Kontuzja coraz większym problemem Jerneja Damjana: „Zostałem z tym sam”
Jernej Damjan (fot. Julia Piątkowska)

Kontuzja coraz większym problemem Jerneja Damjana: „Zostałem z tym sam”

Jernej Damjan trapiony minionej zimy przez kontuzję prawego barku, nie zdołał wystartować w ani jednym międzynarodowym konkursie skoków narciarskich. Jak będzie wyglądała sportowa przyszłość jednego z najlepszych słoweńskich zawodników ostatniej dekady?

 

Kontuzja barku sprawiła, że pomimo znajdowania się w kadrze A, słoweński zawodnik ani razu nie wystartował nie tylko w zawodach Pucharu Świata, ale w żadnym zimowym konkursie w sezonie 2019/2020. Swój ostatni występ zanotował w październiku 2019 roku podczas Letniego Grand Prix w Klingenthal, gdzie zajął dopiero 43. miejsce. Już wówczas Damjan odczuwał dolegliwości związane z urazem. W grudniu zdecydował się na operację, ponieważ ból utrudniał mu nie tylko treningi, ale po prostu codzienne funkcjonowanie. Sam skoczek opowiadał wówczas, że kłopotliwe okazywało się dla niego nawet noszenie sklepowych zakupów.

Pomimo planów szybkiego powrotu tuż po zakończeniu sezonu, Słoweniec musiał zweryfikować swoje zamierzenia przez ograniczenia związane z pandemią koronawirusa. Sytuacja powiązana z domową kwarantanną, którą podpowiadał rozsądek, uniemożliwiła uczęszczanie na zabiegi fizjoterapeutyczne, które miały mu pomóc szybciej powrócił do pełni sił. – Tęsknię za fizjoterapią, ponieważ teraz tak naprawdę jest jeszcze gorzej. Tak długo jak na nią chodziłem, wszystko szło dość szybko. Teraz wszystko jest opóźnione, zostałem z tym problemem sam. Mam jeszcze wystarczająco dużo czasu, aby się z tym uporać, nie spieszy mi się, jednak muszę tę sprawę rozwiązać – podkreśla, zapowiadając jednocześnie, że myśli o zakończeniu kariery odkłada na przyszłość.

W obliczu pandemii i zagrożenia wywołanego przez wirusa COVID-19, 36-letni skoczek przyznaje, że priorytety są dla niego jasne. – Sport jest ostatnią rzeczą, jaka ma teraz znaczenie. Najważniejsza jest rodzina – ocenia skoczek, który spędza teraz czas z żoną Tayą oraz niespełna 6-letnią córką.

Mimo tego, że Damjan mający w swoim sportowym dorobku dwa zwycięstwa (Sapporo, Ruka) i osiem podiów w zawodach Pucharu Świata, ani razu minionej zimy nie pojawił się na skoczni w roli zawodnika, nie był całkowicie odizolowany od narciarskiego środowiska. Słoweniec pełnił rolę przedstawiciela skoczków narciarskich w komisji zawodników przy Międzynarodowej Federacji Narciarskiej (FIS). Słoweniec miał więc uczestniczyć także w majowym Kongresie FIS w Tajlandii, reprezentując interesy swoich kolegów „po fachu”. Jak już informowaliśmy, spotkanie działaczy w obawie o bezpieczeństwo zostało odwołane. – Kiedy czyta się o wszystkich śmiertelnych przypadkach, lepiej było się po prostu z tego wycofać – popiera doświadczony skoczek.

Przypomnijmy, że ostatnio pod sporym znakiem zapytania stanęła kariera jego reprezentacyjnego kolegi, 31-letniego Jurija Tepesa, który niezadowolony ze swoich sportowych wyników, a także zniechęcony słabym wsparciem sponsorów, poważnie rozważa odłożenie nart już na stałe (pisaliśmy o tym TUTAJ). Póki co Jernej Damjan jest bliżej decyzji o kontynuowaniu kariery. Wiele będzie jednak zależne od rozwoju międzynarodowej sytuacji po czasie pandemii.

 

źródło: Siol.net

 

Podziel się:

Dodaj komentarz