Maciej Kot: „Dziwiłem się, że Kamil nie odpuszczał”
Maciej Kot na rozbiegu, fot. Julia Piątkowska

Maciej Kot: „Dziwiłem się, że Kamil nie odpuszczał”

Kot Maciej lot.rozbieg.Wisla fot.Julia .Piatkowska - Maciej Kot: "Dziwiłem się, że Kamil nie odpuszczał"Maciej Kot skacząc 134,5 metra zwyciężył w dzisiejszych kwalifikacjach w Wiśle Malince i dał sygnał powrotu do lepszej dyspozycji sportowej. Sam zawodnik przyznaje, że skacze mu się coraz lepiej. – Wygrane kwalifikacje to dodanie pewności siebie, której na pewno brakowało w ostatnim czasie – powiedział tuż po zakończeniu serii kwalifikacyjnej.

 

Młodszy z braci Kotów, który w minionym tygodniu zwyciężył w zawodach Pucharu Kontynentalnego w Wiśle, okazał się najlepszy także podczas dzisiejszych kwalifikacji do zawodów Pucharu Świata. –  Moje skoki nie są jeszcze równe i stabilne. Skok w kwalifikacjach był jednak jednym z lepszych jakie się ostatnio pojawiły, oby więcej takich skoków. Wygrane kwalifikacje to dodanie pewności siebie, której na pewno brakowało w ostatnim czasie. Puchar Kontynentalny na pewno mi jej dodał, ale potrzebowałem utwierdzenia w Pucharze Świata. Te skoki, które były na PK są na poziomie drugiej dziesiątki PŚ. Każdy dobry skok, dobre miejsce sprawiają, że pewności jest coraz więcej. Mam nadzieję, że zagoszczę na stałe w Pucharze Świata i będę walczył o dobre miejsca.

Jak przyznał Kot, różnica pomiędzy zawodami PK, a konkursami PŚ jest spora. – Nie ma stuprocentowego przełożenia z Pucharu Kontynentalnego na zawody Pucharu Świata. Jest pełno zadników, którzy seryjnie wygrywali konkursy PK, a w PŚ mieli problemy, żeby zdobyć jakiekolwiek punkty – przyznaje polski skoczek.

Maciej Kot zapytany o przewidywania dotyczące wieczornego konkursu, powiedział:
– Zobaczymy na co warunki pozwolą, bo na razie z każdą minutą jest coraz gorzej, ale mam nadzieję, że kiedy zajdzie słońce, będzie wieczór, to zrobi się troszkę ciszej na skoczni i uda się przeprowadzić ten konkurs w miarę równych warunkach.

Zakopiańczyk wyraził też swoją opinię o dalekich skokach Kamila Stocha i Andersa Bardala, które były zakończone upadkami. – Mam nadzieję, że jury nie pozwoli na tak długie skoki. Jest o tyle niebezpiecznie, że czasami na buli jest spokojnie, a na dole pojawiają się silne podmuchy pod narty. Wtedy zawodnik nawet jak chce, to nie może wylądować, taka jest prędkość. Mieliśmy dzisiaj parę niebezpiecznych skoków, Nejc Dezman pokazał jak można się wybronić. W konkursie kiedy jest adrenalina i każdy skacze na sto procent, to nie wiem czy zawodnik ustałby taki skok. Pojawiają się takie skoki jak Kamila Stocha, czy Andersa Bardala, a to jest bardzo niebezpieczne – stwierdził.

Czy Polak i Norweg mieli szansę ustać swoje próby? – Kamil musiałby oduszczać skok wcześniej, bo kiedy wyleciał nad bulę, było pewne że poleci bardzo daleko. Szczerze mówiąc dziwiłem się, że nie odpuszczał, bo miał bardzo dużą wysokość i prędkość, ale znając Kamila i jego ambicje… Anders Bardal też nie odpuszczał, szczerze mówiąc to jest trochę dziwne, to są tylko kwalifikacje, chodzi o to, żeby być w tej czterdziestce. Jeżeli można skoczyć krótko, pewnie i się dostać, to jest lepsze wyjście niż ryzyko. Później można się śmiać, że ktoś się boi, ale są pewne priorytety. Gdyby to były zawody, to byłbym w stanie zrozumieć – przyznał Kot.

 

notowane w Wiśle

 
Podziel się: