Polacy w Szczyrku, Zakopanem i aerotunelu, Kruczek: „To nie koniec pracy”

Polacy w Szczyrku, Zakopanem i aerotunelu, Kruczek: „To nie koniec pracy”

kruczek lukasz as swieta - Polacy w Szczyrku, Zakopanem i aerotunelu, Kruczek: "To nie koniec pracy"Po zakończeniu letniej rywalizacji podczas mistrzostw kraju w Szczyrku, a później zgrupowania kondycyjnego w chorwackim Dubrowniku, polscy skoczkowie nadal mają intensywnie zaplanowane dni treningowe. Ostatnio biało-czerwoni odwiedzili warszawski tunel aerodynamiczny, a także skocznie w Zakopanem i Szczyrku.

 
DSC 0096 - Polacy w Szczyrku, Zakopanem i aerotunelu, Kruczek: "To nie koniec pracy"
Kamil Stoch, fot. Bartosz Leja

Bartosz Leja: Niedawno byliście w specjalnym tunelu aerodynamicznym w Warszawie. Jak taki trening wpływa na zawodnika i jakie elementy można w nim wyćwiczyć?

Łukasz Kruczek: Nie tak bardzo specjalnym. Jest to obiekt do treningu skydivingu, jeden z najlepszych na świecie, który znajduje się w Warszawie. Nie da się w takim tunelu odzwierciedlić w 100% zjawisk, jakie panują na skoczni ze względu a to, że na skoczni powietrze napływa na zawodnika z innych kierunków. Natomiast to, co można zrobić w takim miejscu, to pokazać zawodnikowi, że niewielkie zmiany w ułożeniu ciała dają duże zmiany, jeśli chodzi o aerodynamikę i efekt końcowy. Dodatkowo jest to trening czucia ciała w powietrzu, który na skoczni jest istotny.

 
Zakopane Wielka.Krokiew LGP.2011 fot.Bartosz.Leja  300x200 - Polacy w Szczyrku, Zakopanem i aerotunelu, Kruczek: "To nie koniec pracy"
Wielka Krokiew w Zakopanem, fot. Bartosz Leja

Mieliście też okazję trenować w Zakopanem – jak prezentowali się skaczący tam zawodnicy i czy nie było problemów z samym obiektem?

W Zakopanem skakał Kamil Stoch i Klemens Murańka. Skocznia jest taka, jaka była. Jak już dziesiątki razy mówiliśmy, problem z torami występował w wysokich temperaturach powietrza. Dodatkowo elementy zużyte zostały wymienione.

 

Kadrowicze skakali też w Szczyrku – jak przebiegały tamte treningi?

W Szczyrku trenowali pozostali zawodnicy. Nie było treningów, tylko trening. Celem był powrót na skocznię po dłuższej przerwie i jednym słowem można podsumować, że przebiegł bezproblemowo. Zawodnicy prezentowali się tak, jak przed przerwą.

 
Szczyrk Skalite wyciag MP.2014.lato fot.Bartosz.Leja  300x200 - Polacy w Szczyrku, Zakopanem i aerotunelu, Kruczek: "To nie koniec pracy"
Kompleks skoczni ‚Skalite’ w Szczyrku, fot. Bartosz Leja

Czy aktualna forma ogólna zawodników satysfakcjonuje sztab szkoleniowy?

Forma czy dyspozycja zawodników nigdy nie jest rzeczą stała, którą się zdobywa i się ma. To jest cały czas element ulotny, nad którym cały czas trzeba pracować. Jeśli komuś wydaje się, że osiągnął formę i już jest OK, wtedy w bardzo krótkim czasie jego poziom w stosunku do pozostałych zawodników opada. Obecna forma wielu zawodników jest dobra, ale nie oznacza to, że jest to koniec pracy. To jest cały czas praca bez końca.

 

Przed Wami treningi w Oberhofie i wielu kibiców z pewnością ciekawi, dlaczego tak istotne jest przejście z torów „letnich” na tory lodowe. Jak to wszystko przebiega?

Z każdym rokiem problemy są mniejsze. Dawniej dominowało przeświadczenie i wyraźny podział skakania letniego i zimowego, a w ostatnich latach ta różnica się zatarła. Wcześniej, kiedy tory letnie nie były takie szybkie, zawodnicy często mieli problem z przejściem na tory zimowe. Mieli wrażenie, że zaczynają „hamować” na rozbiegu i potrzeba było oddać wiele skoków, aby odnaleźć właściwe czucie i właściwą pozycję najazdową. Od kilku lat nie ma już z tym problemów. W związku z tym w tym roku po raz pierwszy będziemy kończyć skoki treningowe na ceramice i prosto z rozbiegów ceramicznych pojedziemy na zawody. Oberhof jest tylko jednym z trzech cykli treningowych i tylko tam będziemy korzystać z rozbiegów lodowych.

 

Jak długo tam będziecie i jakie są dalsze plany?

Standardowo przez tydzień, później będziemy trenować w Szczyrku i Wiśle. Oczywiście jeśli pogoda pozwoli.

 

W Oberstdorfie trenowali Norwegowie, którzy często w ramach zgrupowań robią wewnętrzne konkursy, których wyniki podają do publicznej wiadomości. Czy myśleliście o takich rozwiązaniach?

Podobnie my, szczególnie w okresie jesiennym, corocznie robimy sprawdziany, wprowadzając zawodników w rytm startowy. Podawanie wyników nie ma jednak żadnego sensu, ale to już problem Norwegów, a nie nasz. Zawodnicy mają w ciągu całego roku około 90 różnych startów i kwalifikacji, których wyniki są podawane, więc podniecanie się kolejnym wynikiem nie ma większego sensu. Tego typu rywalizacja jest ważna dla wspomnianego już przeze mnie rytmu startowego. Trzeba pamiętać, że w obecnych czasach starty i rywalizacja, kiedy nie ma pomiaru wiatru i innych współczynników, są często bardzo niewymierne.

 

rozmawiał Bartosz Leja

 
Podziel się:

Dodaj komentarz