Jakub Kot dla „SP” o startach w Ameryce i nierównej rywalizacji z kadrowiczami

Jakub Kot dla „SP” o startach w Ameryce i nierównej rywalizacji z kadrowiczami

Kot Jakub fot.A.Sierotnik - Jakub Kot dla "SP" o startach w Ameryce i nierównej rywalizacji z kadrowiczamiJeszcze latem zastanawiał się, czy kiedykolwiek wróci na skocznię. Zimą ponownie skoczył w Zakopanem i okazało się, że forma jest całkiem niezła. Teraz Jakub Kot, bo o nim mowa, za oceanem reprezentuje Polskę w zawodach FIS Cup i seryjnie wygrywa. Nam opowiedział m.in. o wątpliwym wsparciu PZNu, rywalizacji z kadrowiczami i sportowych planach.

 

Jakub Kot dwukrotnie wygrał zeszłotygodniowe zawody FIS Cup w Whistler, później jako zagraniczny gość triumfował tam w Mistrzostwach Kanady, a wczoraj zwyciężył w lokalnej rywalizacji na skoczni w Minneapolis, w Stanach Zjednoczonych.

 

Bartosz Leja: Czy wyjazd do Kanady i Stanów Zjednoczonych był dla Ciebie trudną decyzją? I czy otrzymałeś jakieś wsparcie ze strony Polskiego Związku Narciarskiego?

Kot Jakub lot fot.Julia .Piatkowska 300x200 - Jakub Kot dla "SP" o startach w Ameryce i nierównej rywalizacji z kadrowiczami
Jakub Kot, fot. Julia Piątkowska

Jakub Kot: Oczywiście, że była to trudna decyzja. Miałem bardzo mało czasu na jej podjęcie, a musiałem sporo rzeczy dograć i poustalać. O wsparciu z tej strony nie mogę za bardzo mówić… Trener klubowy po prostu zadzwonił do mnie i powiedział jaka jest okazja – decyzja należała do mnie. Wszystko było na mojej głowie – chciałem pojechać to musiałem sam wszystko monitorować. PZN musiałem powiadomić o moim zamiarze, w związku z tym Pani z PZNu wysłała moje zgłoszenie na zawody. Najbardziej pomocną osobą był kolega z Chicago, Krzysiek Kowalczyk, który od początku pomagał mi we wszystkich sprawach organizacyjnych, przyjechał też specjalnie do Kanady jako mój „coach”.

 

Mówiąc o samych konkursach w Whistler. Jak ocenisz swój występ biorąc pod uwagę stawkę, ale i nokautujące przewagi, jakie uzyskałeś?

Moje skoki były naprawdę przyzwoite. Problemem były kiepskie prędkości, ale na szczęście to odległości są ważniejsze. Obsada zawodów nie była najlepsza, ale jednak zwycięstwo to zwycięstwo. Przewaga była dosyć spora, więc to cieszy i pokazuje, że nie przypadkowo wygrałem.

 

Skakaliście na obiektach olimpijskich – czy tam w Kanadzie nadal czuć duch igrzysk i jakie było zainteresowanie kibiców tymi zawodami?

Kuba Kot Whistler fot.facebook.com KotJakub 300x200 - Jakub Kot dla "SP" o startach w Ameryce i nierównej rywalizacji z kadrowiczami
Jakub Kot na podium w Whistler, fot. Facebook.com/KotJakub

Było to szczególne przeżycie – móc rywalizować na obiekcie olimpijskim. Duch igrzysk z pewnością już się ulotnił, chociaż wiele rzeczy przypominało o tym wydarzeniu. Zainteresowanie kibiców nie było spore, jednak garstka ludzi znalazła się na dole skoczni, żeby porobić sobie zdjęcia i zobaczyć co to są skoki narciarskie.

 

Występy w Whistler i Eau Clair są Twoim powrotem do rywalizacji w zawodach FIS za granicą. Czy myślisz o regularniejszych startach i walce z kadrowiczami?

Niestety, ale nie. Ten wyjazd wypalił tylko dzięki temu, że sam sobie ze wszystkim poradziłem. To nie Polski Związek Narciarski wysłał mnie na zawody, tylko brzydko mówiąc sam sobie pojechałem. Po powrocie z USA od razu wracam na stok narciarski i do hotelu na recepcję. Boję się, że następne moje zawody to mogą być dopiero Mistrzostwa Polski…

 

Jest wielu skoczków spoza kadr, którzy krytykują sposób nominacji na zawody Pucharu Kontynentalnego i FIS Cup, mówiąc że nie mają równych szans. Jaka jest Twoja opinia?

Kot Jakub narty fot.A.Sierotnik 300x199 - Jakub Kot dla "SP" o startach w Ameryce i nierównej rywalizacji z kadrowiczami
Jakub Kot, fot. Agnieszka Sierotnik

Ja już od dawna o tym mówiłem i dalej uważam tak samo. Skoczkowie spoza kadr są w bardzo trudnej sytuacji i ciężko nam walczyć o starty chociażby w Pucharze Kontynentalnym. To nie jest tylko moje zdanie i uważam, że po sezonie warto o tym głośno porozmawiać. Temat od dawna jest aktualny i najwyższy czas przestać milczeć.

 

Poza samymi skokami jest to dla Ciebie wyjazd, w którym przemierzasz spore odległości. Czy znajdujesz czas na zwiedzanie, podróżowanie?

Oj trochę kilometrów zrobiłem… Oprócz przelotów samolotami, spore odległości trzeba zrobić autem, do tego oczekiwania na lotniskach i zmiany stref czasowych. To wszystko jest bardzo męczące ale takie są uroki bycia sportowcem. Na zwiedzanie nie bardzo jest możliwość, bo albo nie ma na to czasu, albo mieszka się daleko od centrum i nie ma jak udać się w stronę miasta. Ale nie wyjeżdża się na zawody by zwiedzać, tylko by skakać, więc trzeba się do tego przyzwyczaić.

 

rozmawiał Bartosz Leja

 
Podziel się:

Dodaj komentarz