You are currently viewing Maciej Kot: „Nie lubię tak szybkiego rozbiegu, to nie do pomyślenia”

Maciej Kot: „Nie lubię tak szybkiego rozbiegu, to nie do pomyślenia”

Maciej Kot WC.Planica.2017 fot.Adrian.Kyc  - Maciej Kot: "Nie lubię tak szybkiego rozbiegu, to nie do pomyślenia"Maciej Kot dwukrotnie szybował dziś wyraźnie poza granicę 200. metra. Loty na 218,5 oraz 228 metrów nie pozwoliły mu jednak wskoczyć do konkursowej dziesiątki. 25-letni zakopiańczyk po konkursie przyznał, że nie odpowiadały mu ekstremalnie wysokie prędkości najazdowej spowodowane wysoką belką. – Nie lubię tego, to nie do pomyślenia – stwierdził.

 

Po pierwszej rundzie konkursowej Kot zajmował dopiero 18. miejsce, jednak jak to już często tej zimy bywało, w finale zaliczył spory awans, tym razem o sześć pozycji. – Pierwsza seria spowodowała dużą stratę, która uniemożliwiła walkę o czołowe miejsca. Ten skok był spóźniony, przez co wytraciłem prędkość za progiem, a dodatkowo trafiłem na niekorzystne warunki. Wtedy kiedy przydałby się wiatr pod narty to go nie było – wiało w plecy i ta strata była duża. W drugiej serii walczyłem, skok był dużo lepszy. Trafiłem też na dobre warunki i to umożliwiło mi awans w drugiej serii na 12. miejsce, z którego jednak nie jestem zadowolony – komentował po zawodach. Zapytany o sytuację związaną z wiatrem, odparł: – Do dzisiejszych warunków nie można mieć pretensji. Nie był on loteryjny, warunki nie zagrażały bezpieczeństwu, więc myślę, że były one do przyjęcia.

Reprezentant AZS-u Zakopane przyznał jednak, że nie przypadły mu do gustu decyzje jury związane z ustaleniem wysokiej platformy najazdowej. – Nie lubię tak szybkiego rozbiegu. Wolę niższy rozbieg, chociażby taki jak w serii próbnej. Kiedy mieliśmy niski rozbieg i dodanych dużo punktów, to mimo niezbyt dalekiego skoku byłem bardzo wysoko. Później jury ustawiło wysoki rozbieg i prędkości dochodziły do 110 km/h, co jest nie do pomyślenia. Osobiście tego nie lubię, ale to kwestia przyzwyczajenia.

Maciej Kot odniósł się również do niepisanej zasady, w myśl której w Planicy zawsze przedpołudniem są lepsze warunki do oddawania dalekich skoków. – Nie jest to zasada, jednak często bywa tak, że gdy mocno świeci słońce, to pojawia się wówczas wiatr. Kiedy to słońce zachodzi, bądź kiedy rano nie wychodzi jeszcze zza gór pogoda jest lepsza – ocenił.

Zawody Pucharu Świata w Planicy są ostatnimi w sezonie 2016/2017, dlatego ważne jest w nich przygotowanie kondycyjne, o czym wspomniał podopieczny trenera Horngachera. – Oczywiście, jesteśmy zmęczeni, ale chyba każdy jest zmęczony. W momencie kiedy wszyscy są tak samo zmęczeni, rywalizujemy na równych warunkach – przyznał, nawiązując jednocześnie do niesamowitej ostatniej prostej w wykonaniu Stefana Krafta. – Kiedy skacze się na takim poziomie jak Stefan Kraft, nie myśli się o zmęczeniu i inaczej się to odczuwa. Kiedy skoki są troszkę gorszę, człowiek męczy się i zużywa więcej energii, pojawia się większe zmęczenie. Dlatego ważna jest regeneracja. Jutro konkurs wcześnie rano, mamy już popołudnie więc czasu nie ma zbyt wiele, ale jesteśmy w stanie to zrobić. Cały sezon letni i zimowy pracowaliśmy aby tej energii wystarczyło.

Na pytanie o to, czy losy Kryształowej Kuli i batalii Stoch vs Kraft są już rozstrzygnięte, odpowiedział: – To jest sport, a skoki narciarskie są bardzo nieprzewidywalne. Wszystko rozstrzygnie się w ostatnim skoku. Dopóki jest szansa, trzeba walczyć.

 

korespondencja z Planicy, Adrian Kyć

 
Podziel się:

Dodaj komentarz