Dawid Kubacki: „Mam przetrenowane lądowanie z wysoka”
Dawid Kubacki (fot. Julia Piątkowska)

Dawid Kubacki: „Mam przetrenowane lądowanie z wysoka”

Kubacki Dawid WSC.Lahti .2017 fot.Julia .Piatkowska - Dawid Kubacki: "Mam przetrenowane lądowanie z wysoka"Dawid Kubacki już podczas oficjalnych treningów w Lahti udowodnił, że jest specjalistą od normalnych obiektów. Na skoczni HS-100 wygrał rundę „zapoznawczą”, w kolejnych treningach plasował się na 9. i 17. lokacie. Przekonał też trenera Horngachera w sprawie własnego występu w kwalifikacjach. – Tak wychodziło, że skakałem dalej – przyznał.

 

W pierwszym treningowych skoku Kubacki uzyskał 92,5 metra i uplasował się na samym czele stawki. Kolejne skoki na odległość 93 i 92,5 metra dały mu odpowiednio 9. oraz 17. lokatę. Dzięki tym próbom 26-latek zmieścił się w czteroosobowym składzie, który powalczy w piątkowych kwalifikacjach do konkursu indywidualnego. Co sam zainteresowany powiedział o wewnętrznej walce z Janem Ziobrą i Stefanem Hulą? – Nie zajmowałem sobie tym głowy. Od tego były te treningi, żeby wyłonić czwórkę na zawody. Moim zadaniem było pokazać moje normalne skoki. To po prostu wykonałem. Tak wychodziło, że skakałem dalej.

Skocznia jest okej, jest też troszeczkę trudna. Jest w dolince i tak naprawdę na samym dole nie ma tu noszenia. W końcówce lotu bardziej się spada niż leci. To może być mylące w powietrzu, bo wydaje się że skok powinien być dużo dłuższy z lotu. Do tego dochodzi lądowanie z wysoka, co ja na szczęście mam przetrenowane przez kilkanaście lat – ocenił Kubacki, a zapytany o to, czy uciążliwe dla skoczków były obfite opady śniegu na Salpausselce, odparł: – Trochę tak, przede wszystkim przy lądowaniu, bo zaczęło leciutko łapać. Nie było też tragedii. Jeżeli chodzi o sam rozbieg, służby sprawnie to rozdmuchiwały.

Okazuje się, że położone na uboczu miejsce, w którym polska kadra skoczków mieszka podczas Mistrzostw Świata w Lahti bardzo sprzyjająco działa na samopoczucie naszych reprezentantów. – U nas w domku jest bardzo okej. Mamy swoje miejsce, gdzie możemy w spokoju odpocząć. To jest też bardzo ważne zwłaszcza po wyjeździe do Azji. Mamy przestrzeń dla siebie, możemy usiąść przy kominku, posłuchać muzyki, pogadać i odciąć się od wszystkiego, wypocząć bardziej niż zwykle – przyznał Kubacki, dodając ze śmiechem: – Po lesie nie chodzimy.

Biało-czerwoni pomimo specyficznej diety, która towarzyszy skoczkom, w Tłusty Czwartek pozwolili sobie na chwilę zapomnienia. – Był czas na pączki. Dyrektor Adam Małysz nam przywiózł po pączku, także mieliśmy trochę energii przed treningami. Nie wiem czego nie nie banana i bułkę, ale takie święta chyba jeszcze nie mamy – podsumował rozbawiony zawodnik z Szaflar.

 

korespondencja z Lahti, Julia Piątkowska

 
Podziel się: