Piotr Żyła: „W drugim skoku byłem trochę bardziej spięty”
Piotr Żyła (fot. Julia Piątkowska)

Piotr Żyła: „W drugim skoku byłem trochę bardziej spięty”

Zyla Piotr WC.Ruka .2016 2 fot.Julia .Piatkowska - Piotr Żyła: "W drugim skoku byłem trochę bardziej spięty"Dość niespodziewanie Piotr Żyła, który jeszcze latem borykał się ze zmianą pozycji najazdowej, w inauguracyjnym zimowym konkursie w Ruce po pierwszej serii plasował się w czołowej dziesiątce. Skok na 140,5 metra dawał mu szanse nawet na walkę o podium, jednak druga, 128-metrowa próba spowodowała spadek na 17. miejsce.

 

Nie było tak źle, wczoraj w drugim skoku miałem 99 metrów… Skoki były w miarę dobre. Pierwszy skok w sumie nie do końca pamiętam, bo poszedł fajnie „z automatu” – opowiadał z entuzjazmem po konkursie sam zainteresowany i dodał:  – Może w drugim byłem trochę bardziej spięty, na pewno było trochę więcej stresu [po 1. serii Żyła był siódmy – przyp.red], ale raczej były to normalne skoki, z tym, że ten pierwszy był troszkę lepszy, trochę „ponad stan” i poleciało 12 metrów dalej. Zdarzały mi się jednak ostatnimi czasy takie skoki. Moja forma jest pomiędzy jednym, a drugim.

Żyła ze sporym optymizmem wypowiedział się o tegorocznych zmaganiach na Rukatunturi. – Konkurs odbył się w równych warunkach, a to spora niespodzianka. Jutro kolejny start i znowu można powalczyć. Będzie mniej stresu, bo jakiekolwiek punkty już się udało zdobyć. Dobrze zacząć sezon skacząc wszystkie skoki, a nie pauzując. To jest bardzo pozytywne. Zima dopiero się zaczyna, także jest okej – przyznał i podkreślił: – Podstawą jest jednak to, aby skakać tak jak się umie, tak jak na treningu. A tam umiemy skakać bardzo dobrze.

29-letniego reprezentanta kadry A zapytaliśmy także o upadki, które przydarzyły się dzisiaj Kamilowi Stochowi, Aleksandrowi Zniszczołowi oraz Peterowi Prevcowi. – Jest trochę różnicy między igelitem, a śniegiem, trochę inaczej to wygląda. To pierwsze zawody na śniegu, a nikt nie ma jeszcze tutaj zbyt dużo skoków. Do tego dochodzi trochę stresu. Z tego co widziałem, większości zakantowało nartę – ocenił Wiślanin. – Ja się nie dałem oszukać. My poskakaliśmy pierwszy trening na śniegu w Lillehammer i w pierwszych skokach ciężko się lądowało, były spore problemy. Od drugiego treningu było już w miarę w porządku – podsumował.

 

korespondencja z Ruki, Julia Piątkowska

 
Podziel się: