Kamil Stoch: „Jestem częścią historii, która się tworzy”

Kamil Stoch: „Jestem częścią historii, która się tworzy”

Stoch.Kamil .65.4Hills winner fot.Julia .Piatkowska - Kamil Stoch: "Jestem częścią historii, która się tworzy"Kamil Stoch w piątkowe popołudnie po raz kolejny złotymi zgłoskami zapisał się w historii skoków narciarskich. Po dwóch nieco słabszych sezonach, powrócił na sam szczyt w wielkim stylu – Polak w wielkim stylu zwyciężył w 65. Turnieju Czterech Skoczni wkraczając do grona najbardziej utytułowanych zawodników w historii tej dyscypliny sportu.

 

Stoch w trakcie pierwszej części sezonu zdawał się powoli rozkręcać. Ze skoku na skok, z konkursu na konkurs, było coraz lepiej. Szczyt formy nadszedł w najlepszym momencie – w czasie batalii o złotego Orła w Niemczech i Austrii. W Oberstdorfie i Garmisch-Partenkirchen Polak plasował się na drugim miejscu, czając się za plecami to Stefana Krafta, to Daniela Andre Tande. Przez chwilę był nawet liderem Turnieju, jednak po loteryjnych zmaganiach w Innsbrucku, był zmuszony oddać cenny plastron Norwegowi. Wszystko miało się zatem rozstrzygnąć w Bischofshofen. Tutaj Stoch wytrzymał presję znacznie lepiej od Tande – skoki na 134,5 oraz 138,5 metra dały mu upragniony triumf.

Jestem szczęśliwy, że jestem częścią historii, która się tworzy i częścią tej drużyny. To spełnienie marzeń nie tylko dla mnie, ale dla całego naszego zespołu. Piotrek był na drugim miejscu, Maciek był czwarty, kilku innych zawodników też jest bardzo mocnych w tym momencie. Wielkie gratulacje dla nich, to bardzo pozytywna rzecz i wielki sukces. To pozytywna sytuacja, kiedy nie jest się na górze samemu i jest ktoś z zespołu. Kiedy jedziemy obok siebie zawsze można porozmawiać. Ostatecznie jednak nikt za mnie nie skoczy, nie pójdzie na trening i nie odniesie sukcesu. Każdy z nas musi to wykonać sam – mówił po ceremonii zwycięzców i dodał: – Były emocje, był stres, ale była też ogromna praca, dużo trudu, wyrzeczeń i serca włożonego w każdy skok. Koniec końców wszystko skończyło się pięknie.

Stoch powrócił na sportowy szczyt po dwóch nieco słabszych sezonach i nawiązał do sukcesu Adama Małysza, który jako pierwszy Polak sięgnął po wygraną w TCS (w sezonie 2000/2001). – Zapracowałem sobie na ten sukces nie tylko na skoczni, ale i poza nią. Byłem, a przynajmniej starałem się być cierpliwym, dawać z siebie wszystko na każdym treningu. Przed sezonem wierzyłem, że mogę wciąż odnosić sukcesy i skakać daleko, na wysokim poziomie – zapewnił 29-latek z Zębu. 

Kamil Stoch przyznał, że na triumf złożyła się postawa wielu osób. Jedną z nich był austriacki szkoleniowiec biało-czerwonych. – Stefan Horngacher jest bardzo dużą częścią tego sukcesu, w mojej opinii to najlepszy trener w tej dyscyplinie sportu. Każdy członek zespołu wykonał tak naprawdę ogromną pracę od początku lata aż do teraz. To również zasługa moich najbliższych, mojej żony, która cały czas dopinguje mi po lepszych i gorszych momentach. Po lepszych sprowadza mnie na ziemię, po gorszych pomaga, abym podniósł głowę. To ludzie, którzy zawsze będą mnie wspierać – wymienił utytułowany reprezentant Polski, po czym dodał: – Nie zatrzymujemy się jednak, wciąż będziemy ciężko pracować i dawać z siebie wszystko.

Sukces jednych był porażką drugich. Życiową szansę na turniejową wygraną przez własne niedopatrzenie przy zapinaniu wiązania przegrał faworyt Norwegów. – Sytuacja, której doświadczył dzisiaj Daniel Andre Tande po prostu czasami się zdarza. Nic z tym nie zrobimy, to pewien rodzaj pecha, to smutne. Daniel prezentował się bardzo dobrze przez cały Turniej, także Stefan Kraft. W czołówce było bardzo ciasno, poziom był wysoki od początku, aż do samego końca. Mnie też nie było łatwo w tej batalii – zdradził Stoch.

Warto podkreślić, że Stoch znalazł się w niezwykle elitarnym gronie zawodników, którzy w swoim dorobku mają Kryształową Kulę, tytuły mistrza świata i mistrza olimpijskiego, a także wygraną w Turnieju Czterech Skoczni. Takimi samymi sukcesami mogą się poszczycić: Jens Weissflog, Espen Bredesen i Thomas Morgenstern. Wyzwaniem pozostaje teraz jedynie złoty medal mistrzostw świata w lotach narciarskich. – Każde zwycięstwo jest okupione pewnymi trudami. Jest to też nagroda. Każdy sukces smakuje jednak inaczej. Nie da się tego porównać – podsumował Polak zapytany o dotychczasowe osiągnięcia.

O planach na najbliższy czas, Stoch mówi krótko: – Czekam na konkursy w Polsce, mam nadzieję, że będą to dwa piękne weekendy. To piękne, że skoki są tak popularne w naszym kraju i mamy mnóstwo kibiców.

 

korespondencja z Bischofshofen, Julia Piątkowska

 
Podziel się: