Bjoern Einar Romoeren wraca do zdrowia: „Cały czas się śmieję”
Bjoern Einar Romoeren (fot. archiwum zawodnika / Facebook.com/romoerenofficial)

Bjoern Einar Romoeren wraca do zdrowia: „Cały czas się śmieję”

Były norweski skoczek, a następnie kierownik działu marketingu Norweskiego Związku Narciarskiego, Bjoern Einar Romoeren, u którego w zeszłym roku zdiagnozowano bardzo rzadki przypadek nowotworu, poinformował o znacznej poprawie stanu zdrowia oraz o innym życiu, które miał przed sobą po stwierdzonej diagnozie.

 

Szokująca diagnoza

Latem zeszłego roku Romoeren opublikował za pośrednictwem Instagrama post, w którym podzielił się ze swoimi fanami smutną wiadomością, która momentalnie wstrząsnęła całym światem skoków narciarskich. – Wiosną tego roku otrzymałem potworną wiadomość, że mam guza w biodrze. Dla mnie i mojej rodziny jest to bardzo ciężka sytuacja. Jestem już w trakcie leczenia i z pewnością to przeżyję. Czeka mnie długi i trudny czas, ale się nie poddam i wygram tę walkę – czytamy na profilu Norwega.

Dodatkowo, były skoczek narciarski oznajmił, że to czas na skupienie się na swoim zdrowiu, dlatego też zdecydował się nie udzielać żadnych wywiadów w trakcie odbywanego leczenia. Teraz, po niespełna roku od diagnozy i rozpoczęcia chemioterapii, 38-latek pojawił się w norweskiej telewizji w programie „Lindmo”, w którym szczerze opowiedział o diagnozie oraz o tym, jak wyglądało jego życie podczas chemioterapii. Romoeren na początku poczuł silny ból pleców, dlatego też zdecydował się na badanie tomografem magnetycznym. Był przekonany, że to tylko skutek kontuzji, z którym się zmaga od jakiegoś czasu. Jednakże badania wykazały poważną chorobę.

Jednakże, gdy tylko lekarz zadzwonił wieczorem, Norweg zdał sobie sprawę, że nie otrzymał dobrych wiadomości. – Znaleźli 9-centymetrowego guza w biodrze. Po wielokrotnych analizach, potwierdzono, że to mięsak Ewinga. Trwało to około półtora tygodnia, więc leżałem przez ten cały czas z tą trucizną w swoim ciele – wspomina Romoeren.

 

Dobra wiadomość po leczeniu

Mięsak Ewinga to martwica kości, rodzaj nowotworu występujący głównie u pacjentów w niezbyt zaawansowanym wieku. Legendarny skoczek musiał przejść kilkanaście cykli chemioterapii, z których ostatni miał miejsce w styczniu. Lekarze przekazali Romoerenowi, że leczenie zmierza w dobrą stronę, a nowotwór się nie rozprzestrzenia, a ostatecznie mówi się, że stan jego zdrowia jest dobry.

Gdyby nie to, że lekarze zazwyczaj są ostrożni, mogliby powiedzieć, że jestem już zdrowy. Dla mnie i tak była to niesamowita wiadomość. Od tej pory wiedziałem, że już wszystko pójdzie dobrze. Moja żona nigdy wcześniej nie widziała, żebym tak się śmiał, a teraz cały czas się śmieję. To dziwne, ale nie mogę tego kontrolować. Kiedy ma się nowotwór, trzeba w szczególności zadbać o wszystkie małe rzeczy i czerpać z nich radość. Nie wolno myśleć o tych złych sprawach – dodaje.

 

Wsparcie ze strony konkurencji

Informacja o chorobie Norwega była wstrząsającą wiadomością dla wszystkich skoczków, którzy przekazywali koledze ciepłe słowa z życzeniami szybkiego powrotu do zdrowia. Reprezentanci Norwegii podczas tegorocznej edycji Turnieju Czterech Skoczni wystąpili w kombinezonach z napisem na ramieniu „Stay strong Bjoern” okazując tym samym swoje wsparcie. Podczas styczniowego Pucharu Świata w Zakopanem, polscy kibice licznie zgromadzeni na Wielkiej Krokwi również głośno przekazywali słowa wsparcia.

Wiadomości, które otrzymywałem od innych były dla mnie zaskakujące. Niesamowicie miłe, ale jednak dziwne, że tak wielu się przejęło moją chorobą, między innymi od Noriakiego Kasai czy Adama Małysza. Nawet Janne Ahonen z kamienną twarzą wysłał mi wiadomość, oczywiście z odniesieniem do czasów naszej rywalizacji: „Mój najgorszy i najbardziej zawzięty przeciwniku, mam nadzieję, że wszystko pójdzie dobrze.” Takie słowa pomagają w utrzymaniu dobrego humoru – wspomina okazane wsparcie ze strony kolegów.

Bjoern Einar Romoeren, którego legendarny rekord ustanowiony w Planicy w 2005 roku o długości 239 metrów trwał aż sześć lat, jest również brązowym medalistą olimpijskim, trzykrotnym medalistą mistrzostw świata oraz czterokrotnym medalistą mistrzostw świata w lotach w konkursach drużynowych.  Życzymy Norwegowi dużo zdrowia i wielu sił!

 

Karolina Lisiewicz,
źródło: nrk.no / Instagram

 

Podziel się:

Dodaj komentarz