot), fot. Julia Piątkowska

Pamiętajmy o tym, że sezon trwa i najważniejsze imprezy, na które trzeba szykować ciężką artylerię – Turniej Czterech Skoczni, a przede wszystkim Mistrzostwa Świata w Falun – wciąż przed nami. Nikt chyba nie odważy się stwierdzić, że priorytetami trwającej zimy były konkursy w Klingenthal, Kuusamo, Lillehammer i Niżnym Tagilu. Nie zawsze można być w czołówce i zapewne nie zostanie to zrealizowane nawet podczas prestiżowego austriacko-niemieckiego turnieju. Niech to będzie jednak zimny prysznic, a charakter polska kadra pokaże, podnosząc się z tego upadku. Im potrzebny jest spokój, ze strony kibiców wsparcie, a ze strony mediów uważne spoglądanie na ruchy sztabu szkoleniowego i skoczków, ale bez ferowania jednoznacznych wyroków. I znów na myśl przychodzi polska piłka nożna – jakie efekty przynosi zmiana trenerów po zaledwie kilku przegranych potyczkach w Ekstraklasie? Patrząc na poziom tych rozgrywek, jest to pytanie retoryczne…

Jestem przekonany, że polscy skoczkowie będą w tym sezonie znajdować się w czołówce konkursów Pucharu Świata, dostarczą nam wielkim sportowych emocji i wtedy znowu ci wszyscy, którzy teraz są przeciw, będą przekonywać, że „Kruczek świetnym trenerem jest i basta”. Takie mam przekonanie, co oczywiście nie równa się z pewnością. Na końcowe podsumowania i rozliczenia przyjdzie czas po sezonie.

Stoch Kamil S.Piwowar 300x200 - Dlaczego Polacy skaczą słabo i dlaczego będą jeszcze wygrywać?
Kamil Stoch w locie nad zakopiańską Wielką Krokwią, fot. Stefan Piwowar

Na zakończenie jeszcze kilka istotnych kwestii. Dlaczego najlepiej na początku sezonu skaczą Niemcy, Norwegowie, Austriacy, a nawet (jak na swoje możliwości) Finowie? Wystarczy zastanowić się nad tym, które nacje miały okazję przed sezonem na częste treningi na torach lodowych i na śniegu w swoim kraju. Przygotowane były przede wszystkim obiekty w Oberstdorfie, Oberwiesenthal (Niemcy), Hinzenbach (Austria), Lillehammer, Oslo-Midtstuen (Norwegia), Rovaniemi (Finlandia). A w Polsce? Zakopiańska Wielka Krokiew była gotowa do zimowych treningów dopiero po PŚ w Kuusamo, czyli już w trakcie sezonu… Już podczas przedsezonowej konferencji w Wiśle trener Kruczek apelował do Polskiego Związku Narciarskiego, że już w okresie listopadowym przydałaby się w Polsce skocznia do treningów na torach lodowych. Reasumując – Polacy są z przygotowaniami o kilka tygodni do tyłu za wymienionymi reprezentacjami z powodu braku miejsca do treningów w Polsce. W końcu jednak dogonią odpowiednie ustawienia na najeździe i (słowo klucz w skokach narciarskich) „błysk” na progu.

Sprawa numer dwa to psycholog. Póki idzie dobrze, rola psychologa nie jest kwestią kluczową. Kiedy jednak pojawiają się problemy na skoczni, pojawiają się także wątpliwości w głowie skoczków. Może PZN i kadra powinni jednak zastanowić się nad współpracą psychologa z polskimi skoczkami, który pomógłby niejedno uporządkować i zatrzymał gonitwę złych myśli?

Czy będzie dobrze? Któż z nas nie zakłada jednak w głowie scenariusza, wedle którego nasi skoczkowie wraz z powracającym po kontuzji Kamilem Stochem odradzają się niczym feniks z popiołów podczas zawodów PŚ w Wiśle i Zakopanem, a później zmierzają po najwyższe cele? Tego się trzymajmy, nauczeni historią minionych sezonów.

 

Bartosz Leja

 
Podziel się: