Maciej Kot: „Trzeba jak najszybciej wrócić do dobrego skakania”

Maciej Kot: „Trzeba jak najszybciej wrócić do dobrego skakania”

Kot Maciej Oslo.2016.belka fot.Julia .Piatkowska - Maciej Kot: "Trzeba jak najszybciej wrócić do dobrego skakania"Maciej Kot, który stanowił o sile polskiej reprezentacji podczas pucharowych zmagań zarówno w Zakopanem, jak i Sapporo, w pierwszych skokach na dużej skoczni w norweskim Oslo nie radził sobie już tak dobrze. –  Nie jest to mój ulubiony obiekt. Trzeba skoncentrować się na niedzielny konkurs, zregenerować się fizycznie – powiedział po kwalifikacjach.

 

Już w treningowych skokach młodszy z braci Kotów nie zachwycał – skoki na 116,5 i 113 metrów dały mu 26. i 35. miejsce. Kwalifikacyjna próba na 114,5 metra pozwoliła zakopiańczykowi na zajęcie 22. lokaty i awans do niedzielnych zawodów. Jak sam zainteresowany skomentował dzisiejsze zmagania?

Nie jest to mój ulubiony obiekt, nigdy nie mogłem sobie z nim poradzić od pierwszego skoku, zawsze te skoki były problematyczne. Później w zawodach udawało się jakoś je poukładać i tak też było dzisiaj. Ostatnie treningi i zawody były naprawdę fajne, ale ta myśl nie działa na tej skoczni i pewne rzeczy trzeba uporządkować. Próbowałem to zrobić, ale miałem dziś „dzień konia”, nic mi nie wychodziło, fizycznie też troszkę gorzej się czułem – przyznał i dodał: – Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, ale trzeba skoncentrować się na niedzielny konkurs, bo jutro mam wolne. Myślę, że przysłuży mi to, żeby zregenerować się fizycznie, przeanalizować te skoki i na niedzielę z pozytywną myślą podejść do skakania i zrobić swoje.

Zapytany o niezbyt sprzyjające warunki atmosferyczne (padający śnieg, mgła) na Holmenkollen, Kot odparł: – Dmuchaczy na rozbiegu jest bardzo dużo i nie ma momentów, żeby na rozbiegu trzymało. Są gdzieniegdzie nierówności spowodowane zbyt dużą ilością rozjechanego śniegu. Największa trudność jest taka, że przez dmuchaczy i mgłę nie widać ani nie słychać trenerów; po prostu zaświeca się zielone światło i zawodnik sam podejmuje decyzję kiedy jedzie. Warunki były jednakowe dla wszystkich, także nie można narzekać.

Podopieczny trenera Macieja Maciusiaka wypowiedział się także na temat niedawnych treningów w Wiśle-Malince, które miały przygotować kadry do wyczerpującego nordyckiego tournée. – Pracowałem głównie nad lotem. Był to mały szczegół, jeśli chodzi o ułożenie rąk i nart w powietrzu. To udało się poprawić i to było na plus. Skoczyliśmy jednak cztery skoki, czyli niewiele. Warunki nie były rewelacyjne, ale trening dał na pewno to, że po przyjeździe wróciłem do dobrego skakania. Tu też jak najszybciej trzeba do tego wrócić – podsumował.

 

korespondencja z Oslo, Julia Piątkowska

 
Podziel się:

Dodaj komentarz