Piotr Żyła: „W końcu się dzieje, można odlecieć”

Piotr Żyła: „W końcu się dzieje, można odlecieć”

Zyla Piotr TCS.Innsbruck.2015 fot.Julia .Piatkowska - Piotr Żyła: "W końcu się dzieje, można odlecieć"Piotr Żyła, który jako wiślanin skocznię w Wiśle zna bardzo dobrze, potwierdził w treningu i kwalifikacjach, że jego forma juz po Kulm idzie w górę. Treningowe 124 metry i kwalifikacyjne 133,5 metra stawiają popularnego „Wewióra” w szerokim gronie faworytów do zajęcia miejsca na podium. – W końcu się dzieje. Można było odlecieć, chociaż nie ukrywam, że skakali dalej – przyznał ze śmiechem.

 

27-letni zawodnik zapytany o nietypowy przebieg wiślańskich zawodów, odparł: – Rzadko są takie konkursy, ale tak naprawdę wszystko mi jedno. Jak się idzie na skocznię, to staram się robić swoje i na tym się koncentruje. Trzeba normalnie skakać zawsze i wszędzie. Teraz drzemka i z powrotem na skocznię. Zobaczę czy skoczę w poróbnym. Może się dłużej zdrzemnę?

Polscy skoczkowie w dziesięcioosobowym składzie awansowali do wieczornego konkursu.
W końcu się dzieje. Moje skoki były fajne, normalne, takie jakie umiem. W drugim trochę powietrza było, można było odlecieć, chociaż nie ukrywam, że skakali dalej – przyznał.

Żyła w drugim skoku poszybował na 133,5 metra, dalej lądowali jednak Bardal (140,0 m) i Stoch (139,5 m), którzy swoich prób jednak nie ustali. – Tam już się ciężko ląduje. Latem skoczyłem tu 140 metrów i też na plecach wyjechałem. Na treningu najdalej skoczyłem 142 metry, ale to już nie było szans ustać. W zimie jest też trudniej niż latem. W lato 138 się udało ustać – opowiada reprezentant Polski, a zapytany o możliwość pobicia nowego rekordu skoczni odparł: – Myślę, że do tego nie dojdzie, jury nie będzie puszczać nawet nie przy takim wietrze, tylko z takiego rozbiegu. Jak będzie ciąg z przodu, to będą ściągać z belki no bo jak dostanie się tu trochę powietrza to ciężko spaść.

 

notowane w Wiśle

 
Podziel się: