Maciej Kot: „Każdy z nas chciał wygrać, trzeba przyjąć to na klatę”

Maciej Kot: „Każdy z nas chciał wygrać, trzeba przyjąć to na klatę”

Kot Maciej LGP.Wisla .2016.Team fot.Julia .Piatkowska - Maciej Kot: "Każdy z nas chciał wygrać, trzeba przyjąć to na klatę"Maciej Kot, który jest liderem klasyfikacji generalnej cyklu LGP, już dzisiaj mógł poczuć przedsmak startu w koszulce lidera. 25-latek zamykał pierwszą serię indywidualnego konkursu drużynowego w Wiśle jako reprezentant naszego kraju, który przewodzi Pucharowi Narodów. – Z jednej strony to inny kolor numerka, z drugiej mówi się, że potrafi on ciążyć – przyznał.

 

Młodszy z braci Kotów wśród biało-czerwonej czwórki osiągał dziś najdłuższe skoki. Próby na 125 i 124 metry pozwoliły mu zajmować 5. i 4. pozycję w ostatniej grupie skaczących. Wspólnie z kolegami uplasował się jednak ostatecznie na 6. miejscu.

Każdy z nas chciał wygrać, tak jak w poprzednich latach, ale nie udało się, trzeba to przyjąć na klatę. Po pierwsze mieliśmy trochę pecha jeśli chodzi o warunki, było widać, że wiatr kręcił. Hayboeck skoczył 106 metrów… Trzeba było mieć szczęście, a po drugie dziś te skoki nie były tak dobre, jak mogły być. Każdy z nas coś mógłby poprawić, na pewno byliśmy w stanie walczyć o podium. Pozostaje jutrzejszy dzień, także nie ma co się załamywać – skomentował i dodał: – Mój poziom jednak się ustabilizował, wczoraj bardzo równe skoki, dzisiaj od serii próbnej także. Taki postęp i progres cieszy. Pozostaje przygotować się do jutra i walczyć.

Kot miał dziś okazję startować w żółtym plastronie lidera, który założy także w sobotę w rywalizacji indywidualnje, jako lider FIS Grand Prix 2016. – Gdzieś z tyłu głowy pojawia się taka lampka, że jest to żółty numer, ale myślę, że im więcej skoków w nim oddam, to w przyszłości się przyda. Z jednej strony jest to coś niewielkiego, inny kolor numerka, a z drugiej mówi się, że potrafi on bardzo ciążyć. Kwestia jest taka, żeby o tym nie myśleć. Jest to kwestia odrzucenia informacji, które potrafią człowieka rozproszyć – stwierdził.

Nie ważne jaki ma się numer, trzeba oddać przysłowiowe dwa dobre skoki, a wyniki będzie dobry. Prawda jest też taka, że im dalszy numer tym lepiej, bo jednak noty sędziowskie zawsze są troszkę lepsze, z wiatrem też zazwyczaj się wyczekuje. To są bonusy niewpisane w koszulkę, ale się je otrzymuje – podsumował reprezentant polskiej kadry A.

 

notował w Wiśle, Bartosz Leja

 
Podziel się: