Phillip Sjøen: „Trzeba wyciągnąć wnioski i na nich zbudować przyszłość”

Phillip Sjøen: „Trzeba wyciągnąć wnioski i na nich zbudować przyszłość”

Sjoeen Phillip WC.Bischofshofen.2015 2 fot.Julia .Piatkowska - Phillip Sjøen: „Trzeba wyciągnąć wnioski i na nich zbudować przyszłość”Po zajęciu 2. miejsca w cyklu LGP 2014 miał stać się czarnym koniem ubiegłego sezonu. Wysokie oczekiwania nie znalazły jednak odbicia w rzeczywistości, a 31. pozycja w Pucharze Świata nie usatysfakcjonowała samego zainteresowanego. Phillip Sjøen, bo o nim mowa, dzięki tym doświadczeniom patrzy dziś na skoki z innej perspektywy.

 

Często zdarza się, że dobre wyniki na igielicie nie znajdują odbicia w czasie zimowej rywalizacji. Nie inaczej było w przypadku młodego norweskiego skoczka, Phillipa Sjøena, który ubiegłego lata uplasował się na drugiej pozycji w całym cyklu Letniej Grand Prix, czterokrotnie stając na podium, w tym dwukrotnie na najwyższym jego stopniu. Zimą rezultaty były już jednak dużo słabsze i choć w swoim debiucie w Pucharze Świata w Engelbergu zajął 11. miejsce, to zapytany o ocenę minionej zimy, przyznaje, że ma mieszane uczucia. Przyczyn gorszych zimowych występów upatruje w podejściu do rywalizacji. – Latem miałem więcej dystansu do skoków, przychodziłem do domu i robiłem wiele innych rzeczy. To działało bardzo dobrze, ale później przyszła zima… Wtedy skoki zajmowały mi 24 godziny na dobę. Z perspektywy czasu młody norweski skoczek zauważa, że sam tworzył wysokie oczekiwania wobec swoich wyników, nie żałuje jednak niczego. – Staram się być sobą i to co mówię, mówię prosto z serca.

Wielu ekspertów zastanawia się, czy sezon w wykonaniu Sjøena wyglądałby inaczej, gdyby nie feralny upadek podczas treningu przed inauguracyjnymi zawodami w Klingenthal. Sam zainteresowany nie chce upatrywać w tym zdarzeniu przyczyn słabszych występów. – Wiele czynników miało znaczenie, ale nie chcę skupiać się na tym upadku. Latem pokazałem przecież, że mogę być w czołówce – mówi. Cały sezon, choć był dla zawodnika rozczarowaniem, przyniósł też wiele cennych doświadczeń. – Powiedziałem, że to był mój najlepszy sezon w karierze, nauczyłem się więcej niż kiedykolwiek wcześniej. Starałem się czerpać wiedzę od trenerów, zawodników i wszystkich osób zaangażowanych w sport, by stać się lepszym skoczkiem. Mimo że jestem bardzo rozczarowany, a zima nie wyglądała tak, jakbym tego oczekiwał, to nie mam powodów do narzekania. Trzeba wyciągnąć wnioski i na nich zbudować przyszłość. Przejście na najwyższy poziom to długi proces, trzeba wystartować w całym cyklu Pucharu Świata i myślę, że ten etap przejściowy udało mi się dobrze zrealizować – nie kryje zadowolenia z poczynionych postępów.

Okazuje się jednak, że latem i wczesną jesienią Phillip Sjøen będzie musiał ograniczyć swoje treningi i starty ze względu na problemy z kolanem. – Ból jest niegroźny, ale uciążliwy. Lekarze zalecili mi zmniejszenie liczby startów latem i jesienią, to oznacza, że będę miał na swoim koncie mniej skoków niż inni zawodnicy. Brązowy medalista mistrzostw świata juniorów w Ałmatach dostrzega jednak pozytywne aspekty takiej sytuacji. – Dzięki temu będę miał więcej energii i czasu na inne rzeczy.

Wykryta destabilizacja w stawie biodrowym może powodować zwiększenie dolegliwości, jednak 19-latek podjął już pierwsze kroki w celu usprawnienia stawów w taki sposób, by wytrzymały trudy długiego sezonu. – Spędziłem dużo czasu na podstawowych ćwiczeniach z konsultantem od aspektów motoryki, Claude Lebreux. Skupiliśmy się na tworzeniu bazy, która pozwoli wytrzymać obciążenia. Przypomnijmy, że Sjøen miał już problemy z kolanem po kontuzji odniesionej latem 2012 roku, która wyłączyła go z rywalizacji na cały rok.

Ból nie umożliwi jednak młodemu skoczkowi startu w cyklu trzech konkursów w ramach Konica Minolta Sommerhoppuke, który już dziś rozpocznie się na skoczni w Drammen (K-74), by jutro przenieść się na średni obiekt w Oslo (Midstubakken, K-90).

 

źródło: nettavisen.no / phillipsjoen.com

 
Podziel się:

Dodaj komentarz