Bohaterowie drugiego planu, Hula, Ziobro i Kubacki po udanym finale 65. TCS

Bohaterowie drugiego planu, Hula, Ziobro i Kubacki po udanym finale 65. TCS

Hula Ziobro Kubacki 65.TCS fot.Julia .Piatkowska - Bohaterowie drugiego planu, Hula, Ziobro i Kubacki po udanym finale 65. TCSPodczas gdy w Bischofshofen Kamil Stoch, Piotr Żyła i Maciej Kot brylowali w czołowej dziesiątce, kolejne bardzo solidne występy zanotowała też kolejna trójka biało-czerwonych – Dawid Kubacki, Stefan Hula i Jan Ziobro. Każdy z nich dołożył swoją cegiełkę do prowadzenia Polski w Pucharze Narodów. Co mówili po zakończeniu Turnieju Czterech Skoczni?

 

Dawid Kubacki w każdym z turniejowych konkursów plasował się w czołowej dwudziestce. Lokaty, które zajmował (16., 20., 17., 18.), pozwoliły mu w generalnej klasyfikacji TCS na wywalczenie najlepszej w karierze, 15. pozycji. 

Wynik na pewno najlepszy w moim życiu, ale trzeba też wziąć pod uwagę to, że nigdy wcześniej nie startowałem w Turnieju w czterech konkursach. Pokazuje to jednak, że praca, którą wykonujemy funkcjonuje, to wszystko działa. Widać to po wynikach – komentował w Bischofshofen zadowolony 26-latek. – Jestem zadowolony ze stabilizacji. Wiadomo, że w tych moich skokach jeszcze jakichś drobnych rzeczy brakuje, ale potrzeba drobnych kroków, tego co powtarza nam trener: cierpliwości – dodał.

 

Z najlepszego w karierze osiągnięcia w Turnieju Czterech Skoczni mógł się cieszyć także Stefan Hula, który w ostatecznym rozrachunku zajął 20. miejsce. Złożyły się na to solidne występy w Oberstdorfie, Garmisch-Partenkirchen i Bischofshofen (lokaty: 18., 16., 24.). Doświadczony 30-letni zawodnik nie sprostał tylko wietrznej loterii w Innsbrucku (był 42.). Zapytany o to czy jest zadowolony z turniejowego całokształtu, odparł: – Jak najbardziej tak. Szkoda tylko Innsbrucka, ale trudno. W Bischofshofen obydwa skoki były trochę spóźnione, ale ogólnie było pozytywnie.

Hula wraz z całą polską drużyną i największymi bohaterami niemiecko-austriackiej imprezy, Kamilem Stochem i Piotrem Żyłą, na zeskoku radośnie świętowali sukces. – To historyczna chwila, dwóch Polaków na dwóch pierwszych miejscach w Turnieju Czterech Skoczni to jest coś wspaniałego. Cieszę się, że mogłem tutaj być, to dla nas bardzo szczęśliwy dzień. Fajnie, że wszyscy byliśmy tu na dole, w finale, mogliśmy się razem cieszyć – podsumował.

Skoczek ze Szczyrku zauważył też pechową sytuację faworyta Norwegów, który w ostatnim skoku zaprzepaścił szansę na końcowy triumf. – Wiadomo, że szkoda Daniela Andre Tande, bo miał „wypadek” techniczny, w powietrzu wypięła mu się narta… Dobrze, że nic mu się nie stało.

 

Jan Ziobro dołączył do pucharowej ekipy trenera Horngachera tuż przed Turniejem Czterech Skoczni. W niemieckiej części touru nie wiodło mu się najlepiej (miejsca 42. i 44.), jednak w Austrii ambitny reprezentant kadry B przebudził się i zaczął solidnie punktować – był 23. i 22. W „generalce” TCS uplasował się na 31. pozycji.

Moje występy były średnie, szczególnie dwa pierwsze konkursy. Dwa końcowe były trochę lepsze. Stać mnie na więcej. Te skoki nie były rewelacyjne w moim wykonaniu. Może też nie miałem szczęścia „do minusów”, raczej sprzyjały mi „plusy” – ocenił Ziobro, mówiąc o wietrze w plecy, z którym musiał się zmagać. – Przy tak niskich rozbiegach raczej ciężko jest z tego odlecieć. Przede wszystkim muszą być jednak dobre skoki, a jeśli coś w nich jeszcze nie gra, to przy tak rewelacyjnym poziomie jaki prezentują teraz inni zawodnicy, ciężko jest cokolwiek ugrać – dodał. Zapytany o cele na zbliżające się pucharowe konkursy w Polsce, Ziobro odparł: – Każdego zawodnika interesuje tak naprawdę to, aby wygrywać. Do tego dążę.

Podopieczny trenera Matei ocenił też imponujący sukces kolegów z drużyny. – To piękny dzień. Tego, że Kamil wygra to się spodziewałem, ale że Piotrek będzie drugi, to nie. Liczyliśmy na to i mocno kibicowaliśmy aby był trzeci, a tu taka niespodzianka. Mistrzostwo świata!

 

korespondencja z Bischofshofen, Julia Piątkowska

 
Podziel się: