Andrzej Stękała: „Treningi nie pokazywały, żebym mógł dostać się do konkursu”

Andrzej Stękała: „Treningi nie pokazywały, żebym mógł dostać się do konkursu”

Stekala Andrzej LGP.Wisla .2016 fot.Bartosz.Leja  - Andrzej Stękała: "Treningi nie pokazywały, żebym mógł dostać się do konkursu"Andrzej Stękała, który był rewelacją minionego sezonu zimowego, z nowymi nadziejami rozpoczął sezon letni. Mimo że początki skakania na igelicie nie były dla niego łatwe, 21-latek zdołał w Wiśle wywalczyć punkty do klasyfikacji generalnej cyklu FIS Grand Prix. – Ostatnie treningi nie pokazywały, żebym mógł w ogóle dostać się do konkursu – powiedział.

 

Po pierwszej serii konkursowej Stękała zajmował 24. lokatę po skoku na 119,5 metra. Finałowa próba na odległość 122 metrów pozwoliła mu awansować na 21. miejsce.

– Jestem bardzo zadowolony z moich skoków, bo moje ostatnie treningi nie pokazywały, żebym mógł w ogóle dostać się do konkursu. To dla mnie konkurs na plus – zapewnił reprezentant zakopiańskiego AZS-u. – To jest generalnie mój debiut w zawodach Letniej Grand Prix. Mam nadzieję, że teraz pójdzie to do góry i do zimy zbuduję formę, dzięki której będę mógł regularnie zajmować pozycje w czołowej dziesiątce – dodał.

Stękała trenujący do niedawna pod okiem Macieja Maciusiaka traktuje zmianę szkoleniowca na Stefana Horngachera jako wyzwanie. – Jestem zadowolony, że mamy nowego trenera. Fajnie, że jest to trener zagraniczny, to dla nas nowe doświadczenie. Treningi strasznie się pozmieniały, ale jak widać – na plus. Mamy Maćka Kota na prowadzeniu, także jest super – komentował jeszcze w trakcie trwania konkursu w Wiśle.

Zapytany o konkretne zmiany w technice, o których ostatnio polscy skoczkowie wspominają bardzo często, nawiązał do nowego elementu kombinezonu, wprowadzonego poprzez nowe przepisy FIS. – Zmieniłem naprawdę dużo w swojej pozycji dojazdowej. Wchodzą nowe kombinezony i przez ten pasek, który mamy w biodrze i który jest trochę ciasny, ta pozycja się zmienia. Są to inne odczucia. Mi się wydaje, że jadę nisko tyłkiem, a tak naprawdę jechałem wysoko. Z tego brały się problemy, że odbicia nie zaczynałem od nogi. Wtedy nie ma skoku – podsumował.

 

notował w Wiśle, Bartosz Leja

 
Podziel się: