Maciej Kot: „Jak się rywalizuje, to o zwycięstwo” (WIDEO)
Maciej Kot/fot. Julia Piątkowska

Maciej Kot: „Jak się rywalizuje, to o zwycięstwo” (WIDEO)

Maciej Kot LGP.Wisla .2017 fot.Julia .Piatkowska - Maciej Kot: "Jak się rywalizuje, to o zwycięstwo" (WIDEO)Maciej Kot, który przed rokiem zwyciężył konkurs w Wiśle otwierający letni sezon, tym razem musiał się zadowolić drugim miejscem, tuż za Dawidem Kubackim. Co prawda po pierwszej serii to właśnie Kot był liderem, to w finałowej serii lepszy okazał się jego reprezentacyjny kolega. – Jak się rywalizuje to o zwycięstwo – skomentował ostateczny wynik.

 

Kot w pierwszej rundzie skorzystał z mocnego wiatru pod narty (1,2 m/s) i poszybował aż 133 metry. To dało mu prowadzenie w konkursie, jednak w finałowej rundzie 127,5-metrowa odległość nie wystarczyła do zdetronizowania Dawida Kubackiego. Ostatecznie reprezentant zakopiańskiego AZS-u zajął drugą pozycję.

Pierwszy skok był naprawdę dobry. Parę takich już oddałem tego lata, ale szczerze mówiąc nie było ich zbyt wiele. Każdy taki kolejny skok cieszy, bo stabilizuje formę. Plan na drugi skok był taki sam. Nie zmieniam pomysłu, ze Stefanem mamy jasną wizję. Po prostu czasami minimalna zmiana warunków na boczne powoduje, że jest mi trudniej kontrolować narty i układ ciała – powiedział Kot tuż po zakończeniu rywalizacji. – Docelowo plan na zimę jest taki, żeby lecieć prosto i nawet ze słabszego odbicia umieć wyciągnąć jak najwięcej. Szczególnie, że czekają nas mistrzostwa świata w lotach narciarskich, gdzie te błędy są potęgowane, a wiadomo, że chciałbym tam polatać jak najdalej – zaznaczył.

Znany z nieprzeciętnej ambicji zawodnik polskiej kadry A, mimo iż stanął na podium, odczuwał pewien niedosyt. – Zawsze są apetyty na zwycięstwo. Fajnie, że Polak wygrał – to jest przede wszystkim radość dla polskich kibiców – powiedział, po czym dodał: – Ciężko nie przytoczyć cytatu z Ayrtona Senny, że jak się rywalizuje, to o zwycięstwo, a nie o drugie czy trzecie miejsce.

26-letni reprezentant Polski zauważył bardzo dobrą postawę kolegów z drużyny, ale także moc biało-czerwonego kolektywu. – Jestem z tego zadowolony, polscy kibice i trener także. To pokazuje siłę polskiej drużyny. Nie skacze jeden, tylko paru zawodników. Trzeba wspomnieć też o Stefanie Huli, który dzisiaj miał bardzo dobre zawody. Szkoda Kamila, ale taki jest sport. Siłą drużyny jest to, że jeśli jeden zawodnik skoczy słabiej, to reszta jest w stanie skoczyć na normalnym poziomie i wygrać zawody. Wszyscy jesteśmy zadowoleni, ale pamiętamy o tym, że zima jest najważniejsza, a to jest etap przygotowań do kolejnego sezonu – przyznał.

Maciej Kot w pozytywny sposób podsumował ostatnie dni spędzone w Wiśle. – Jestem zadowolony z całego weekendu. Wczorajszy konkurs był dla nas udany i bardzo emocjonujący. I dziś tych pozytywnych emocji nie zabrakło. W drugiej serii krzywo wyleciałem z progu. To denerwuje, że nie ma stabilizacji dobrych skoków. To jest problem, który jest ciężko wyeliminować, a nie ma jeszcze ustalonej konkretnej przyczyny. Potrzeba czasu, skoków treningowych i pracy poza skocznią. Widać, że jest duża rezerwa i to jest pocieszające, że jeżeli ten lot będzie prosty, to odlecę ładnych parę metrów dalej – wyraził nadzieję drugi zawodnik sobotniego konkursu.

Podopieczny trenera Stefana Horngachera opisał także dokładniej zdarzający mu sie problem w locie. – Wszystko ma swoją genezę. Nie można eliminować wyłącznie skutków, trzeba zacząć od przyczyny. Zaczęliśmy badać moją postawę, załatwiliśmy pomoc dla Łukasza Gębali, przyjechał fizjoterapeuta z Czech, który specjalizuje się w tego typu rzeczach. Chyba z godzinę siedzieliśmy ostatnio razem, badał mnie, rozmawialiśmy, oglądaliśmy zdjęcia ze skoczni. Ta postawa nie jest idealna – stwierdził Kot, a po chwili dodał: – W każdym elemencie jest jakiś procent. Dążymy do tego, żeby dawać z siebie 100 procent i tych procentów szukać, bo to są kolejne metry. Ta praca z fizjoterapeutą poza skocznią, gdzie rozciągniemy jedne grupy mięśniowe, wzmocnimy drugie i złapię nawyki ruchowe związane z prawidłową postawą i poruszaniem się, spowodują, że będzie mi łatwiej eliminować eliminować błędy na skoczni.

 

 

korespondencja z Wisły, Bartosz Leja

 
Podziel się:

Dodaj komentarz