Kamil Stoch: „Kiedy przestałem myśleć, że pokonam Dawida, w końcu się to udało”
Kamil Stoch i Dawid Kubacki (fot. Julia Piątkowska)

Kamil Stoch: „Kiedy przestałem myśleć, że pokonam Dawida, w końcu się to udało”

35. pucharowym zwycięstwem Kamila Stocha w karierze zakończył się niedzielny konkurs skoków w Zakopanem. Reprezentant Polski szybując w finale 140 metrów, przeskoczył znajdujących się przed nim Stephana Leyhe oraz Dawida Kubackiego. – To jeden z najtrudniejszych konkursów, w jakich miałem okazję brać udział. Wszystko potoczyło się jednak super – komentował uradowany 32-latek.

 

Stoch: „Czułem, że ten dzień może być naprawdę dobry”

Weekend w Zakopanem był bardzo udany dla Kamila Stocha. Polak bardzo solidnie spisywał się podczas piątkowych treningów i kwalifikacji, był bardzo mocnym ogniwem również w trakcie sobotniej rywalizacji drużynowej. Kulminacyjnym punktem był jednak konkurs indywidualny na Wielkiej Krokwi. Po pierwszej serii podopieczny trenera Doleżala skoczył 137,5 metra i zajmował trzecią pozycję. W finale poleciał 140 metrów i to okazał się atak na pozycję lidera. Stoch wygrał swój 35. konkurs Pucharu Świata w karierze i jednocześnie po raz 69. znalazł się na podium.

Był to jeden z najtrudniejszych konkursów, w jakich miałem okazję brać udział, także z emocjonalnego punktu widzenia. Wszystko potoczyło się jednak super. Oddałem najlepsze możliwe skoki, na jakie mnie było stać. Poza tym mogłem czerpać mnóstwo pozytywnej energii, która unosiła się nad stadionem dzięki atmosferze, która tam panowała i przekuć ją na „dodatkowy silnik”. Ten weekend pod kątem zdrowej rywalizacji był bardzo dobry – komentował na gorąco po konkursie trzykrotny mistrz olimpijski. Po chwili przyznał: – Jestem już zmęczony, czuję jak te emocje schodzą. Najbardziej wtedy czuję, że bolą mnie plecy, a zaczynają mnie tak rwać!

Czy triumfator niedzielnych zmagań od samego rana czuł, że jest w stanie walczyć o czołową lokatę? – Czasami można czuć przed zawodami taki stan psychofizyczny, że człowiek jest w stanie przenieść góry. Ale bez odpowiedniego doświadczenia i wiedzy, trudno jest wykorzystać taki stan i łatwo się wtedy potknąć. Ja dzisiaj czułem, że ten dzień może być naprawdę bardzo dobry, ale miałem też na uwadze to, jak bardzo muszę się pilnować i jak muszę być skoncentrowany – zaznaczył.

 

Szczęście mi uciekało. Zmieniłem nastawienie”

Zawodnik z Zębu przyznał, że pierwsza część sezonu, pomimo triumfu w Engelbergu, sprawił mu pewne trudności. Stoch nawiązał też do zakopiańskich konkursów w ostatnich dwóch sezonach, w których plasował się poza finałową trzydziestką. – Można powiedzieć, że jest delikatny progres. Wciąż się rozwijam – powiedział ze śmiechem, po czym dodał: – W tych dwóch poprzednich konkursach popełniałem błędy, ale też brakowało trochę szczęścia. W tym roku to szczęście też mi gdzieś uciekało. W niektórych konkursach oddawałem super skoki, ale wyniki tego nie odzwierciedlały. Ostatnio zmieniłem nastawienie, oczywiście z pomocą innych ludzi, przede wszystkim najbliższej mi osoby, czyli mojej żony. Zmieniłem trochę podejście, do tego co robię. Bardziej zacząłem doceniać to, w którym miejscu się znajduję i to, co robię, niż próbować na siłę zrobić coś, czego nie umiem i coś, czego się zrobić nie da – ocenił.

 

„Kiedy przestałem myśleć, że pokonam Dawida, w końcu się to udało”

W ciągu kilku ostatnich tygodni, mocniejszym z polskich zawodników był Dawid Kubacki. Dzisiaj uplasował się na trzecim stopniu podium i po raz pierwszy od dłuższego czasu musiał uznać wyższość Kamila Stocha. Co pomogło Stochowi pokonać wyżej klasyfikowanego w Pucharze Świata kolegę? – Najlepsze jest to, że kiedy przestałem myśleć o tym, że pokonam Dawida, to w końcu się to udało. Nie chcę mu słodzić, ale w tej chwili jest najlepiej, najrówniej skaczącym zawodnikiem na świecie. To widać po jego skokach. Taki dzień jak dzisiaj jest dla mnie cenny – podkreślił.

Podczas konferencji prasowej padło też pytanie o to, czy rzeczywiście zmienił swoją pozycję w locie i nieco mniej wychyla się w kierunku nart. Stoch nie zgodził się z taką opinią. – Jak lecę, to wydaje mi się, że mam bardzo aktywną pozycję i że jest super. Jeśli chodzi o moją pozycję w locie, to do tego nie mogę się przyczepić, sam do siebie nie mam większych zastrzeżeń. Oczywiście można coś minimalnie zmienić, ale to są bardziej kosmetyczne rzeczy, niż gdybym miał całkowicie zmieniać technikę – podsumował.

 

korespondencja z Zakopanego,
Bartosz Leja

 

Podziel się:

Dodaj komentarz