Maciej Kot: „Podium jest dla nas nagrodą, ale forma ma nadal wzrastać”

Maciej Kot: „Podium jest dla nas nagrodą, ale forma ma nadal wzrastać”

P1030202 - Maciej Kot: "Podium jest dla nas nagrodą, ale forma ma nadal wzrastać"Po sobotnim konkursie drużynowym polscy skoczkowie zgodnie przyznali, że drugie miejsce na podium oznaczało dla nich zarówno radość jak i lekki niedosyt. W podobnym tonie wypowiedział się Maciej Kot, który zauważył, że wzrost oczekiwań kibiców jest naturalną kwestią po dobrym sezonie, zaznaczył jednak, że kadra jest dobrze przygotowana na drobne „błędy przy pracy”.

 

Jednym z najczęściej podnoszonych tematów od początku zmagań PŚ w Wiśle jest przygotowanie skoczni im. Adama Małysza do rozpoczęcia inauguracji sezonu o wyjątkowo wczesnej porze roku. W sobotę, podobnie jak w piątek, nie obyło się bez upadków (m.in. Denisa Kornilova), jednak jak stwierdził Maciej Kot: – Skocznia była dużo lepiej przygotowana niż podczas kwalifikacji. Można było skupić się na dobrym lądowaniu. Konkurs był emocjonujący zarówno dla zawodników jak i dla kibiców, bo po pierwszej serii różnice punktowe między drużynami bardzo małe i zapowiadało to bardzo ciekawą finałową serię.

Piąty skoczek ostatniej zimy wypowiedział się również na temat lokaty, którą ekipa Polski wywalczyła w zmaganiach na własnej ziemi. – Podium jest dla nas nagrodą za ciężką pracę. Trzeba jednak pamiętać, że to jest dopiero pierwszy konkurs jakże długiego i ważnego sezonu, więc trzeba dalej twardo stąpać po ziemi i ciężko pracować, bo forma  ma wzrastać na najważniejsze konkursy. Cieszę się, że na tym etapie zdołaliśmy zdobyć miejsce na podium przed własną publicznością, bo tutaj w Wiśle czy w Zakopanem to szczególnie smakuje – zadeklarował drużynowy Mistrz Świata z Lahti. – Rozpoczęcie sezonu w Polsce ma swoje plusy i minusy, ale trzeba szukać tych dobrych stron. Przede wszystkim publiczność tak licznie zgromadzona na skoczni stworzyła wyjątkową atmosferę – to bardzo pomaga, dlatego podziękowania należą się dziś wszystkim kibicom. Lubimy skakać u siebie, to dodaje nam skrzydeł, z drugiej strony jest to zawsze wyzwanie, szczególnie na początku sezonu, kiedy każdy szuka spokoju – dodał pochodzący z Zakopanego zawodnik. – Oczekiwania zawsze będą, zwłaszcza po dobrym sezonie, jesteśmy na to gotowi. Apetyt rośnie w miarę jedzenia, ale jesteśmy w stanie wykorzystać drobne potknięcia w pozytywny sposób – zauważył 26-latek.

Zapytany o fakt ustalenia inauguracji sezonu o tydzień wcześniej niż miało to w kilku ostatnich sezonach, Kot odpowiedział: –  Kalendarz został tak ustalony i trzeba było się do tego dostosować. Pozytywnie podeszliśmy do tej informacji, że sezon olimpijski rozpoczniemy w Wiśle. Jesteśmy  zadowoleni z naszego występu w konkursie drużynowym: mieliśmy radość ze skoków, były one naprawdę dobre. Możemy być dumni, że zawody doszły do skutku i że organizatorzy przygotowali świetnie skocznię. Chociaż jest połowa listopada, to pokazali oni, że „Polak potrafi”.

Mimo pozytywnego tonu wypowiedzi „biało-czerwonych” po konkursie, dało się odczuć pewien niedosyt spowodowany brakiem wygranej. Jak tłumaczył podopieczny Stefana Horngachera: – Jest jeszcze spora rezerwa. Prędkość najazdowa nie jest jeszcze optymalna, nikt z nas w konkursie drużynowym nie osiągnął największej możliwej prędkości, więc dużo jest jeszcze do poprawy na tym polu. Każdy z nas ma też indywidualne zadania, nad którymi wciąż pracuje. Nikt z nas nie ryzykował pięknego lądowania, bo chcieliśmy bezpiecznie przebrnąć przez te pierwsze skoki. Teraz, mając za sobą sześć skoków na śniegu, można pracować nad tymi szczegółami.

 

Magdalena Janeczko

korespondencja z Wisły

Podziel się:

Dodaj komentarz