Adam Małysz o wielkiej formie Kubackiego i niepokojącej przyszłości polskich skoków [WIDEO]
Adam Małysz (fot. Jerzy Kleszcz)

Adam Małysz o wielkiej formie Kubackiego i niepokojącej przyszłości polskich skoków [WIDEO]

Adam Małysz był jednym z uczestników konferencji prasowej przed rozpoczęciem Pucharu Świata w Zakopanem. „Orzeł z Wisły”, który obecnie pełni funkcję dyrektora sportowego w Polskim Związku Narciarskim opowiedział sporo o wielkiej formie Dawida Kubackiego, ale także problemach związanych z przyszłością polskich skoków narciarskich.

 

Adam Małysz o…

Dawidzie Kubackim i jego pozycji lidera: – To jest to, czego cały czas potrzebujemy. Mamy takiego lidera, jakim jest Dawid, a to powoduje, że do tego ciągnie młodzież. A tym, którzy chcieliby kończyć karierę, może to przejdzie i będą chcieli ją kontynuować. Sezon jest jeszcze bardzo długi, Dawid jest w takiej formie, że wydaje się, że nic nie powinno mu zagrozić. Jest bardzo mocny psychicznie, to widać. Jego forma stała się stabilna przez to, że poczuł się pewnie. W Turnieju Czterech Skoczni zaczął się rozpędzać, to pokazało, jak mocno jest przygotowany nie tylko fizycznie, ale i mentalnie. Dlatego w tym momencie jest tak mocny. Mimo błędów i gorszego wiatru, on sobie super radzi. Jego skoki jednak też są wyśmienite.

Kamilu Stochu w roli „czarnego konia”: – Jak przyjeżdżasz w roli faworyta, masz pełne obciążenie. Jeśli nie jesteś faworytem, czaisz się na drugiej pozycji. Często wychodzi tak, że skoki są inne, płynniejsze, luźniejsze, wychodzą jeszcze lepiej. Kamil w tym sezonie nie skacze źle, ale brakuje błysku. Kamil może w każdej chwili wygrywać. Zakopane mimo wszystko Kamilowi dobrze się wspomina. Nawet jak nie był w formie, miał jakieś dobre miejsce. Mnie działo się tak samo, nawet jak nie byłem w formie, Zakopane było magiczne i można było zdecydowanie dalej skakać.

O koniecznej poprawie „systemu” w polskich skokach: – Musimy „uruchomić” do tego rząd. W Niemczech i Austrii są dobre rozwiązania. Zawodnicy są tam w policji, wojsku, urzędach celnych. Tam mają swoją pracę, ale są oddelegowani do sportu. I to funkcjonuje w wielu krajach. U nas też to kiedyś funkcjonowało. To zanikło, oczywiście były to czasy komunistyczne i nie chcemy tego z tymi czasami kojarzyć. Warto byłoby jednak usiąść i porozmawiać jak to rozwiązać. To jest tylko jeden z pomysłów i w tym momencie najprostszy do zrealizowania. Patrząc na stronę finansową, chodzi o to, żeby zawodnicy nie odchodzili ze względu na pieniądze.

O problemach Macieja Kota: – To bardzo duży problem mentalny. W Titisee-Neustadt miał skoncentrować się nad tym, żeby wylecieć prosto z progu, nie myśleć nawet odbiciu, o progu, o lądowaniu, miał prosto prowadzić narty. Leciał 70-80 metrów prosto i później znowu go zaczęło ruszać. To pokazuje, że on cały czas chce zrobić coś lepiej. A w tym momencie trzeba zrobić krok do tyłu, żeby zrobić dwa do przodu.

O przelicznikach punktowych: – Z belką jest okej. Ale jeśli chodzi o przeliczniki wiatru… Stałem na wieży tam gdzie trener Zbyszek Klimowski. Ja podawałem wiatr, a trenerzy w monitorach mieli coś zupełnie innego. To wszystko dociera z dużym opóźnieniem. Na pewno sporo jest do poprawienia.

 

Zobaczcie więcej w materiale wideo:

 

korespondencja z Zakopanego,
Bartosz Leja

 

Podziel się:

Dodaj komentarz