Maciej Kot dla SP: „Skoki dają zwycięstwo, ale dalej jest rezerwa” (WIDEO)

Maciej Kot dla SP: „Skoki dają zwycięstwo, ale dalej jest rezerwa” (WIDEO)

Kot Maciej LMP.Wisla .2016.press fot.Julia .Piatkowska - Maciej Kot dla SP: "Skoki dają zwycięstwo, ale dalej jest rezerwa" (WIDEO)Maciej Kot skoki na igelicie rozpoczął lipcowym zwycięstwem w zawodach FIS Grand Prix w Courchevel. W sobotę podopieczny trenera Horngachera zwycięską klamrą zamknął letni sezon 2016, zdobywając złoty medal w mistrzostwach Polski. Jak sam przyznał, nie zamierza znacząco oddzielać lata od zimy i nie wyklucza marzeń… o Kryształowej Kuli.

 

Podobnie jak podczas większości konkursów Letniego Grand Prix, tak i w trakcie zmagań o letnie mistrzostwo Polski Maciej Kot nie pozostawił swoim konkurentom żadnych złudzeń. Skacząc 131,5 oraz 129,5 metra, bardzo pewnie sięgnął po złoty medal. – Myślę, że pogoda nie zachęcała dziś ani zawodników do skakania, ani kibiców do stania pod skocznią, ale daliśmy radę, kibice także. To najważniejsze – zapewnił, jednak ze swoich skoków nie był w pełni zadowolony: – Moje skoki nie były zbyt dobre. Dały zwycięstwo, więc pewnie jest jakiś powód do radości, ale chłodna analiza nie pozwala być w stu procentach zadowolonym. Są rzeczy do poprawy, ale to też jest pozytyw. Mimo że te skoki są dalekie i dają zwycięstwo, to dalej jest rezerwa. Myślę, że to udany dzień.

25-letni reprezentant kadry A zapytany o intensywny letni cykl treningowy oraz ostatnie dni startowe, odparł: – Po Klingenthal było zmęczenie. Mieliśmy trzy dni wolnego na regenerację i można powiedzieć, że przyjechałem tutaj z naładowanymi akumulatorami. Dajemy radę fizycznie, ale myślę, że jeszcze przed zimą przyda się parę dni odpoczynku, bo teraz przed nami gorący okres, dużo skakania, dużo treningów. Z tego co widzę, wszystko jest tak planowane, żeby tych sił starczyło.

Kot nie pokusił się o skwitowanie swoich letnich sukcesów. Jak przyznał, priorytetem jest zima oraz dalsza praca. – Nie ma podsumowań. Mam taką taktykę, żeby robić swoje z dnia na dzień i ciężko pracować. Nie ma sensu oddzielać lata od zimy, to jest tylko kolejny krok, przygotowanie i podsumowanie przyjdzie dopiero po zimie. Na tę chwilę nie mam celów wynikowych. W moim przypadku najwięcej do poprawy jest w locie, przede wszystkim jeśli chodzi o symetrię lotu. Pracujemy cały czas nad prędkością najazdową i wiadomo – nad sprzętem. Trwają testy i chcemy ten sprzęt mieć na najwyższym poziomie – powiedział.

Zwycięzcę cyklu FIS Grand Prix zapytaliśmy, czy w głowie pojawiają mu się myśli związane ze zdobyciem trofeum za cały sezon zimowy. – Są takie myśli i marzenia w głowie, bo za marzenia nikt nikogo nie zabija. Jestem człowiekiem, który ma takie podejście, że najpierw trzeba sobie coś wymarzyć, później zaplanować i zrealizować. Nie myślę jednak konkretnie o wynikach, bo to mogłoby mnie zgubić. Chcę dalej ciężko pracować jak do tej pory, a wtedy wszystko może się zdarzyć – podsumował.

 

 

korespondencja z Wisły, Bartosz Leja

 
Podziel się: