Aleksander Zniszczoł: „Mam rodzinę na utrzymaniu, muszę cały czas walczyć” (WIDEO)
Aleksander Zniszczoł (fot. Julia Piątkowska)

Aleksander Zniszczoł: „Mam rodzinę na utrzymaniu, muszę cały czas walczyć” (WIDEO)

Aleksander Zniszczoł to siódmy zawodnik kadry Stefana Horngachera, który udał się na Turniej Czterech Skoczni. 24-letni skoczek, dzięki bardzo dobrym występom w Pucharze Kontynentalnym zapewnił sobie udział w niemiecko-austriackim turnieju. Droga do Oberstdorfu nie była jednak dla Wiślanina łatwa. Sam mówi o ciężkich chwilach spędzonych poza Pucharem Świata.

 

Swoją dobrą dyspozycję na tę chwilę sezonu, Zniszczoł potwierdził podczas Mistrzostw Polski, które zostały rozegrane kilka dni temu w Zakopanem. Mimo problemów z wiatrem skoczek uplasował się na bardzo dobrej 7. pozycji, ustępując jedynie bardziej doświadczonym kolegom z kadry A. Na Wielkiej Krokwi wraz z kolegami z kadry B udało mu się oddać także kilka skoków treningowych. – Zakopanem trenowałem cały czas pod okiem trenera Maćka Maciusiaka i sztabu kadry B – przyznał, zapytany o wkład trenera Horngachera w swoją dyspozycję. – Podczas Pucharu Świata każdy wie co robić, na czym się skupiać i jak wykonywać swoje zadania. Trzeba się słuchać trenerów, być grzecznym… i walczyć – dodał.

Występ na 67. Turnieju Czterech Skoczni nie jest dla Polaka debiutem na tej imprezie. W sezonach 2011/2012 oraz 2014/2015 zajmował w końcowej klasyfikacji tego prestiżowego cyklu odpowiednio 61. oraz 37. miejsce. Najwyżej, na 28. miejscu uplasował się w styczniu 2015 roku w austriackim Innsbrucku. Jakie emocje będą towarzyszyć Polakowi, który dziś zapewnił sobie awans do niedzielnego konkursu zajmując 33. lokatę w kwalifikacjach? – Na pewno są to emocje, które są dodatkowo przy wejściu do drużyny. To takie przystosowanie się. Wiem jednak, że stać mnie na dobre, solidne skoki. Chcę jechać i robić swoje. Sam wywalczyłem sobie to miejsce, dlatego nie czuję, że muszę coś komuś udowadniać. Chcę się po prostu skupić na pracy. Zawody rozgrywane w ramach turnieju od innych konkursów różnią się napiętym programem oraz systemem KO, który czasami bywa niesprawiedliwy. Jeśli coś nie wyjdzie z powodu niezależnych czynników, nie należy się tym zadręczać, tylko skupić się na sobie i czekać na efekt – mówi.

Występ na turnieju, a także ogólnie powrót do Pucharu Świata jest dla Zniszczoła z pewnością krokiem w dobrą stronę. Przypomnijmy, że tej zimy 24-latek zapisał na swoim koncie nieudany start w listopadowych kwalifikacjach w Wiśle, a swój ostatni występ w pucharowym konkursie zaliczył w styczniu w Zakopanem (był wówczas 42.). Powrót do zmagań elity był jednak dość długim procesem. – Był to ciężki okres w moim życiu. Na szczęście mam wokół siebie osoby, które mnie wspierają. Po słabych występach na Pucharze Świata w Wiśle szybko się pozbierałem. Zostanie ojcem i narodziny córki bardzo mnie uskrzydliły. Mam rodzinę na utrzymaniu, dlatego muszę cały czas walczyć – zaznaczył, po czym skwitował: – Są cele, które chciałbym wypełnić w tym roku i usunąć sobie z głowy pewien deadline. Cały czas walczę. Szczeble do góry wciąż są, więc trzeba iść.

 

 

rozmawiał Łukasz Szymura / YouTube/StylV

 

Podziel się:

Dodaj komentarz