Kamil Stoch: „Miałem odczucie, jakby ktoś złapał moje narty”

Kamil Stoch: „Miałem odczucie, jakby ktoś złapał moje narty”

Stoch Kamil Innsbruck.2017.Bergisel fot.Julia .Piatkowska - Kamil Stoch: "Miałem odczucie, jakby ktoś złapał moje narty"Zeskok dużego obiektu w Bergisel w Innsbrucku podczas trzeciego z konkursów Turnieju Czterech Skoczni był dziś w tragicznym stanie. Podkreślali to zarówno eksperci, jak i startujący tam zawodnicy. Podczas lądowania narty zawodników podskakiwały na nierównościach, a dwóch skoczków przypłaciło to groźnie wyglądającymi upadkami.

 

Serię próbną na brzuchu zakończył Kamil Stoch, który zaliczył upadek po wylądowaniu skoku na 127 metrów. Jak sam komentował zaistniałą sytuację? – Warunki były bardzo zmienne, a wiatr bardzo mieszał. Poza tym zeskok był bardzo nierówny. W serii próbnej wpadłem w dużą dziurę. Miałem odczucie, jakby ktoś złapał moje narty. W jednym momencie wyhamowałem. Nie miałem nad tym żadnej kontroli, ani czasu na jakąkolwiek reakcję – przyznał. Jak wiemy, sztab szkoleniowy polskiej kadry wraz z doktorem Aleksandrem Winiarskim do ostatniej chwili zwlekali z decyzją o starcie Stocha w Innsbrucku.

– Wiedziałem, o co walczę i ile musiałem przejść, żeby znaleźć się w tym miejscu. Zawsze chciałem w nim być. Wiedziałem też, w jakiej jestem dyspozycji – komentował po konkursie utytułowany Polak, któremu w dorobku wciąż brakuje jednak Złotego Orła. – Biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności, łącznie z bólem, doszedłem do wniosku, że spróbuję skoczyć, dać z siebie tyle, ile mogę i zobaczymy, jaki będzie efekt – dodał.

Ostatecznie lider biało-czerwonych wystartował, w niesprzyjających warunkach wietrznych (0,29 m/s w plecy) poszybował 120,5 metra, zajął czwartą lokatę i co najważniejsze pokonał mającego problemy żołądkowe Stefana Krafta (116,0 m przy wietrze 0,24 m/s pod narty – 18. miejsce). Mimo że prowadzenie w klasyfikacji generalnej Turnieju Czterech Skoczni objął zwycięzca konkursu, Daniel Andre Tande, to Stoch wraz z Norwegiem wydają się być najpoważniejszymi kandydatami do końcowego triumfu.

– Nie miałem problemu z oddaniem skoku i wylądowaniem. Nie mogłem podnieść ręki, a jedynie zaznaczyć sam telemark. Z resztą wszystko było dobrze. Zaraz jedziemy do szpitala na prześwietlenie, ale w tym momencie nie odczuwam dużego bólu. Staram się jednak nie szarpać ręką i nie robić nic na siłę. Na razie nie wiadomo, czy w czwartek będę skakał w kwalifikacjach w Bischofshofen – komentował Stoch tuż po zmaganiach na Bergisel.

Teraz wiemy już, że dokładne badania w szpitalu nie wykazały groźniejszej kontuzji Polaka. Zapowiada się zatem na to, że mający problemy z nogą Tande, powalczy w Bischofshofen z Polakiem (mającym obolały obojczyk) o triumf w klasyfikacji generalnej 65. Turnieju Czterech Skoczni.

Warto dodać, że bardzo podobnie wyglądający upadek na nierównym zeskoku Bergisel zaliczył Austriak Florian Altenburger (115,0 m), który przegrał rywalizację z Dawidem Kubackim (także 115 metrów). Reprezentant gospodarzy podobnie jak Polak, o własnych siłach opuścił skocznię. Warto zaznaczyć, że sam Stoch zaliczył już w tym sezonie podobną sytuację – upadł podczas konkursu Pucharu Świata w fińskiej Ruce. Zajął wówczas odległe 26. miejsce.

 

korespondencja z Innsbrucka: Julia Piątkowska, Michał Bugno
/ sportowefakty.wp.pl

 
Podziel się: