Karl Geiger: „Nie mogłem pozwalać, aby zewnętrzne okoliczności rozpraszały uwagę”
Karl Geiger (fot. Julia Piątkowska)

Karl Geiger: „Nie mogłem pozwalać, aby zewnętrzne okoliczności rozpraszały uwagę”

Niemiecki zawodnik Karl Geiger zakończył konkurs w Bischofschofen na miejscu drugim po skokach na odległość 140 i 136 metrów. W klasyfikacji całego Turnieju Czterech Skoczni zgromadził 1108,4 punktu co pozwoliło mu zająć trzecie miejsce. – Każdego dnia trzeba było sobie wyznaczać zadania: startować w pełnym gazie, dawać z siebie sto procent – mówił po zakończeniu zmagań.

 

Geiger zadowolony z trzeciego miejsca w Turnieju

Po ceremonii wręczania nagród czołowi zawodnicy całego Turnieju Czterech Skoczni udali się na konferencję prasową podsumowującą całe niemiecko-austriackie tournee. Tam Geiger zmierzył się z pytaniami o swoje wrażenia z zaciętej rywalizacji. Mimo, że 26-latek nie zdołał zostać pierwszym, od czasu Svena Hannawalda i sezonu 2001/2002 niemieckim triumfatorem TCS, podium uznał za swój sukces.

Jestem absolutnie zadowolony. To były dla mnie cztery ekstremalnie dobre konkursy, jestem bardzo zadowolony ze swoich dokonań, a to wszystko co tak właściwie się liczy. Wyszło z tego trzecie miejsce i z tego powodu mogę się tylko uśmiechać. To jest zdecydowanie najlepszy wynik na Turnieju, jaki udało mi się dotychczas osiągnąć – ocenił podopieczny trenera Horngachera. Dodajmy, że w Oberstdorfie, Garmisch-Partenkirchen i Bischofshofen, Geiger zajmował drugie miejsca. Tam musiał uznać wyższość odpowiednio Ryoyu Kobayashiego, Mariusa Lindvika i Dawida Kubackiego. Nieco słabszy był w jego wykonaniu jedynie konkurs w Innsbrucku, gdzie uplasował się na ósmej lokacie.

Jeszcze przed finałowymi zawodami w Bischofshofen, mówiło się, że Geigera stać nawet na walkę o Złotego Orła. Niemiec w Turnieju był trzeci i do liderującego Kubackiego tracił 13,3 punktu. – Dzisiejszy konkurs był dla mnie poniekąd próbą, bo po Innsbrucku już trochę opadło napięcie, kiedy zauważyłem, że wszystko nie poszło tak, jak miało. Po części nie była to moja wina i tam też nie miałem zbyt dobrego dnia. Dlatego niezmiernie się ucieszyłem, kiedy w ostatnim konkursie udało mi się przerwać złą passę i oddać dwa bardzo dobre skoki, aby w końcu tak dobrze ukończyć Turniej. To jest genialne – cieszył się.

 

„Nie można pozwolić na to, aby zewnętrzne okoliczności rozpraszały uwagę”

Karl Geiger wcześniej uczestniczył już w siedmiu odsłonach Turnieju Czterech Skoczni, ale nigdy w roli faworyta. Czy kiedy przystępował do zmagań w gronie światowej czołówki, zawodnik z Oberstdorfu czuł związaną z tym większą presję? – Kwintesencja skoków się nie zmienia, ale trzeba się bardziej skupiać na tym, żeby nadal pilnie pracować. Nie mogłem pozwalać na to, aby zewnętrzne okoliczności rozpraszały uwagę. Wszystko jest ważne w tej sferze, cieszący się kibice, media, wszyscy byli na mnie skupieni, ale nie zmienia to faktu, że ja musiałem się skupić na tym, żeby dobrze skakać. Próbowałem stosować takie podejście w ostatnich latach, w tym roku też starałem się tak robić i wypadłem dużo lepiej, wszystko lepiej się udawało – ocenił.

Podczas dziesięciu turniejowych dni, w których tylko dwa zawodnicy mogli poświęcić na regenerację i odpoczynek od skoczni, kluczową rolę odgrywać mogło przygotowanie fizyczne. Jak poradził sobie z tym niemiecki zawodnik? – To długi Turniej, naprawdę każdego dnia trzeba sobie wyznaczać zadania: startować w pełnym gazie, dawać z siebie 100%, być także w świetnej formie fizycznej, utrzymywać świetne wyczucie. Dochodzi do tego odległość… Dlatego te dziesięć dni sprawia, że cieszę się, iż jutro mogę spotkać się ze swoim fizjoterapeutą – przyznał rozbawiony.

 

„Kubacki? Przerósł samego siebie”

Na sam koniec Geiger odniósł się do dyspozycji zwycięzcy 68. Turnieju Czterech Skoczni, Dawida Kubackiego. Co sprawiło, że to właśnie Polak sięgnął po Złotego Orła? – Był dobry w końcówce i tak naprawdę z konkursu na konkurs był coraz mocniejszy. Turniej obejmuje cztery konkursy w czterech różnych miejscowościach, skacze się w różnych porach, nie można sobie pozwalać na popełnianie błędów i trzeba pokazywać najlepsze skoki. Potrzeba w tym też odrobiny szczęścia. Dzisiaj Dawid przerósł samego siebie, to był w jego wykonaniu wspaniały konkurs. Był najlepszy podczas tego Turnieju – chwalił swojego rywala 26-latek z Oberstdorfu.

 

korespondencja z Bischofshofen, Julia Piątkowska
+ Magdalena Ostrowska, Anna Libera

 

Podziel się:

Dodaj komentarz