Kamil Stoch po triumfie w Engelbergu: „Lubię tę skocznię, miejsce, atmosferę i widoki”
Kamil Stoch (fot. Julia Piątkowska)

Kamil Stoch po triumfie w Engelbergu: „Lubię tę skocznię, miejsce, atmosferę i widoki”

To był dzień Kamila Stocha, nie ma co do tego żadnych wątpliwości. 32-latek najpierw okazał się najlepszy w treningu, później był w kwalifikacjach ustąpił tylko Stefanowi Kraftowi, jednak w konkursie to właśnie Austriak musiał uznać wyższość reprezentanta Polski. Stoch powrócił na najwyższy stopień pucharowego podium i uczynił to już po raz 34. w karierze. – Lubię tę skocznię, to miejsce, atmosferę, widoki – mówił uradowany po zmaganiach na Gross-Titlis-Schanze.

 

W pierwszej serii konkursowej Stoch wyraźnie odskoczył rywalom szybując 138 metrów przy wietrze wiejącym z prędkością 0,54 m/s w plecy. Rywale mieli co prawda jeszcze trudniejsze warunki, jednak Polak umiejętnie wykorzystał sytuację i wypracował 4,5 punktową przewagę nad świetnie skaczącym Stefanem Kraftem. W drugiej rundzie Austriak zaatakował, poleciał 137,5 metra i było jasne, że lidera biało-czerwonych czeka niełatwe zadanie. Stoch jednak sprostał wyzwaniu, wytrzymał presję i w niemal identycznych warunkach do tych, które miał jego najgroźniejszy rywal, skoczył 136 metrów. To wystarczyło do wywalczenia pierwszego zwycięstwa i jednocześnie drugiego podium (Stoch był trzeci w Wiśle) tej zimy.

Wszystkie skoki były na wysokim poziomie. Udało mi się od początku do końca zawodów utrzymać dobrą koncentrację. Z mojej perspektywy wyglądało, że konkurs był bardzo stabilny. Warunki były bardzo dobre, a skocznia bardzo dobrze przygotowana jak na okoliczności. Bardzo lubię ten obiekt. Odpowiada mi profilem – mówił podopieczny trenera Michala Doleżala w wywiadzie dla Telewizji Polskiej tuż po zakończeniu rywalizacji.

Stoch przyznał, że nie obyło się bez presji, którą wywarł na nim świetny występ austriackiego rywala. – Będąc na górze słyszałem, że moi poprzednicy oddali bardzo dobre skoki, okrzyki kibiców słychać aż tam, ale w takich sytuacjach trzeba być skupionym na sobie. Mimo to oczywiście byłem trochę nerwowy, czułem presję, ale nie czując nerwów i emocji… musiałbym już skończyć ze skokami – ocenił, po czym dodał: – W każdym razie wiedziałem, że jestem w dobrej predyspozycji, oddawałem tutaj dobre skoki. To szczególny moment kiedy stoję na podium i słychać polski hymn. Jestem wdzięczny polskim kibicom z którymi mogłem zaśpiewać Mazurka Dąbrowskiego za to, że towarzyszą nam i wspierają nas zawsze i wszędzie.

Podczas konferencji prasowej Stoch podkreślał, że bardzo lubi malowniczą szwajcarską miejscowość u podnóża szczytu Titlis. – Dla mnie były to kolejne świetne zawody w Engelbergu. Bardzo lubię tę skocznię, to miejsce, atmosferę, widoki i generalnie wszystko. Zawsze przyjeżdżam do Engelbergu z uśmiechem na twarzy, pozytywną energią i zazwyczaj opuszczam to miejsce z samymi dobrymi odczuciami. Jestem zadowolony, że kolejne zawody rozegrane tutaj zakończyły się dla mnie sukcesem – podsumował po wywalczeniu dziewiątego podium na Gross-Titlis-Schanze.

Już jutro skoczkowie będą mieli kolejną okazję do wzbogacenia swojego pucharowego dorobku. Kamil Stoch ma już na swoim koncie 34. pucharowe zwycięstwa i 68. podiów. Czy w niedzielę dołoży do tego kolejną zdobycz?

 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 

FIS #worldcup in #engelberg: 1. @kamilstochofficial 🇵🇱 2. @kraftstefan 🇦🇹 3. @karl.geiger 🇩🇪 #skijumping #fisskijumping #fisworldcup

Post udostępniony przez FIS Ski Jumping (@fisskijumping)

 

Anna Szczepankiewicz, Anna Trybuś, Bartosz Leja
źródło: informacja własna / TVP

 

Podziel się:

Dodaj komentarz