You are currently viewing Kamil Stoch: „Chciałbym wygrać, ale nie ma żalu. To był sezon marzenie”

Kamil Stoch: „Chciałbym wygrać, ale nie ma żalu. To był sezon marzenie”

Stoch Kamil Planica.17 fot.Julia .Piatkowska - Kamil Stoch: "Chciałbym wygrać, ale nie ma żalu. To był sezon marzenie"Sezon 2016/2017 można określić jako wielki come back Kamila Stocha. Po dwóch mniej udanych zimach reprezentant Polski pod wodzą nowego trenera, Stefana Hornachera, stanął na podium dwóch turniejów i obu pucharowych klasyfikacji. Mimo że Kryształowej Kuli nie zdobył, przyznał: – Pewnie, że chciałbym wygrać, ale nie ma żalu. To był sezon marzenie.

 

Stoch bez żalu w Planicy

Podczas kończących sezon konkurów w Planicy, Stoch wciąż walczył ze Stefanem Kraftem o Kryształową Kulę za Puchar Świata. Ostatecznie dwie piąte konkursowe lokaty spowodowały, że utrzymał pewną drugą lokatę, a po najcenniejsze trofeum sięgnął Austriak. – Szkoda mi troszkę tego ostatniego konkursu. Ten skok [na 222,5 metra] rzeczywiście nie był trafiony, ale piąte miejsce uważam za dobre. To dobry prognostyk i motywacja do pracy przed następnym sezonem – twierdził 29-letni lider biało-czerwonych po zakończeniu rywalizacji. – Ogólnie czułem się trochę zmęczony przez cały weekend. To też może sprawiło, że nie byłem w pełni gotowy do dobrego skakania, ale też starałem się dawać z siebie wszystko. Pewnie, że chciałbym wygrać, ale nie ma żalu. Nie można mieć wszystkiego, a Stefan zdecydowanie sobie na to zasłużył. Mogę tylko wyciągnąć wnioski i dawać z siebie wszystko, bo kolejny sezon też może być bardzo udany – dodał.

 

Stoch podsumowuje zimę: „Sezon marzeń”

Podopieczny trenera Horngachera podsumował zakończoną w niedzielę zimę w optymistyczny sposób. – To był wspaniały sezon z sinusoidami. Początek może nie był super, natomiast później z każdym kolejnym konkursem było coraz lepiej. Turniej Czterech Skoczni wyszedł fantastycznie, tak samo konkursy w Polsce, przez tour azjatycki łącznie z mistrzostwami świata znowu był spadek formy. Na konkurs drużynowy wszystko poszło jednak do góry, później było coraz lepiej. Nie wygraliśmy wszystkiego indywidualnie, ale drużynowo nie da się chyba wyżej zawiesić poprzeczki. Nie oznacza to, że teraz trzeba osiąść na laurach i nie robić nic – przyznał Stoch, który wraz z kolegami z drużyny i sztabem szkoleniowym sięgnął po Puchar Narodów.

– Uważam, że podczas całego sezonu zrobiłem bardzo dobrą pracę. Ani razu się nie poddałem, kiedy pojawiał się jakiś problem, zawsze starałem się szukać rozwiązania i jak najszybciej wrócić do lepszej dyspozycji. Nauczyłem się, że zawsze trzeba wierzyć w to, że może być dobrze i nie poddawać się – ocenił drużynowy mistrz świata z Lahti, a zapytany o najbardziej problematyczne momenty całego sezonu i pojawiający się czasami ból kolana, odparł: – Innsbruck? Upadek jak upadek. Jedyne czego się bałem, to tego, że nie będę mógł kontynuować zawodów. Wiedziałem, że nic się wielkiego nie stało. Praktycznie ostatni raz kiedy czułem kolano, było to w Lahti. Później ani razu.

 

„Następny sezon będzie jeszcze trudniejszy”

Stoch ma za sobą intensywne miesiące startów, jednak już wybiega myślami do „olimpijskiej zimy”. – Uważam, że następny sezon będzie jeszcze trudniejszy. Inne drużyny będą szukały innych rozwiązań, nie wiem czy sprzętowych, ale na pewno będą się starały, żeby być lepszymi. My z kolei też musimy zrobić wszystko, żeby podnieść swój poziom. Czeka nas pracowite lato. Do treningu, ale nie na skocznię, wracamy za tydzień. Mamy tylko tydzień wolnego – powiedział.

Na koniec, najmocniejszy z reprezentantów Polski zapytany o to, jak zapowiadają się dla niego wolne dni, odparł ze śmiechem: – Na pewno spędzę go ze swoimi najbliższymi, przede wszystkim ze swoją żoną. Po kilku miesiącach bycia poza domem trzeba uregulować prywatne sprawy i popłacić rachunki.

 

 

korespondencja z Planicy, Mikołaj Szuszkiewicz, Bartosz Leja

 
Podziel się:

Dodaj komentarz