Dawid Kubacki: „Atakowanie w przód na takiej skoczni, skończyłoby się spotkanie z bulą”
Dawid Kubacki (fot. Julia Piątkowska)

Dawid Kubacki: „Atakowanie w przód na takiej skoczni, skończyłoby się spotkanie z bulą”

Po nie najlepszym weekendzie Pucharu Świata w Bad Mitterndorf, Dawid Kubacki znowu pokazuje, że stać go na walkę o czołowe lokaty. W treningach i kwalifikacjach w Rasnovie oddawał wysoko punktowane próby i był najwyżej sklasyfikowanym Polakiem, który dostał się do piątkowego konkursu. Niespełna 30-letni zawodnik przestrzegał jednak przed przejściem z obiektu do lotów na skocznię normalną. – Każde „przyatakowanie” w przód na takiej skoczni, skończyłoby się spotkanie z bulą – stwierdził.

 

Piąte i trzydzieste drugie miejsce na „mamucim” obiekcie Kulm z pewnością nie było szczytem marzeń Dawida Kubackiego. W Austrii Japończyk Ryoyu Kobayashi wyprzedził Polaka w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, a nasz reprezentant spadł w tym cyklu na czwartą lokatę. Absencja reprezentanta Kraju Kwitnącej Wiśni w rumuńskim Rasnovie, stwarza jednak przed podopiecznym trenera Michala Doleżala sporą szansę na wyprzedzenie rywala i ponowne znalezienie się w czołowej trójce.

Podczas serii treningowych jak i kwalifikacji Dawid Kubacki skakał bardzo solidnie. W pierwszym treningu uzyskał 90,5 metrów i był najwyżej sklasyfikowanym Polakiem (trzecie miejsce). W drugiej rundzie treningowej zawodnik z Szaflar wylądował na 92. metrze, co dało mu trzecią pozycję. Mistrz świata z 2019 roku, najdalszy skok zaprezentował jednak w kwalifikacjach, w których zajął wysokie szóste miejsce. Reprezentant Polski skorzystał z dobrych warunków wietrznych (0,72 m/s) i poszybował na odległość 95 metrów. Przypomnijmy, że kwalifikacje, 98 metrową próbą wygrał Norweg Marius Lindvik.

Kubacki przyznał, że szybkie przejście z obiektu do lotów narciarskich na tak małą skocznię, nie jest zadaniem łatwym. – Największa różnica jest w tym, że nie ma prędkości, tego oporu pod nartami. Do tego trzeba się bardzo szybko przyzwyczaić, bo każde „przyatakowanie” w przód na takiej skoczni, skończyłoby się spotkanie z bulą. To trzeba mieć na uwadze – mówił w rozmowie z Marcinem Ramsem z TVP Sport.

Reprezentant polskiej kadry A stwierdził jednak, że nie jest „pokłócony” z normalnym obiektem w Rasnovie. – Ta skocznia jest mała, ale do setki można dolecieć, więc mam nadzieję, że dadzą nam się pobawić – ocenił. Przypomnijmy, że do tej pory, Kubacki miał już okazję do udanej rywalizacji na tym rumuńskim obiekcie. W 2018 roku podczas cyklu Letniego Grand Prix, zajmował tam czwarte i trzecie miejsce. Ponadto, nasz zawodnik określany jako specjalista od obiektów normalnych, jako mistrz świata ze skoczni o tym rozmiarze, już tej zimy dwukrotnie wskakiwał na trzeci stopień podium podczas konkursów na obiekcie K-95 we włoskim Predazzo, co powinno być świetnym prognostykiem.

Warto podkreślić, że Kubacki przyjechał do Rumunii nieco przeziębiony. Mimo tego, że w czwartek nie dysponował w 100 procentach pełnią swoich sił, jego próby wyglądały jednak bardzo dobrze. Trener Michal Doleżal w rozmowie z Filipem Czyszanowskim wspomniał o tym, że jego podopieczny nie czuje się najlepiej i jest odizolowany od reszty naszych reprezentantów, aby zapobiec rozprzestrzenieniu się infekcji. Dzięki fachowej opiece doktora Aleksandra Winiarskiego, który pełni funkcję lekarza polskiej ekipy, w piątek Kubacki powinien być już w pełni sił.

 

źródło: TVP Sport

 

Podziel się:

Dodaj komentarz