Życie skoczni po igrzyskach – rozwój w Soczi, ruina w Sarajewie

Życie skoczni po igrzyskach – rozwój w Soczi, ruina w Sarajewie

soczi esto sadok russki gorki jumping center skijumpingrus.ru - Życie skoczni po igrzyskach - rozwój w Soczi, ruina w SarajewieKompleks skoczni Russkije Gorki, który został zbudowany na ubiegłoroczne igrzyska olimpijskie w Rosji, nie tylko sprawnie funkcjonuje, ale jest nadal systematycznie rozbudowywany. W przeszłości po czasie igrzysk skocznie spotykały jednak bardzo różne losy, a często po zakończeniu olimpijskich zmagań następował tam kres wielkiego skakania.

 

Od ostatnich zimowych igrzysk olimpijskich minęły prawie dwa lata. W tym czasie w Rosji odbywały się zawody Pucharu Świata, ale nie w Soczi, lecz na skoczni w Niżnym Tagilu. W tym sezonie w kalendarzu Pucharu Kontynentalnego widnieją też konkursy w innym rosyjskim mieście, Czajkowskim. Jednak fakt, że w olimpijskim mieście (konkretnie w miejscowości Krasnaja Polana, bo właśnie tam, a nie w samym Soczi zlokalizowane są skocznie) nie rozgrywano później najważniejszych międzynarodowych imprez, nie oznacza, że na skoczniach tych nic się nie dzieje. Dla przykładu przed miesiącem odbyły się tam letnie mistrzostwa Rosji zarówno kobiet, jak i mężczyzn. Oprócz imprez seniorskich organizowane są tam również zawody juniorów.

Sam obiekt posiada wysokie standardy techniczne i cały czas spełnia międzynarodowe wymagania. Na co dzień trenują na nim zawodnicy zarówno z regionu krasnodarskiego, jak i z Petersburga czy Niżnego Nowogrodu, a także pierwsza reprezentacja Rosji. Powstało w tym miejscu centrum szkolenia dla juniorów w skokach narciarskich i kombinacji norweskiej, w ramach którego trenuje około 40 chłopców i dziewczynek. Oprócz skoczni dużej K-125 i średniej K-95 początkowo kompleks miały tworzyć także mniejsze obiekty K-72, K-45 oraz K-25. W ostatnim czasie otwarta została nowa skocznia K-7. W planach jest dalsza rozbudowa o skocznie o punktach konstrukcyjnych zlokalizowanych na 20. i 30. metrze.

Whistler Kompleks.Skoczni.Olimpijskich fot.Iwona .Erskine Kellie 300x200 - Życie skoczni po igrzyskach - rozwój w Soczi, ruina w Sarajewie
Whistler Olympic Park Ski Jumps, fot. Iwona Erskine-Kellie / CC BY-SA 2.0

Jak pokazuje historia, wybudowanie kompleksu nie jest największą trudnością i często problem pojawia się później – co zrobić z już istniejącym obiektem, aby nie przynosił strat finansowych? Dobrymi przykładami na potwierdzenie tej tezy są skocznie w kanadyjskim Whistler, na których rozgrywano zawody w skokach podczas igrzysk w Vancouver (2010 r.) oraz w Pragelato (ZIO w Turynie), gdzie rywalizowano cztery lata wcześniej. Kanadyjskie obiekty przez dwa lata po igrzyskach były właściwie nieużywane, ale ostatecznie ich włodarzom udało się znaleźć koncepcję na zagospodarowanie sportowej areny. W 2012 roku odbyły się tam mistrzostwa Kanady, które od tego czasu corocznie są tam rozgrywane. W 2014 roku podjęto decyzję o stworzeniu w tym miejscu krajowego centrum szkolenia skoczków i kombinatorów. Aktualnie kilka razy w roku w Whistler organizowane są obozy dla seniorów i młodzieżowców. Udało się także zbudować kolejne dwie małe skocznie – K-40 i K-20, które mogą służyć najmłodszym adeptom latania na nartach.

W Pragelato – siłą rozpędu – rok po igrzyskach zorganizowano Uniwersjadę, a w sezonach 2006/07, 2007/08 i 2008/09 rozegrano konkursy Pucharu Kontynentalnego. W tym samym czasie na Trampolino a Monte odbywała się Letnia Grand Prix, a pod koniec 2009 roku również weekend Pucharu Świata, jednak na tym póki co zakończyło się wielkie skakanie w tej włoskiej miejscowości, przez co kompleks od kilku lat podupada.

Dowodami na to, że skocznia olimpijska może bez przeszkód funkcjonować także po samej imprezie, jest Hakuba, gdzie rozgrywały się zawody w 1998 roku w trakcie igrzysk w Nagano. Od 2004 roku w każdej edycji Letnia Grand Prix musi zawitać w ten rejon Japonii. Przez jedenaście lat nie zdarzył się sezon bez tych zawodów i prawdopodobnie w najbliższym czasie się to nie zmieni. Wcześniej przez pięć sezonów w Hakubie gościł zimowy Puchar Świata, więc miejsce to jest na stałe obecne w kalendarzu zawodów międzynarodowych.

