Maciej Kot: „Są potrzebne zmiany, chcę uratować co się da”

Maciej Kot: „Są potrzebne zmiany, chcę uratować co się da”

Kot Maciej Warszawa fot.Jagoda.Bodzianny - Maciej Kot: "Są potrzebne zmiany, chcę uratować co się da"Polska kadra jest już na ostatniej prostej przed Mistrzostwami Świata w Falun. W składzie drużyny zabraknie Macieja Kota, który od początku sezonu boryka się z kryzysem formy. Przyjrzyjmy się sytuacji skoczka, który do niedawna był jednym z mocniejszych filarów naszego zespołu i zastanówmy się, czy bez jego wkładu mamy szansę na sukces w rywalizacji drużynowej.

 

Jeszcze kilka miesięcy temu nikt nie wyobrażał sobie, że w polskiej kadrze na Mistrzostwa Świata zabraknie miejsca dla Macieja Kota. Zawodnik ten od dwóch sezonów był stałym, mocnym punktem naszej drużyny, skoczkiem regularnie punktującym, nieraz kończącym konkursy Pucharu Świata w czołowej dziesiątce. Siódmy na normalnej skoczni podczas igrzysk olimpijskich w Soczi, dwunasty na dużym obiekcie. Wydawało się, że sportowa kariera 24-latka nabiera rozpędu, że przed nim nadchodzące sukcesy. Oczywiście wszystko jest jeszcze otwarte, na razie jednak drogę do marzeń zagrodził potężny kryzys formy.

Żeby lepiej zobaczyć jego skalę, wystarczy porównać miejsca zajmowane przez młodszego z braci Kotów w ostatnich latach w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Zeszły sezon zakończył na 17. pozycji, rok wcześniej plasował się o jedno miejsce niżej. Trzy lata temu był 32., ale to i tak lepiej niż teraz. Obecnie jest klasyfikowany na początku szóstej dziesiątki z dorobkiem zaledwie 17 punktów zdobytych od początku zimy!

Ambitnemu skoczkowi ciężko jest pogodzić się z brakiem nominacji na mistrzostwa świata: – Rozmawiałem z trenerem Kruczkiem. Nie mam wielu argumentów, bo skaczę słabo. Nie czuję się gorszy od chłopaków, którzy polecą do Szwecji, lecz rozumiem decyzję. Nie godzę się z nią, ale rozumiem – przyznaje Polak.

Reprezentant klubu AZS Zakopane jest zdania, że na tak słabą dyspozycje złożyło się kilka czynników: – Główna kwestia jest dość prosta, popełniam błędy techniczne i dlatego gorzej skaczę. Do tego dochodzi psychika przyznaje Kot.

Skoczek nie obwinia o swoje niepowodzenia trenera. Przyglądając się drużynie, dostrzega jednak problem, z którym boryka się polska kadra i kryzys, który dotknął także kolegów:

– Mam pretensje przede wszystkim do siebie, choć może czasem brakowało pełnego zaufania. Po sezonie przyjdzie czas na rozmowy i zmiany. Bo są one potrzebne, widać przecież że kryzys nie dotknął tylko mnie(…). I jeszcze jedno: kiedy mówię o zmianach, nie chodzi mi o personalne. Mam na myśli raczej sposób przygotowań i treningów. Bo to, co robiliśmy, nie przyniosło efektów i to żadna tajemnica tłumaczy.

Jak przyznaje Kot, w Falun ciężko będzie powtórzyć dobry drużynowy występ i obronić brązowy medal z Val di Fiemme: – Patrząc na wyniki, jakie osiągamy w tym sezonie, nie ma podstaw do optymizmu. Wiadomo, jest Kamil Stoch, który świetnie skacze. Piotrka Żyłę też stać na to, aby dać drużynie dobrą jakość, Olek Zniszczoł ustabilizował formę i powinien być pewnym punktem zespołu. Dalej mamy problem, bo wygląda na to, że wybór czwartego będzie loterią. Trudno w ten sposób budować optymizm, prawda?

Wracając do formy Macieja Kota, wydaje się, że  w ostatnich dniach jego forma drgnęła, o czym świadczy drugie miejsce w konkursie Pucharu Kontynentalnego w Lahti. Sezon jeszcze trwa i ma on zamiar do końca walczyć o dobre występy i odzyskanie utraconej pozycji:

– Skupiam się na tym, aby dokończyć ten sezon i wrócić do startów w Pucharze Świata po mistrzostwach. Chcę uratować co się da – deklaruje skoczek i dodaje: Mam swój honor, gdyby się okazało że dalej mam tak skakać, to trzeba będzie poszukać sobie innego zajęcia.

 

Źródło: przegladsportowy.pl / Kamil Wolnicki

 
Podziel się:

Dodaj komentarz