Łukasz Kruczek dla SkokiPolska: „Tego w Courchevel nikt się nie spodziewał”

Łukasz Kruczek dla SkokiPolska: „Tego w Courchevel nikt się nie spodziewał”

Kruczek Lukasz konf B.Leja - Łukasz Kruczek dla SkokiPolska: "Tego w Courchevel nikt się nie spodziewał"W Courchevel zakończyła się znakomita seria polskich skoczków. We Francji najwyżej sklasyfikowanym Polakiem był dziewiąty Kamil Stoch. Karty na Tremplin au Praz rozdawała jednak pogoda. – Warunki zaskoczyły, mówiono nam że mogą być problemy, ale tego to się w Courchevel chyba raczej nikt nie spodziewał – tłumaczy Łukasz Kruczek.

 

Bartosz Leja: Warunki w Courchevel dały Wam się chyba we znaki. Było loteryjnie?

Łukasz Kruczek: Warunki zaskoczyły, już na odprawie mówiono nam, że mogą być problemy z pogodą, ale tego to się w Courchevel chyba raczej nikt nie spodziewał. To miejsce słynie z tego, że wieczorem jest wiatr w plecy i ciężki konkurs, a tu było całkiem na odwrót. Wiało pod narty i to czasami bardzo mocno. Było trochę niespodzianek i to dwukierunkowych.

 

Można powiedzieć, że Kamil Stoch powrócił na miejsce lidera wśród Polaków?

Kamil, tak jak już mówiłem, z treningu na trening jest coraz bliżej właściwej dla niego pozycji najazdowej. Wczoraj skoczył bardzo dobrze pierwsza serię [118,5 m], niestety miał przy tym trochę pecha z warunkami. W drugiej skok był mocno spóźniony [128,0 m]. Sumarycznie zrealizował zadanie, jakie miał przed sobą.

 

Patrząc na „wpadkę” Dawida Kubackiego [27. miejsce], okazuje się, że Piotr Żyła [11. miejsce] to Polak z najbardziej stabilną formą?

Obu zaskoczyła wczoraj sytuacja, która miała miejsce w trakcie pierwszej serii, kiedy podniesiono rozbieg z 14. na 15. belkę i skaczący dobrze przed nimi Gangnes oddał bardzo słaby skok [82,5 m] z powodu warunków. Jak sami wspominali, ta sytuacja ich rozproszyła, bo mieli świadomość że zrobiło się na skoczni bardzo ciężko. Czy Piotrek skacze najrówniej? W pewnym sensie tak. Doświadczenie zawodnika robi swoje.

 

Czy występ w Courchevel był najlepszym dla Jana Ziobry [18. miejsce] w tym sezonie, czy była to tylko kwestia loteryjnych warunków?

To był na pewno przyzwoity konkurs w jego wykonaniu. Jeszcze nie taki, na jaki liczymy, ale już solidny. W przypadku Janka czekamy jeszcze na właściwy sprzęt, ponieważ po pomiarach FIS zmieniła się u niego długość nart. Jasiek skacze na dosyć specyficznym modelu i narty zastępcze nie działają tak jak te właściwe.

 

Co się stało w konkursowych skokach Dawida, że tym razem nie miał szans na walkę o podium?

Jak wspomniałem wcześniej – sytuacja ze zmianami belki i trudnymi warunkami spowodowała trudności w koncentracji. Pierwszy skok [117,0 m] był też bardzo mocno spóźniony i przez to nie było szansy na walkę w drugiej serii.

 

Klemens Murańka wygrał Puchar Kontynentalny w Wiśle, jednak w Grand Prix wystąpił znacznie słabiej [39. miejsce]. Czy istnieje aż tak duża różnica w zawodach tej rangi?

Klimek nie wykorzystał wczoraj ogromnej szansy, jaka się trafiła w postaci rewelacyjnych warunków. Skok nie był udany i przez to taki wynik. Zawodów obu rang nie ma w ogóle co porównywać. To są całkiem inne światy, nie tylko co do poziomu, ale przede wszystkim do sposobu przeprowadzania samych zawodów.

 

Słabszą formą zaskakują m.in. Velta i Hayboeck. Może to oznaczać, że rywale obrali inną taktykę, traktując jako priorytet zimę, a nie lato?

To już pytanie bezpośrednio do trenerów tych zawodników. W ogóle Norwegowie, no może poza skokami w Hinterzarten, nie błyszczą, a Austriacy nie są w najmocniejszym składzie.

 

rozmawiał Bartosz Leja

 
Podziel się:

Dodaj komentarz