Maciej Kot: „Nie nastawiałem się na podium, szukam odpowiedniego dojazdu”

Maciej Kot: „Nie nastawiałem się na podium, szukam odpowiedniego dojazdu”

Kot Maciej World.Cup .Engelberg.2016 fot.Julia .Piatkowska - Maciej Kot: "Nie nastawiałem się na podium, szukam odpowiedniego dojazdu"W pierwszym dniu zmagań w Engelbergu Maciej Kot zajął 12. pozycję i po raz pierwszy tej zimy wypadł poza czołową konkursową dziesiątkę. Jak sam przyznawał, po satysfakcjonujących występach w Kuusamo, Klingenthal i Lillehammer przyszedł czas na skocznię, za którą nie przepada. – Cały czas szukam odpowiedniego dojazdu – przyznał.

 

Kot od samego początku na Gross-Titlis nie zachwycał tak jak w poprzednich pucharowych weekendach. Po pierwszy konkursowym skoku na 125,5 metra zajmował dopiero 24. lokatę, jednak w finale dzięki osiągnięciu 132 metrów udało mu się awansować na 12. miejsce.

Mogło być pięknie i mogło być cały czas w dziesiątce… Cały czas mam problemy z tą skocznią, mimo zmiany rozbiegu nie jest łatwiej. Cały czas szukam tego odpowiedniego czucia, dojazdu i stąd te nierówne skoki. W pierwszej serii dojazd był za bardzo z tyłu, w drugiej za bardzo z przodu. A jak nie ma dobrego dojazdu, to wiadomo, że później cały skok po kolei się wali. Trzeba dobrze przeanalizować te skoki i na jutro znaleźć tę pozycję, która pozwoli walczyć o powrót na odpowiednie miejsca – komentował po konkursie.

Jak przyznał podopieczny trenera Horngachera, taki rezultat nie jest optymistyczną wieścią, jednak nie zamierza się poddawać. – Trochę jestem rozczarowany. Pojedyncze skoki dawały miejsce w dziesiątce, nawet troszkę wyżej. Myślę, że miała na to wpływ niższa belka i ciężkie warunki. Z tej niższej belki łatwiej mi się skakało. Przede wszystkim jednak skoki tutaj nie zagrały. Już w głowie nie nastawiałem się na walkę o zwycięstwo czy o podium, chciałem ustawić dojazd i zrobić swoje. Dziś nie wyszło. Nie można się załamywać – stwierdził.

Okazuje się również, że sporym utrudnieniem w sobotniej rywalizacji był mocny wiatr wiejący z tyłu skoczni. – Nie ma zmiany kierunków, ale było widać, szczególnie w pierwszej serii taki moment, że zrobiło się lepiej i nagle wszyscy zaczęli skakać daleko. To się zmienia od 100 metra – wystarczy, że tam zrobi się cisza i zawodnicy odlatują. O ile w drugiej serii jest równiej, to w pierwszej to pozmieniało wyniki. Myślę jednak, że z normalnymi skokami była szansa jak najbardziej powalczyć. Zawodnicy, którzy jechali za mną, skoczyli na tyle daleko, żeby ustawić się w czołowej dziesiątce. Można było skoczyć daleko – podsumował Kot.

 

korespondencja z Engelbergu, Julia Piątkowska

 
Podziel się: