Posezonowe plany Klemensa Murańki

Posezonowe plany Klemensa Murańki

Muranka Klemens S.Piwowar - Posezonowe plany Klemensa Murańki

Za Klemensem Murańką udany sezon, okraszony brązowym medalem mistrzostw świata zdobytym w konkursie drużynowym. Teraz nadszedł czas na odpoczynek w gronie najbliższych, podreperowanie zdrowia oraz… nową drogę życia. O minionej zimie i planach na przyszłość skoczek opowiedział w wywiadzie udzielonym Gazecie Krakowskiej. 

W życiu Klemensa Murańki nadszedł czas na zmiany. 25 kwietnia, wraz ze swoją życiową partnerką, Agnieszką Rzadkosz, stanie na ślubnym kobiercu. Uroczystość odbędzie się w kościele w Poroninie. Dlaczego tam? – W Poroninie mam swój dom. Właśnie kończymy remont, robimy ostatnie poprawki. Na ślub wybierzemy się już z tego domu. Będzie tradycyjnie, po góralsku – bryczka, wesele, mnóstwo gości. Oczywiście nie zabraknie kolegów ze skoczni. A po weselu podróż poślubna do ciepłych krajów. Dokąd? – Jeszcze nie podjęliśmy decyzji, gdzie pojedziemy. W grę wchodzą Hiszpania, Turcja, Grecja. 

Wiosna przyniesie Murańce nie tylko zmianę stanu cywilnego, ale i – miejmy nadzieję – poprawę stanu zdrowia. Po podróży poślubnej planowana jest kolejna i prawdopodobnie ostatnia operacja oka. Bo choć stan skoczka poprawił się po pierwszym zabiegu, to do pełnej sprawności jeszcze trochę brakuje. Wszystko zostało jednak zaplanowane w taki sposób, by mógł już w czerwcu wrócić do treningów z kadrą.  

Przy okazji rozmowy o przyszłości znalazła się też chwila na wspomnienia z zeszłego sezonu. Jak ocenia go sam zainteresowany? – Bardzo dobrze, przywiozłem przecież z kolegami z drużyny brązowy medal z mistrzostw świata w Falun. W Pucharze Świata spisywałem się różnie, ale pod koniec moje skoki były już naprawdę dobre. W zawodach w Oslo uzyskałem najlepszy wynik w sezonie, byłem dziesiąty. Dobre rezultaty to nie wszystko – Murańka pobił swój rekord życiowy, dwukrotnie skacząc na mamucie w Planicy 221,5 metra, ale… – Po tej drugiej próbie byłem trochę zły na siebie, że nie poleciałem przynajmniej o pół metra dalej.

Sezon zakończyły Mistrzostwa Polski rozegrane na Wielkiej Krokwi w Zakopanem, podczas których 20-letni skoczek poszybował na odległość 144 metrów. Rekordu jednak nie uznano, ponieważ nie zdołał ustać swojej próby. Okazuje się jednak, że w Zakopanem można lądować jeszcze dalej: – Przed paroma laty poszybowałem na treningu na 147 metrów i skok ustałem. W dobrych warunkach da się tutaj skoczyć nawet 150 metrów. Skoczek zwrócił też uwagę na pogarszający się stan skoczni: – To niejako moja skocznia, na niej się wychowałem, ale martwi mnie jednak, że obecnie jest zaniedbana na buli, spod igelitu wystają krzywe deski, na wybiegu rośnie trawa. Muszą zostać położone nowocześniejsze tory na rozbiegu. Trzeba zainwestować w skocznię, żeby nie było wstydu – zakończył drużynowy mistrz świata juniorów z 2014 r.  

źródło: Gazeta Krakowska

Podziel się:

Dodaj komentarz