Lillehammer Lysgaardsbakken fot.Ivar Abrahamsen 300x199 - Życie skoczni po igrzyskach - rozwój w Soczi, ruina w Sarajewie
Lillehammer ‚Lysgaardsbakken’, fot. Ivar Abrahamsen / CC BY-SA 2.0

Igrzyska w 1994 roku odbyły się w Lillehammer w Norwegii, czyli kolebce skoków narciarskich. Od tego też czasu, z czteroletnią przerwą na początku XXI wieku, miasto to gości najlepszych skoczków świata. Przez kilka lat na Lysgardsbakken odbywał się także jeden z konkursów Turnieju Nordyckiego. Duża skocznia jest największym obiektem w Norwegii, oczywiście oprócz mamuta w Vikersund. Kompleks posiada jeszcze skocznią normalną i na obu bardzo często odbywają się treningi norweskich skoczkiń i skoczków.

Hakuba i Lillehammer funkcjonują bardzo dobrze, z kolei kompleks w Sarajewie, gdzie odbyły się igrzyska w 1984 roku, jest obecnie ruiną (fotogaleria zrujnowanych obiektów olimpijskich w Sarajewie >>). Z pięciu skoczni, które zostały tam zbudowane, przetrwały tylko dwie największe. Pozostałe trzy zostały zniszczone w trakcie wojny domowej, która wybuchła na terenie Jugosławii na początku lat dziewięćdziesiątych. Od tego czasu skocznie niszczeją, nikt na nich trenuje, nie mówiąc już o rozgrywaniu zawodów. Pojawiły się co prawda koncepcje odbudowy, szczególnie w perspektywie 2017 roku, kiedy to w Sarajewie ma się odbyć Olimpijski Festiwal Młodzieży Europy (EYOF). Przy okazji tej imprezy plany odrestaurowania kompleksu powinny dojść do skutku, nie wiadomo tylko, czy po rozegraniu zawodów, rozdaniu medali i wyjeździe zawodników z Bośni i Hercegowiny obiekt ponownie nie zostanie tylko kosztowną pamiątką.

Trochę lepiej sytuacja wygląda w Calgary, gdzie znicz olimpijski zapłonął w 1988 roku. Co prawda duża skocznia jest obecnie nieczynna, ale na mniejszych obiektach często trenują kanadyjscy skoczkowie. Średni obiekt kompleksu Alberta Ski Jump Arena sporadycznie służy do rozgrywania zawodów międzynarodowych, w 1997 roku odbyły się na niej mistrzostwa świata juniorów, a w obecnym sezonie odbędzie się FIS Cup.

Sarajewo Igman.Olympic.Jumps fot.skisprungschanzen 300x200 - Życie skoczni po igrzyskach - rozwój w Soczi, ruina w Sarajewie
Sarajewo ‚Igman Olympic Jumps’, fot. skisprungschanzen.com

Na koniec nasz olimpijski przegląd zawita do Park City i Courchevel. W amerykańskim mieście igrzyska miały miejsce w 2002 roku i specjalnie na te zawody wybudowano dużą skocznię, a normalną poddano modernizacji. Później odbyły się w tym miejscu jedne zawody Pucharu Świata, które polscy kibice mogą kojarzyć przede wszystkim ze względu na groźny upadek i kontuzję Adama Małysza. Kilka razy rozegrano tam także konkursy Pucharu Kontynentalnego, lecz od dobrych kilku lat najlepsi skoczkowie nie gościli w tym miejscu. Sześć skoczni, które wchodzą w skład kompleksu, pokrytych jest igelitem i dzięki temu znakomicie służą amerykańskiej reprezentacji jako główny ośrodek treningowy w ciągu całego roku.

W Courchevel, do którego skoczkowie przybyli w ramach igrzysk w Albertville w 1992 roku, regularnie od 1997 roku odbywa się Letnia Grand Prix. Sporadycznie gościł tutaj Puchar Kontynentalny, często trenuje reprezentacja Francji, a w przeszłości także kadra niemiecka. Niedawno skocznia przeszła modernizację, dzięki czemu przedłużony został certyfikat na wykorzystanie obiektu do zawodów międzynarodowych.

Tytułem podsumowania można zauważyć, że zdecydowanie najlepiej sytuacja wygląda w tych miastach, których kraje liczą się w rywalizacji o czołowe lokaty w Pucharze Świata i medale najważniejszych imprez (Norwegia, Japonia). W tych państwach zainteresowanie skokami narciarskimi jest dość znaczące i skocznie mogą być dość często wykorzystywane do zawodów najwyższej rangi. W Kanadzie, Stanach Zjednoczonych czy we Włoszech inne sporty zimowe budzą większe zainteresowanie kibiców i mediów, a brak większych sukcesów powoduje, że wokół obiektów gromadzi się zaledwie garstka entuzjastów i zawodników, którzy jednak mimo przeciwności finansowych i organizacyjnych nadal próbują realizować się w sporcie.

 

Wojciech Dolata

 

 

Podziel się:

Dodaj komentarz