Piotr Żyła: „Zawsze byłem zawodnikiem nieprzewidywalnym”
Piotr Żyła (fot. Julia Piątkowska)

Piotr Żyła: „Zawsze byłem zawodnikiem nieprzewidywalnym”

yła.Piotr WC.Klingenthal.2015 fot.Julia .Piatkowska 1 - Piotr Żyła: "Zawsze byłem zawodnikiem nieprzewidywalnym"Piotra Żyłę śmiało można określić czarnym koniem 65. Turnieju Czterech Skoczni. Zawodnik, który jeszcze latem zmagał się ze sporymi problemami technicznymi, w ostatnim tygodniu zachwycał stabilnością i rzutem na taśmę, wskakując na trzeci stopień podium w Bischofshofen, zdobył drugą lokatę w klasyfikacji generalnej prestiżowego tournée.

 

Przed ostatnim akcentem niemiecko-austriackiej imprezy Żyła tracił do zajmującego trzecie miejsce Stefana Krafta 7 punktów. Austriak był wyraźnie osłabiony problemami zdrowotnymi w ostatnich dniach i wydawało się, że przeskoczenie go jest możliwe. Wydarzenia na Paul-Ausserleitner-Schanze zaskoczyły jednak nawet samego zainteresowanego. Żyła zajmując trzecie miejsce (131,0 / 137,0 m) nie tylko wyprzedził Krafta, w pokonanym polu zostawił także dotychczasowego lidera, Daniela Andre Tande, który miał spore problemy w finałowej próbie.

To były dwa bardzo dobre, równe skoki. W sumie to się liczyło w całokształcie, w całym Turnieju. Moje skoki były na wysokim poziomie, to był główny cel, to udało się zrealizować i z tego jestem bardzo zadowolony. Jakby był ósmy skok, to też byłby równy – podsumował na gorąco 29-letni zawodnik z Wisły, po czym dodał: – Nie spodziewałem się tak dobrego rezultatu. Wiedziałem o tym, że jestem w dobrej formie i myślałem, że będzie dobrze, jak zakończę Turniej w czołowej dziesiątce. Nigdy nie przewidziałbym jednak, że wskoczę na podium

Ostatecznie Żyła zakończył 65. Turniej Czterech Skoczni na drugiej pozycji, co jest jak dotąd największym indywidualnym sukcesem sympatycznego skoczka z Beskidów. Dodajmy, że zmagania zaczął od siódmej lokaty w Oberstdorfie. W noworocznym konkursie w Garmisch-Partenkirchen Polak był szósty, a w Innsbrucku powtórzył sukces z zawodów otwierających imprezę. W Bischofshofen przypuścił udany atak na turniejowe podium, ustępując ostatecznie tylko Kamilowi Stochowi. – Dla wielu na pewno jest to niespodzianka, z tego względu, że zawsze byłem zawodnikiem trochę nieprzewidywalnym. Miałem problemy ze stabilnością, którą posiadałem kiedyś. Na danej skoczni skakałem dobrze, a na innej szło gorzej. Moja forma jest jednak coraz lepsza – przyznał, a zapytany o presję, która towarzyszyła mu w batalii o podium, odparł: – Presję stwarzamy sobie sami i sami musimy sobie z nią poradzić. Musimy opanować emocje, które są w nas. Jak widać, póki co sobie z tym radzimy i będziemy sobie radzić dalej.

Kolejną kluczową imprezą tej zimy będzie światowy czempionat w fińskim Lahti. Czy Żyła już myśli o medalowych zdobyczach w Kraju Tysiąca Jezior? – Gdzie tam do Mistrzostw Świata, przed nami jeszcze dużo ciężkiej pracy do tego czasu. Na razie realizujemy plany, na mistrzostwa przyjdzie czas – zapewnił.

Żyły po osiągnięciu życiowego sukcesu nie opuszczał humor. Jeszcze wczoraj stwierdził, że jego celem w Turnieju Czterech Skoczni jest… utrzymanie czwartej pozycji. Dziś wskoczył na drugą lokatę, a jego miejsce zajął Maciej Kot, któremu do podium TCS zabrakło zaledwie 7,5 punktu. – Jakbyśmy wiedzieli, że tak się to potoczy, to odstąpiłbym mu trochę papryki. Tego trochę brakło. Był jednak dobrym kolegą, mi odstąpił wystarczającą ilość – podsumował występ Kota, dodając, że sam nie wykonał jeszcze swojego noworocznego postanowienia: – Sznurówki nie wymieniłem…

Jeśli tak skacze Piotr Żyła bez w pełni sprawnego obuwia, strach pomyśleć, co by było, gdyby zdecydował się na skompletowanie sprzętu!

 

korespondencja z Bischofshofen, Julia Piątkowska

 
Podziel się: