Kamil Stoch: „Musiałem się wspiąć na wyżyny umiejętności”

Kamil Stoch: „Musiałem się wspiąć na wyżyny umiejętności”

Stoch Kamil Zakopane.2016 2 fot.Bartosz.Leja  - Kamil Stoch: "Musiałem się wspiąć na wyżyny umiejętności"Zakopiański weekend na Wielkiej Krokwi był bardzo udany dla Kamila Stocha, który do drużynowego podium wywalczonego w sobotę dołożył ósmą lokatę w indywidualnej rywalizacji w niedzielę. – Musiałem się wspiąć na wyżyny swoich mentalnych umiejętności. Dopóki nie wygrywa się zawodów, to w dalszym ciągu będzie niedosyt – mówił po konkursie.

 

W konkursowych próbach na Wielkiej Krokwi Stoch osiągał 131,5 oraz 129,5 metra. To pozwoliło mu na zajęcie ósmego miejsca. Dzień wcześniej wraz z Andrzejem Stękałą, Stefanem Hulą i Maciejem Kotem stanął na podium w zmaganiach drużynowych.

Najbardziej jestem zadowolony z pracy, którą tutaj wykonałem. Cały weekend był bardzo trudny ze względu na to, że miałem w podświadomości jakie oczekiwania są względem Zakopanego, ilu kibiców tutaj będzie i że wszyscy będą czekać na dobre i dalekie skoki. Musiałem się wspiąć na wyżyny swoich bardziej mentalnych, niż fizycznych umiejętności, żeby gdzieś znaleźć w sobie siłę, którą miałem jeszcze w zeszłym roku i zrobić co do mnie należy – komentował tuż po niedzielnych zawodach.

Zapytany o to, czy odczuwa niedosyt w związku z tym, że nie udało mu się stanąć na podium przed własną publicznością, odparł: – Pewnie że tak, jesteśmy sportowcami. Dopóki nie wygrywa się zawodów, to w dalszym ciągu będzie niedosyt. Na tę chwilę ósme miejsce przyjmuję jako nagrodę za pracę, którą wykonałem przez ostatnie półtora tygodnia. Wiem, że teraz będzie trochę łatwiej. Ten weekend był bardzo trudny emocjonalnie, dał mi dużo nowych doświadczeń. Teraz konkursy będą łatwiejsze pod tym względem, że nie będzie takie presji i ciśnienia. Z drugiej strony też będzie trzeba dalej pracować, koncentrować się na tym, co trzeba zrobić i skakać najlepiej jak potrafimy. 

Oczywiście magia Zakopanego działa. Kibice są wspaniali, nawet mnie przerosło to, co się tutaj działo. Te 23 tysiące gardeł, które nas tutaj wspierało to jest siła, którą trzeba wykorzystać. Cieszę się, że my potrafiliśmy ją wykorzystać i zrobić co do nas należy. Z drugiej strony uważam, że mamy umiejętności ku temu, żeby radzić sobie w konkursach coraz lepiej – ocenił podopieczny trenera Łukasza Kruczka.

Okazuje się, że dwukrotny mistrz olimpijski skakał w zawodach z lekką kontuzją. – Wczoraj naciągnąłem torebkę stawową w lewej kostce i może odrobinę mi to dokucza, ale nie chcę się tym bronić. To nie przeszkadzało mi w skokach – zapewnił.

 

źródło: wp.pl

 
Podziel się:

Dodaj komentarz