Maciej Kot: „Nakładanie na siebie presji powoduje gorsze skoki”

Maciej Kot: „Nakładanie na siebie presji powoduje gorsze skoki”

Kot Maciej WC.Zakopane.2017 fot.Bartosz.Leja  - Maciej Kot: "Nakładanie na siebie presji powoduje gorsze skoki"Maciej Kot podczas pierwszego dnia zmagań w Zakopanem prezentował dość różne skoki. W pierwszym treningu zajął czwartą lokatę szybując 125 metrów. Dwie kolejne próby były bliższe (123 i 120 metrów). – Wkradły się jeszcze drobne techniczne problemy, ale nie są to duże mankamenty – ocenił. Zapewnił jednak, że w konkursie drużynowym sprosta zadaniu.

 

Podczas pucharowych zmagań w Wiśle Malince Kot zajmował odpowiednio 9. i 5. lokatę. Z pewnością na zakopiańskiej Wielkiej Krokwi Zakopiańczyk będzie chciał sięgnąć po wyższe miejsca. Piątkowe skoki nie pokazały jednak pełni jego potencjału. Kot nie zachwycił szczególnie w kwalifikacjach szybując 120 metrów. – Do tego dnia podszedłem bardzo spokojnie. Pierwszy treningowy skok był najlepszy. Wkradły się jeszcze drobne techniczne problemy, ale nie są to duże mankamenty. Skok kwalifikacyjny był słaby. Popełniłem drobne błędy na dojeździe i na progu. Nie byłem w stu procentach przygotowany do tego, że belka była niższa niż zwykle. Były też jednak kwestie techniczne – komentował na gorąco.

25-latek skomentował także postawę kibiców, którzy mimo tego, że dziś rozegrane zostały dopiero kwalifikacje, tłumnie zjawiła się na skoczni. – Rzadko się zdarza skakać przy takiej publiczności. Na kwalifikacje przyszło więcej ludzi niż na przeciętne konkursy Pucharu Świata za granicą. Atmosfera jest naprawdę magiczna, to dla każdego przywilej – stwierdził, a zapytany o to, jaki wpływ ma tak intensywny doping na zawodników, odparł: – Jeśli ktoś ma słabą psychikę to skacze się trudniej, jeśli kto ma dobrą i potrafi pozytywnie to wszystko wykorzystać, to jest dodatkowy „power”.

W sobotnim konkursie zespołowym Maciej Kot wraz z Piotrem Żyłą, Dawidem Kubackim i Kamilem Stochem powalczą z pewnością o triumf, podobnie jak podczas jedynego tej zimy konkursu reprezentacji w Klingenthal. – Do drużynówki przystępujemy z bardzo pozytywnymi nastrojami. Specjalne nastrajanie się jednak nigdy nie pomaga. Nakładanie na siebie dodatkowej presji często powoduje gorsze skoki. Podchodzimy do tego jak do każdego innego konkursu, chcemy dawać z siebie sto procent, zrealizować swoje zadanie, ale także oczywiście sprawić wiele radości polskim kibicom – stonował nastroje podopieczny trenera Horngachera.

Kot ze spokojem ocenił także fakt, że wraz z kolegami wystartuje w żółtych plastronach liderów Pucharu Narodów. – To tylko koloru numerka startowego. Pewność siebie jest jednak większa, bo dzięki czemuś ten numerek jest, musieliśmy skakać bardzo dobrze przez pierwszą część sezonu. Wiąże się to też z tym, że ten, kto skacze w koszulce lidera jest faworytem. To daje dodatkową presję. Trzeba robić swoje i skakać najlepiej jak potrafimy. Dźwigniemy to – zapewnił.

 

korespondencja z Zakopanego, Bartosz Leja

 

Podziel się: