Daniela Iraschko-Stolz nie kończy kariery. 36-latka wciąż widzi w sobie potencjał
Daniela Iraschko-Stolz (fot. Julia Piątkowska)

Daniela Iraschko-Stolz nie kończy kariery. 36-latka wciąż widzi w sobie potencjał

Podobnie jak najstarszy w męskiej stawce skoczków Noriaki Kasai, tak i najbardziej doświadczona skoczkini w międzynarodowej czołówce, Daniela Iraschko-Stolz, zamierza kontynuować karierę. 36-letnia Austriaczka wciąż widzi w sobie bardzo duży sportowy potencjał.

 

Trudny sezon, lepszy fundament

Miniony sezon nie był co prawda dla utytułowanej zawodniczki z Innsbrucka najlepszym w dotychczasowej karierze, jednak sama skoczkini wciąż dostrzega w sobie drzemiący sportowy potencjał. – Zeszłej zimy musiałam walczyć od początku do końca i zawsze byłam o krok do tyłu – przyznała Iraschko-Stolz cytowana przez portal Kleinezeitung.at, po czym dodała: – Mam teraz lepszy fundament.

Najstarsza zawodniczka w międzynarodowej stawce w każdym z dziewięciu sezonów od początku historii żeńskiego Pucharu Świata, wskakiwała na podium. Łącznie daje jej to 16 zwycięstw i 52 podia w zmaganiach elity. Zimą 2019/2020 w czołowej trójce plasowała się dwukrotnie – zajmowała trzecie miejsce w Sapporo i Oberstdorfie. W klasyfikacji generalnej PŚ zajęła ostatecznie szóste miejsce. Wielokrotnie musiała jednak uznawać wyższość swoich młodszych koleżanek – 22-letniej Chiary Hoelzl i 31-letniej Evy Pinkelnig, czyli odpowiednio drugiej i trzeciej zawodniczki całej sezonu.

 

Kontrowersji nie brakowało

Przypomnijmy, że jeszcze na początku zimy, kiedy Iraschko-Stolz w norweskim Lillehammer lądowała dopiero na 23. i 15. miejscu, w mocnych słowach skrytykowała swój sztab szkoleniowy, na czele z trenerem Haraldem Rodlauerem. – Są braki w wielu kwestiach. Chciałabym skakać inną techniką, ale obecnie nie potrafię wprowadzić tego w życie. To, co teraz robię wygląda naprawdę niezdarnie. Nie będę się już narażać na taką śmieszność –  mówiła wówczas austriackiej telewizji.

Reakcja drugiej strony również była mocna. Mówiło się o próbie niszczenia jedności drużyny, a także konsekwencjach, z którymi musi się liczyć doświadczona zawodniczka. Wszystko rozeszło się jednak „po kościach” i już wkrótce 36-latka powróciła do solidnego skakania na poziomie czołowej pucharowej dziesiątki.

 

Koronawirus problemem

To był mój najlepszy sezon pod względem zdrowotnym. W ogóle nie myślę o rezygnacji. Będąc z takiej drużynie, chce się czerpać z siebie to, co najlepsze. To świetne, móc w niej rywalizować – stwierdziła. Austriaczka przyznała też, że zamierza niedługo wznowić treningi po posezonowym odpoczynku i przetestować nowy sprzęt także na skoczni, jednak jak wiadomo, w związku z pandemią koronawirusa może być to mocno utrudnione.

Daniela Iraschko-Stolz doskonale rozumie trudną sytuację wywołaną przez wirusa COVID-19, ponieważ jak informują austriackie media, jej życiowa partnerka, Isabela, pracuje jako lekarz w klinice medycznej w Innsbrucku.

 

źródło: Kleinezeitung.at / ORF

 

Podziel się:

Dodaj komentarz